Spółki Miejskie


1 komentarz

Degustacje. „Nazwałam swój ból psem. Jest tak samo wierny” Frida Kahlo

 

Anna Roś

Frida Kahlo i jej realizm

Meksykański pisarz Carlos Fuentes napisał o malarce w przedmowie do jej „Dziennika”, że była „tragicznym uosobieniem myśli Platona o ciele, które więzi duszę”, porównywał ją również do przeszytego strzałami św. Sebastiana, któremu udało się przeżyć pomimo odniesionych ran. To bardzo trafne spostrzeżenia, bo rzeczywiście los dostarczył ciału Fridy Kahlo wielu ekstremalnych doświadczeń. Artystka została z trudem wyrwana śmierci. Przeżyła, ale ból fizyczny odtąd stale obecny był w jej życiu, niczym wierny pies. Artystka znalazła to porównanie u Friedricha Nietzschego i uznała, że mogłaby się pod tym podpisać.

1

Ranny jeleń 1946

Choroba mogła ją zniszczyć. Mimo to żyła w pełni. Osiągnęła to dzięki sile ducha i niespożytym pokładom energii. Sztuka stanowiła dla niej rodzaj psychoterapii i odreagowania. Tam mierzyła się z traumą swego kalectwa i z rozczarowaniami, które ją spotykały ze strony męża. Cierpienie fizyczne i psychiczne stało się dla niej największą inspiracją. Jej twórczość jest bardzo osobista. Malowała swoją rzeczywistość wewnętrzną i fakty z życia. Odsłaniała swoje zmasakrowane ciało. Robiła to w sposób brutalnie szczery łamiąc obyczajowe tabu. Niektóre jej obrazy są naprawdę szokujące. Krew, żyły, płód, organy wydobyte z wnętrzności malarki. To bardzo specyficzna symbolika, ale łatwa do odczytania. Prostota tych metafor poraża siłą przekazu. Odbiorca jej sztuki szybko rozumie, co czuła tworząc. Dowiaduje się też o ważnych dla niej osobach – rodzicach, indiańskiej niańce, mężu oraz wydarzeniach – wypadku, kolejnych pobytach w szpitalu, podróżach, poglądach politycznych, doświadczeniach bólu fizycznego i ranach emocjonalnych, rozstaniach, poronieniach.

2

Sen 1940

Jej twórczość bywa określana jako sztuka naiwna, ze względu na mocną kreskę i uproszczone środki wyrazu. Rzeczywiście brak malarskiej edukacji jest dostrzegalny, choć nie jest to rażące w odbiorze. Była samoukiem. Zaczęła malować, bo nie miała zajęcia podczas długich miesięcy leczenia. Malowała dla siebie i nie skupiała się na zadowalaniu cudzych gustów. Nie myślała o sukcesie artystycznym. Brak dbałości o odbiór własnej sztuki sprawił, że losy jej kariery potoczyły się dość osobliwie. Nie przydawała swoim obrazom dużej wartości, dlatego były one niewielkich rozmiarów. Używała także niekonwencjonalnych materiałów, takich jak blacha czy płyty wiórowe. Pierwszy raz jej obraz został publicznie pokazany w 1931 roku, w USA. W Meksyku dopiero sześć lat później. Podobnie było z jej indywidualnymi wystawami. Najpierw poznano się na niej za granicą. Andre Breton był pod wielkim wrażeniem jej malarstwa. Zauważył podobieństwo jej prac do dzieł surrealistów. Malarka nie podzielała tej opinii. Widziała znaczącą różnicę. Surrealiści malowali sny i fikcję, a ona uważała się za realistkę. Jej realizm nie był jednak zwyczajny, ponieważ rzeczywistość łączyła z elementami nadprzyrodzonymi. Odwoływała się do rodzimej obyczajowości i folkloru Meksyku, gdzie magia odgrywa kluczową rolę w kształtowaniu życia człowieka. Carlos Fuentes nazwał jej realizm magicznym. Według pisarza w swojej sztuce zainicjowała ona prąd, który miał zaistnieć w literaturze Ameryki Łacińskiej znacznie później. Breton obiecał zorganizować jej wystawy w Nowym Jorku i Paryżu. Dotrzymał swoich obietnic. Pierwsza wystawa miała miejsce w Nowym Jorku w 1938 roku. Sprzedała wtedy ponad połowę wystawionych prac. Rok później w Paryżu odbyła się wystawa Mexigue, na której zaprezentowano przykłady meksykańskiego malarstwa, rzeźby i fotografii. Luwr zakupił wówczas jeden z jej obrazów „Rama”. Była to pierwsza w historii praca meksykańskiego artysty doceniona przez światowe muzeum takiej klasy. W ojczyźnie wystawy swoich prac doczekała się dopiero na rok przed śmiercią.

Frida Kahlo

Frida Kahlo

Pozostawiła po sobie ponad dwieście prac, z czego większość stanowią autoportrety, z których spogląda przenikliwie i uważnie. Bez wyrazu. Emocje i stan ducha wyrażają przedmioty i symbole. Był to świadomy zabieg z jej strony, tak samo zachowywała się pozując do zdjęć, a była bardzo fotogeniczna. „Wiedziałam, że moje oczy są polem bitwy dla cierpienia. Od tego momentu zaczęłam patrzeć prosto w obiektyw aparatu, z niewzruszonym wyrazem twarzy, bez uśmiechu, zdeterminowana, by pokazać, jak dobrym jestem bojownikiem, który walczy do końca”. Artystka nie jest bezwolną i bierną kobietą poddającą się losowi. To kobieta wyprostowana, świadoma swego cierpienia i swojej siły.

Rewolucja meksykańska i jej wpływ na poglądy polityczne malarki

Żeby lepiej zrozumieć artystkę i jej poglądy trzeba zapoznać się z historią Meksyku, zwłaszcza z rewolucją, w której dorastała. Jej intelektualnym prekursorem był Ricardo Flores Magón. Jego pismo „Regeneracion” założone w 1900 roku i działalność opozycyjna wobec dyktatora Porfirio Díaza miały duży wpływ na jej wybuch. Dzięki niemu nastąpił wzrost świadomości politycznej robotników i chłopów oraz wzmocnienie solidarności pracowniczej i związków zawodowych. Jeszcze przed wybuchem rewolucji ruch magonistów, w ramach Liberalnej Partii Meksyku, stworzył dokument programu reformy państwa. Zawierał on 52 postulaty. Ograniczenie kadencji prezydenckiej do 4 lat, bez możliwości ponownego kandydowania, wolność słowa, obowiązkowa edukacja dla dzieci do 14 lat, opodatkowanie dochodów Kościoła i nacjonalizacja jego własności, przejęcie przez państwo ziem nieuprawianych przez latyfundystów i przekazanie jej bezrolnym chłopom, zwrot ziem wspólnotom indiańskim, ochrona praw pracowniczych, ośmiogodzinny dzień pracy, płaca minimalna, prawo do strajku, wolne niedziele itp. Punkty programu z niewielkimi zmianami, zostały włączone w 1917 roku do konstytucji. Uchwalenie tej konstytucji, choć bardziej była ona deklaracją niż prawem, uważa się za koniec rewolucji meksykańskiej. Poglądy w tej sprawie są zróżnicowane, bo walki między rządem a armiami chłopskimi trwały do 1920 roku. Magón nie miał szans przeżycia w państwie o tradycjach dyktatorskich. Żaden z przywódców nie zgodziłby się na anarchię, którą szerzył. Za swą działalność w 1918 roku został skazany na 20 lat wiezienia, gdzie zmarł.

Librado Rivera, Enrique Flores Magon

Zamieszki wybuchły w 1910 roku, w momencie kiedy Porfirio Díaz po raz szósty „został wybrany” na prezydenta Meksyku. Dyktator rządził Meksykiem przez 31 lat. Obalając rządy poprzenika Sebastiána Lerdo de Tejady zażądał zakazu powtórnego ubiegania się o stanowisko prezydenta. Urząd sprawował przez jedną kadencję, po czym ustąpił na rzecz Manuela Gonzáleza, którego rządy cechowała korupcja i niekompetencja urzędników. Diaz wykorzystał to i wygrał następne wybory prezydenckie, łamiąc wprowadzoną wcześniej ustawę zabraniającą powtórnego kandydowania. Następnie zmienił konstytucję i usunął z niej artykuły o „nie-reelekcji”. Władzę podtrzymywał głównie dzięki manipulacjom wyborczym i eliminowaniu opozycji poprzez aresztowania lub morderstwa. W czasie jego rządów bardzo wzmocniły się wpływy USA na gospodarkę Meksyku. Przypisuje się mu powiedzenie: „Biedny Meksyk, tak daleko od Boga i tak blisko Stanów Zjednoczonych”. Po roku od wybuchu rewolucji stary dyktator musiał ustąpić i wyemigrować, a władze przejęli rewolucjoniści. Kolejno władzę przejmowali Francisco Madero, Victoriano Huerte, Venustiano Carranza, Alvaro Obregón. Madero jako prezydent nie był w stanie poradzić sobie z konfliktami interesów jakie zaistniały między popierającymi go grupami społecznymi. Pierwsi zbuntowali się chłopi, niektóre jego reformy i posunięcia nie podobały się także w kręgach wojskowych. Został obalony i zamordowany przez Victoriano Huertę w 1913 roku. Dykatorskie zapędy Huerty wywołały sprzeciw chłopskiej partyzantki oraz liberałów zgromadzonych wokół Venustiano Carranzy. Huerta uciekł za granicę, a władzę przejął Carranza, który rozpoczął wojnę z armią chłopską i w 1915 rozbił ich główne siły. Podczas jego rządów ogłoszono nową konstytucję oraz zapoczątkowano realizacje programu narodowego kapitalizmu. W 1920 roku Carranza został obalony i zamordowany przez swego współpracownika Alvaro Obregóna, który jako prezydent realizował reformy postulowane przez meksykańską rewolucję. Unormował także stosunki z USA. W 1928 ponownie wybrano go na prezydenta, ale został zamordowany przed objęciem urzędu.

Emiliano Zapata

Emiliano Zapata

Jądrem rewolucji uznanym za prawdziwe wcielenie pragnień Meksykan była walcząca z wojskami rządowymi, partyzancka Armia Wyzwoleńcza, której generałem i organizatorem był Emiliano Zapata. Zarzucał nowym przywódcom państwa zdradę ideałów rewolucji oraz współpracę z przedstawicielami starego reżimu. Zapatowcy nie byli wojskiem we właściwym tego słowa znaczeniu. Zajmowali się uprawą zdobytej ziemi i zbieraniem plonów. Za broń chwytali tylko wtedy, gdy trzeba było odeprzeć inwazje wroga. Nie obchodziło ich, kto jest prezydentem, dopóki ziemia znajdowała się w ich reku. Byli wierni swojemu ustrojowi plemiennemu, a nie Meksykowi. Zapatyzm był ruchem równościowym nie zmąconym przez chciwość i ambicje osobiste. Nie chcieli władzy. Chcieli wywalczyć elementarne prawa, dające możliwość przeżycia. Kawałka ziemi, który dostarczy im żywności. Domagali się zwrotu ziemi wspólnotom indiańskim oraz podziału wśród bezrolnych chłopów wielkich latyfundiów. Ich celem było wyzwolenie Indian z niewoli, którą musieli znosić od czasu najazdu hiszpańskiego. Ruch zapatystów rozbito, a Zapatę zamordowano w 1919 roku.

5a

Deputowany do Parlamentu Federalnego na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych Roberto Blanco Moheno mówił o nim w ten sposób: „guzik go obchodziła ojczyzna, kto był prezydentem kraju lub jaki ustrój w nim panował. (…) Chciał wyłącznie ziemi dla każdego Indianina. Dla każdego Metysa. Chciał, by zwrócono ziemie Anenecuilco, wiosce, z której pochodził, i aby tak samo postąpiono ze wszystkimi wioskami w Meksyku, nie bardzo rozumiejąc co znaczyło owo słowo „Meksyk”. Chciał ziemi, kukurydzy, fasoli, chile i tequili. I prochu do fajerwerków.” Słynnym powiedzeniem Zapaty było: „lepiej jest umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach”. Aktualnie pochowany pod Pomnikiem Rewolucji jako bohater narodowy Meksyku wraz z Pancho Villa, innym przywódcą chłopskiego ruchu partyzanckiego, który w 1920 roku zawarł z rządem umowę o zaprzestaniu walk i mimo uzyskanych w jej ramach gwarancji bezpieczeństwa został zamordowany. Bohaterowie tamtych czasów doczekali marnego końca, ale pozostała po nich wciąż żywa legenda.

Frida Kahlo i Diego Rivera

Frida Kahlo i Diego Rivera

Malarka była dumna ze swego pochodzenia. Czuła się dziedziczką „wielkiego Meksyku”. Rodzimy folklor – mitologia starożytnych cywilizacji Olmeków, Tolteków i Azteków inspirowała ją. Zbierała ludowe meble, kolekcjonowała maski i metalowe ex-vota, wyrzucane z kościołów podczas rewolucji. Potrafiła twórczo wykorzystać ich naiwną poetykę. Jej obrazy wypełniała fauna i flora Meksyku. Żeby zobrazować swoją złożoną postawę polityczną, połączyła symbole azteckie z komunistycznymi oraz wplotła w to jeszcze ikonografię chrześcijańskich świętych i męczenników. W Meksyku komunizm stał się modny jako sposób na ożywienie reform rewolucji. Dom Fridy i Diego stał się punktem spotkań intelektualistów, którzy uważali, że Meksyk może pójść w ślady Rosji. Rosyjska rewolucja, która rozpoczęła się w 1917 roku spowodowała podekscytowanie lewicowej społeczności na całym świecie. Rosjanie cierpieli co prawda głód i tyranię, ale zewnętrznemu światu wydawało się, że masom chłopskim udał się bunt przeciwko bogatym. Meksykanie marzyli o tym samym w swoim kraju, dlatego pomagali bolszewikom. Fridą motywowało poczucie sprawiedliwości, chciała walczyć z faszyzmem na świecie. Również postać Jezusa inspirował ją i poruszała, ponieważ w ikonografii chrześcijańskiej było dużo bólu i krwi. Tak jak i w jej życiu. Odnajdywała tam swoje odczucia.

Frida Kahlo - Vogue

Frida Kahlo – Vogue

Nie tylko w twórczości nawiązywała do kultury meksykańskiej. Również jej garderoba była nią przesycona. Stworzyła własny, niepowtarzalny styl ubierania się, łącząc tradycję meksykańską z nowoczesnymi prądami. Nosiła tradycyjne tehuańskie stroje, które meksykańskie chłopki wkładają na wielkie fiesty, charakterystyczne długie, kolorowe spódnice, dużą biżuterię, a we włosach wstążki i kwiaty. Nie rezygnowała ze swojego stylu ubierania się nawet w Stanach Zjednoczonych i Europie. Wypracowała image, który zafascynował ludzi na całym świecie i do tej pory stanowi inspirację dla twórców mody i stylistów. W 1939 roku Elsa Schiaparelli, znana projektantka mody, pokazała suknię malarki w magazynie „Vogue”. Artystka lubiła również eksperymentować z męskimi ubraniami.

Frida Kahlo z rodziną

Frida Kahlo z rodziną

Malarka otaczała się wybitnymi osobowościami i artystami skupionymi wokół nurtu socjalistycznego. Rewolucja meksykańska spowodowała poruszenie całego narodu. Doprowadziła do wybuchu kreatywności w malarstwie, filmie, literaturze, w myśli filozoficznej, we wszystkich aspektach życia i myślenia. Walki się skończyły, ale rewolucja nadal przekształcała kraj. Meksyk stał się mekką dla artystów i reformatorów.  Ówczesna bohema artystyczna wierzyła w społeczną sprawiedliwość i wolność jednostki. Tworzyli ją nie tylko rodowici Meksykanie, były to oryginały z całego świata. W tym artystyczno-politycznym środowisku spotykały się niezwykłe indywidualności, ludzie żyjący intensywnie i zgodnie ze swymi przekonaniami. Byli swobodni w wyrażaniu się w mowie, miłości i twórczości. To było coś świeżego po latach purytańskiej moralności. Diego Rivera, Tina Modotti, Lew Trocki, Sergei Eisenstein, Andre Breton, Pablo Picasso, Marcel Duchamp, Vassily Kandinsky i wielu innych. W takiej atmosferze dojrzewał jej talent.

Dzieciństwo i wczesna młodość

Naprawdę nazywała się Magdalena Carmen Frieda Kahlo y Calderón. Według aktu urodzenia przyszła na świat w przededniu rewolucji meksykańskiej, 6 lipca 1907 roku w Coyoacán . Ona sama jednak twierdziła, że przyszła na świat 7 lipca 1910 roku. Pragnęła, aby jej narodziny były utożsamiane z narodzinami nowego Meksyku.

Rodzice Fridy Kahlo

Rodzice Fridy Kahlo

Artystka była mieszańcem etnicznym i kulturowym. Jej rodzice to Matylda Calderon y Gonzales i Guillermo Kahlo. Ojciec był Żydem węgiersko-niemieckiego pochodzenia, który wyemigrował do Ameryki jako 19 latek. Zmienił swoje europejskie imię, Carl, na hiszpański odpowiednik – Guillermo. Zajmował się malarstwem i fotografią. Dokumentował kolonialną architekturę Meksyku dla rządu. Matka była rodowitą Meksykanką z hiszpańsko-indiańskimi korzeniami. Zajmowała się domem oraz rodziną. Pobrali się tuż po śmierci pierwszej żony Guillerma. Frida miała trzy siostry: Matilde, Adrianę i Cristinę. Z poprzedniego związku ojca posiadała również dwie siostry przyrodnie. Związek rodziców malarki nie należał do zbyt szczęśliwych. Frida silniej związana była z ojcem. Matka była praktykującą katoliczką i często nie pochwalała zachowania ekscentrycznej córki. Będąc sześcioletnią dziewczynką, Frida zachorowała na polio, co spowodowało, że jej prawa noga była krótsza. Żeby skorygować wadę postawy i ułatwić poruszanie się musiała chodzić w bucie ortopedycznym. Nauczyła się wtedy radzić z dokuczaniem i samotnością. Jako dziecko chciała być mężczyzną. Ubierała się jak chłopiec. Była bardzo oryginalną, odważną i energiczną osobą. W wieku nastoletnim trenowała pływanie, boks i zapasy.

Frida Kahlo

Frida Kahlo

W 1922 r. rozpoczęła naukę w prestiżowej szkole w Meksyku, National Preparatory School. Nauczyła się czytać w trzech językach. Była zafascynowana Waltem Whitmanem i Leonardo Da Vinci. Chciała zostać lekarką. Poznała tam swojego późniejszego chłopaka Alejandro Gomez Ariasa. Był przywódcą grupy politycznej „Los Cachuchas”. Członkowie grupy głosili socjalistyczno – nacjonalistyczne idee. W tym samym czasie była świadkiem wielu scen zbrojnej przemocy na ulicach Meksyku, związanej z toczącą się w dalszym ciągu Meksykańską Rewolucją. Dwa lata później zaczęła pomagać ojcu w jego studiu fotograficznym. Nauczyła się wtedy kolorowania i retuszowania zdjęć. Zdobyta wiedza pozwoliła jej na zatrudnienie w drukarni. Rysować nauczyła się od zaprzyjaźnionego z rodziną grafika.

Frida Kahlo

Frida Kahlo

W 1925 roku przeżyła bardzo poważny wypadek. Autobus, którym jechała razem z Alejandro, zderzył się z tramwajem. Kilka osób zginęło na miejscu, wielu zostało ciężko rannych, w tym Frida. Odniosła poważne urazy: złamanie kręgosłupa, obojczyka, żeber, miednicy, prawej nogi w 11 miejscach, zwichnięcie ramienia. Podczas zderzenia stalowy uchwyt poręczy autobusu przebił jej podbrzusze i macicę, co skreśliło jej szanse na macierzyństwo. Trzykrotnie zachodziła w ciążę, jednakże z uwagi na doznane w wypadku obrażenia ciała nigdy nie doczekała się dziecka. Już do końca życia będzie musiała znosić skutki tego wypadku, ból, dolegliwości pourazowe i niewygodne gorsety ortopedyczne. Przymusowe unieruchomienie pozbawiło ją także szans na dalszą naukę. Rodzice sprzedali prawie wszystko, co mieli, by pokryć koszty zabiegów chirurgicznych. Bolesne leczenie trwało miesiącami. Przeszła kilkadziesiąt skomplikowanych operacji. Związek z Alejandro również nie przetrwał tego nieszczęścia. Chłopak wyjechał do Europy.

Frida Kahlo

Frida Kahlo

Dużo czasu spędziła w samotności. Ujściem dla jej uczuć stało się malarstwo. Pierwszymi malowidłami pokryła gipsowy gorset, w którym spędziła długie miesiące. Kolejne tworzyła dzięki specjalnie skonstruowanym sztalugom pozwalającym malować w pozycji leżącej. Dzięki lustrom mogła sama sobie służyć za modelkę. Malowała wszystko, co pozostawało w zasięgu jej wzroku. Choć lekarze nie dali jej szans na opuszczenie łóżka, po długiej rekonwalescencji dziewczynie w końcu udało się samodzielnie stanąć na nogach.

Diego Rivera

Po zakończeniu rehabilitacji w 1927 roku Frida Kahlo udała się do Diego Rivery, sławnego malarza fresków. Jeszcze w czasach rewolucji Diego studiował kubizm w Paryżu. Był zafascynowany twórczością Cezanne’a i Mondriana. Później zajmował się malarstwem figuratywnym oraz fowizmem. Szybko zdobył uznanie krytyków malarstwa i był bardzo szanowany przez tak znanych malarzy, jak Picasso. Dziewczyna znała go z widzenia jeszcze ze szkoły, gdzie w holu szkoły malował mural „Stworzenie”. Malowidło powstało w ramach specjalnego programu, który miał służyć edukacji publicznej. Według założeń tego planu murale miały opowiadać historię kraju (mitologię indiańską, hiszpański podbój, industrializację i powstanie klasy robotniczej) w sposób czytelny dla tysięcy niepiśmiennych mieszkańców. Najbardziej obiecujący malarze Meksyku pokrywali budynki publiczne dużymi freskami. Frida podziwiała jego sztukę, dlatego jego zdanie dużo dla niej znaczyło. Chciała usłyszeć opinię znawcy na temat swojej twórczości. Jej obrazy zaciekawiły artystę. Umocniło ją to w tym, co robiła. To spotkanie stało się dla obojga przełomową chwilą. Diego był komunistą. Pod jego wpływem dziewczyna dołączyła do Meksykańskiej Partii Komunistycznej.

Frida Kahlo i Diego Rivera

Frida Kahlo i Diego Rivera

W 1929 roku pobrali się. Frida została jego trzecią żoną. Ojciec artystki zwrócił uwagę malarzowi, że oddaje mu córkę pod warunkiem, że będzie miał wzgląd na to, że jest ona chorą osobą i będzie chora przez całe życie. Matka była zdecydowanie przeciwna temu związkowi. Nie zmieniła tego  nawet hojna pomoc finansowa z jego strony. Mówiła, że „słoń wziął za żonę gołębicę”. Zięć nie podobał się jej. Oburzała ją różnica wieku wynosząca 21 lat, otyłość oraz zła reputacja artysty, który jeszcze zanim ożenił się z Lupe Marin, był już ojcem dwójki dzieci. Przyjaciele młodych małżonków także wątpili w powodzenie związku. Jednak Frida i Diego wierzyli, że są dla siebie stworzeni. Rzeczywiście ich związek nie okazał się przelotną znajomością. Związek choć burzliwy i neurotyczny trwał do końca życia artystki. Diego Rivera fizycznie był grubym i mało atrakcyjnym mężczyzną. Kobiety jednak nie umiały mu się oprzeć. Przyciągał je jak magnes i nie uznawał wierności. Uważał, że wierność jest cnotą burżuazyjną. Już po roku małżeństwa miał romans. Malarka z trudem to znosiła, choć publicznie mówiła, że zdrady są poniżej tego, co ich łączy. W końcu też nie pozostała mu dłużna. Romansowała z przedstawicielami płci obojga – z Lwem Trockim, słynnym fotografikiem Nickolasem Murayem, malarką Giorgią O’Kaffee, rzeźbiarzem Isamu Noguchim, tancerką, aktorką i piosenkarką Josephine Baker, doktorem Leo Eloesser’em. Choć był to obyczajowo wyzwolony związek nie brakowało w nim scen zazdrości. Nie było o to trudno, gdyż oboje mieli silne, nieustępliwe i porywcze charaktery. Malarka była zazdrosna o Lupe Marin, która miała z Diego dwoje dzieci. W jednym z listów zwierzyła się doktorowi Eloesser’owi – „Proszę Cię, nie złość się o to, co chcę napisać: tego ranka, kiedy zaprosiłeś mnie na koncert, byłam zdecydowana pójść, żeby się z Tobą zobaczyć i uczynić Cię szczęśliwym, ale kiedy dowiedziałam się, że Diego do naszej loży zaprosił przyjaciół Marin, której wręcz nie cierpię, odechciało mi się tego koncertu. Wolę być z Tobą szczera, bo wiem, że wybaczysz mi to, że zmieniłam zdanie”. Gdy opadła fala początkowej, wzajemnej zazdrości, między kobietami nawiązała się bliska przyjaźń.

Frida Kahlo

Frida Kahlo

W 1930 roku sytuacja w Meksyku zmieniła się, związki zawodowe i komuniści byli aresztowani lub deportowani, niektórzy nawet stracili życie. Wielu artystów było zmuszonych, żeby wyjechać z kraju. Diego przyjął zamówienie na wykonanie malowideł ściennych w San Francisco, Detroit i Nowym Jorku. Spodobał mu się pomysł stworzenia rewolucyjnej sztuki na kapitalistycznej ziemi. Obracali się tam w zamożnych i wpływowych kręgach. Diego przepadał za takim życiem. Frida nie czuła się tam jednak dobrze. W 1931 r. w liście do doktora Leo Eloesser’a napisała: „Nie maluję, nie robię nic. Nie cierpię tutejszej śmietanki towarzyskiej i rodzi się we mnie bunt przeciwko wszystkim tym tłustym kotom, po tym jak widziałam tysiące ludzi, którzy żyją w strasznej nędzy.” Malarka musiała także dwukrotnie poddać się aborcji ze względu na złe umiejscowienie płodu w macicy. Jej cierpienie znalazło odbicie na płótnie. Namalowała wtedy serię obrazów. Rozpacz z powodu straty dzieci pogłębiła dodatkowo śmierć jej matki. Nastąpił wtedy w jej twórczości punkt zwrotny. Jej malarstwo stało się bardziej świadome. Znalazła wreszcie sposób, żeby wyrazić swój ból.

W 1933 roku gdy byli w Nowym Jorku Diego wdał się w spór z Nelsonem Rockefellerem, rozdmuchany przez dziennikarzy do rangi międzynarodowego skandalu. Multimilioner zamówił u niego mural do Rockefeller Center. Dla artysty była to świetna okazja do prowokacji. Dzieło powstało, ale gdy amerykański magnat dopatrzył się na muralu podobizny Lenina zażądał od malarza usunięcia go z malowidła. Artysta nie chciał słyszeć o jakiejkolwiek ingerencji w swoje dzieło. Wściekły zleceniodawca kazał zniszczyć cały mural, pozostawiając artystę w bezsilnym gniewie.

Frida Kahlo

Frida Kahlo

Diego nie chciał wracać do Meksyku. W końcu Fridzie udaje się go przekonać. Pod koniec 1933 roku  wrócili. Przeprowadzili się do nowego domu w San Angel. Były to dwa osobne budynki połączone mostem. Pogrążony w depresji Diego zły na Fridę, że skłoniła go do powrotu nawiązał romans z jej młodszą siostrą, Cristiną. Ta zdrada bardzo zraniła i rozgniewała malarkę. Artystka nigdy wcześniej nie cierpiała tak mocno. W swoim dzienniku napisała: „Przeżyłam dwa wypadki. Jeden to autobus, który mnie połamał, drugi to Diego. Diego był, jak dotąd, tym najgorszym”. Namalowała obraz ilustrujący jej ból pod tytułem „Ledwo ją drasnąłem”. Pomysł zaczerpnięty był z gazety, która opisała historię małżeńskiej zbrodni. Mężczyzna zadał żonie 22 ciosy nożem. Potem tłumaczył policji, że to było tylko kilka małych ran. Między małżonkami doszło do separacji. Ich małżeństwo było bliskie rozpadu.

15

W 1934 roku na prezydenta wybrano Lazaro Cardenasa. Jego pierwszym zarządzeniem była redukcja własnej pensji o połowę. W czasie trwania jego kadencji sytuacja Meksyku znowu stała się znowu przyjaźniejsza dla lewicowców. W 1937 roku wygnany z Rosji polityk Lew Trocki i jego żona Natalia Siedowa otrzymali od prezydenta Cardenasa azyl w Meksyku. Doszło wtedy do krótkiego zawieszenia broni między parą. Diego zwrócił się wtedy do Fridy o pomoc w zorganizowaniu schronienia dla konkurenta Stalina. Rosjanie zamieszkali w domu rodziców Fridy, zmienionym w fortecę strzeżoną przez uzbrojone warty. Podczas tego pobytu polityk nawiązał romans z artystką. Po jego ujawnieniu Rosjanie przenieśli się do innej rezydencji w Coyoacán.

Frida Kahlo i Lew Trocki

Frida Kahlo i Lew Trocki

W 1938 roku odbyła się pierwsza wystawa w Julien Levy, w Nowym Jorku. Ekspozycja odniosła sukces. Tam zaangażowała się w znajomość z fotografikiem Nickolasem Murayem. Następna wystawa odbyła się w Paryżu. Francuscy intelektualiści nudzili Fridę. Napisała stamtąd list do kochanka: „Mój cudowny Nick’u, piszę do Ciebie leżąc w łóżku w Amerykańskim Szpitalu. Wczoraj był pierwszy dzień, kiedy nie miałam gorączki i pozwolili mi trochę zjeść, więc czuję się lepiej. Dwa tygodnie temu byłam tak chora, że przywieźli mnie tu karetką, bo nie mogłam zrobić kroku. Wiesz, ja nie wiem w jaki sposób nabawiłam się colibacilusa na nerkach, ale dostałam takiego zapalenia i takich bólów, że myślałam, że umrę. Zrobili kilka prześwietleń nerek i wygląda na to, że są one zainfekowane tym cholernym colibacilusem. Teraz jest mi lepiej i w przyszły poniedziałek wychodzę z tego cholernego szpitala. Nie mogę iść do hotelu, bo czułabym się tam za bardzo samotna, więc żona Marcela Duchampa zaprosiła mnie do siebie na tydzień, żebym doszła do siebie. Twój telegram dostałam dziś rano i strasznie płakałam ze szczęścia, i ponieważ tęsknię za Tobą całym sercem i krwią. Twój list, mój słodki, przyszedł wczoraj, i jest taki piękny, taki czuły, że brak mi słów, żeby wyrazić jaką sprawiłeś mi radość. Uwielbiam Cię moja miłości, wierz mi, jak nigdy nikogo – tylko Diego będzie bliski memu sercu tak bardzo jak Ty – na zawsze. Nie powiedziałam mu ani słowa o tej całej chorobie, bo za bardzo by się zmartwił, a myślę, że za parę dni będę znowu w dobrej formie, więc nie ma sensu go tym niepokoić, nie uważasz? Poza tym ta cholerna choroba była najgorszym pechem jakiego miałam odkąd tu przyjechałam. Po pierwsze, sprawa wystawy jest jednym wielkim cholernym bałaganem. Kiedy przyjechałam, obrazy ciągle były w urzędzie celnym, bo ten „s. of a b.” [skur…syn] Breton nie zadał sobie trudu, żeby je stamtąd wyciągnąć. Zdjęć, które wysłałeś wieki temu – nigdy nie dostał, więc stwierdził, że galeria nie jest jeszcze gotowa do wystawy. Więc musiałam czekać wiele dni, jak idiotka, dopóki nie spotkałam Marcela Duchampa (świetnego malarza), który jako jedyny spośród tych wszystkich lunatyków i skur…synów surrealistów, stąpa twardo po ziemi. Od razu wyciągnął moje obrazy i próbował szukać galerii, która by je wystawiła. W końcu znalazł jedną, która nazywa się „Pierre Colle”, i ta zgodziła się na cholerną wystawę. A teraz Breton chce wystawić moje obrazy na wystawie czternastu portretów XIX wieku (meksykańskich), razem z 32 zdjęciami Alvareza Bravo i wieloma popularnymi przedmiotami, które kupił w meksykańskich sklepach – możesz to sobie wyobrazić? Do 15 marca galeria powinna być przygotowana. Ale… tych 14 olejów z XIX wieku musi być odrestaurowanych a ta cholerna restauracja potrwa cały miesiąc. Musiałam pożyczyć Bretonowi 200 baksów na to odrestaurowywanie, bo nie miał złamanego centa. (Wysłałam do Diego telegram i powiedziałam mu o tym, że pożyczyłam Bretonowi pieniądze – wpadł w furię, ale stało się i już nic nie mogę z tym zrobić). Mam jeszcze pieniądze na pobyt tutaj co najmniej do początku marca, więc zbytnio się nie martwię.

Frida Kahlo i Nickolas Muray

Frida Kahlo i Nickolas Muray

Cóż, po tym jak wszystko się mniej więcej ułożyło, parę dni temu Breton mi powiedział, że jakiś współpracownik Pierre’a Colle’a, stary pierdoła i skur…syn obejrzał moje obrazy i stwierdził, że tylko dwa mogą zostać wystawione, bo reszta jest zbyt „szokująca” dla publiki!! Mogłam zabić tego faceta i w końcu to przełknąć, ale jestem tak chora i zmęczona całą tą aferą, że postanowiłam wysłać wszystkich do diabła i uciekać z tego gnijącego Paryża, zanim ocipieję do reszty. Nie masz pojęcia jakimi dziwkami są ci ludzie. Rzygać mi się chce, jak o nich myślę. Są tak cholernie „intelektualni” i zepsuci, że nie mogę ich znieść. To naprawdę za dużo, jak dla mnie. Wolałabym raczej siedzieć na podłodze marketu w Toluca i sprzedawać tortille, niż mieć cokolwiek wspólnego z tymi „artystycznymi” dziwkami z Paryża. Godzinami przesiadują w „cafes” grzejąc swoje cenne dupy i nieprzerwanie gadając o „kulturze”, „sztuce”, „rewolucji” i tak dalej, i byle do przodu, myśląc, że są bogami tego świata, śniąc o najbardziej nierealnych bzdurach i zatruwając powietrze teoriami – teoriami, które nigdy nie wejdą w życie. Następnego ranka – nie ma odrobiny żarcia w ich domach, bo żaden z nich nie pracuje i żyją jak pasożyty z bandą swoich dziwek, które uwielbiają ich „artystyczny geniusz”. Gówno i tylko gówno – oto czym są. Nigdy nie widziałam, żebyście Diego czy Ty marnowali czas na głupie ploty i „intelektualne” dyskusje. Dlatego jesteście prawdziwymi mężczyznami, a nie zawszonymi „artystami”. Warto było przyjechać tu jedynie po to, żeby zobaczyć jak gnije Europa i dlaczego wszyscy ci ludzie są przyczyną Hitlerów i Mussolinich. Mogę się z Tobą założyć o własne życie, że będę nienawidzić to miejsce wraz z jego ludźmi do końca moich dni. Są tak fałszywi i nierzeczywiści, że doprowadzają mnie do szaleństwa. Mam tylko nadzieję, że szybko wyzdrowieję i spadam stąd. Mój bilet jest ważny jeszcze przez długi okres czasu, ale już zrobiłam rezerwację na „Isle de France” na 8 marca. Mam nadzieję złapać ten statek. W każdym razie nie zostanę tu dłużej niż do 15 marca. Do diabła z wystawą w Londynie. Do diabła z Bretonem i tym zawszonym miejscem. Chcę wrócić do Ciebie. Tęsknię za każdym ruchem Twojego jestestwa, Twoim głosem, oczami, rękami, Twoimi pięknymi ustami, Twoim śmiechem, tak czystym i szczerym. TOBĄ. Kocham Cię mój Nicku. Szczęśliwa jestem na myśl, że Cię kocham, na myśl, że na mnie czekasz, że mnie kochasz. Moje kochanie, mnóstwo buziaków dla Twojej Mamy, w moim imieniu. Nigdy jej nie zapomnę. Ucałuj też Arię i Leę. Dla Ciebie, moje serce, pełne czułości i troski, i jeden specjalny pocałunek w Twoją szyję. Twój Xochitl

Frida Kahlo

Frida Kahlo

Zaczęło brakować jej męża. Stwierdziła, że wolałaby być z nim na jego warunkach, niż sama. Ośmielona odniesionym w Europie sukcesem wróciła do kraju zdecydowana odnowić małżeństwo. Jednak okazało się, że Rivera chce się z nią rozwieść i przenieść do Kalifornii. Rozwiedli się w 1939 roku. Malarka cierpiała. Ścięła włosy, schudła, a smutki topiła w alkoholu. W tym czasie powstał „Autoportret z obciętymi włosami”, do którego dołączyła napis tekst meksykańskiej piosenki: „Patrz, jeśli cię kochałem, to dla twoich włosów, teraz, gdy wyłysiałaś, już cię nie kocham”. Czuła się bezwartościowa, jak każda porzucona kobieta. Podupadła też na zdrowiu. Z powodu gangreny straciła palce stopy. Przeszła też kilka operacji pleców, po których wdały się infekcje nerek i inne powikłania. Znosiła wszystko z determinacją, skupiając się wyłącznie na swojej pracy. Ten okres jej życia należał do najpłodniejszych artystycznie.

Frida Kahlo

Frida Kahlo

W 1940 roku Trocki został zamordowany. Policja podejrzewała Fridę o udział w zamachu, śledczy szukali też malarza. Diego wrócił, żeby ją uwolnić używając swoich wpływów politycznych. Zrozumiał także, że nie jest szczęśliwy bez Fridy. Powtórnie pobrali się. Zamieszkali jednak w osobnych mieszkaniach. Frida wróciła do domu swoich rodziców. Urządzała go ze smakiem, wypełniając sztuką i ludowymi sprzętami. Ściany pomalowała na różne kolory, ożywiała roślinami. Mieszkały z nią zwierzęta – małpy, papugi, bezwłose pieski rasy Xolotzcuincle, ptaki i jelenie. Zastępowały jej dzieci, których nie miała. W 1941 roku ojciec Fridy zmarł na atak serca. Rok później Frida zaczęła prowadzić dziennik, który stał się cennym źródłem informacji o niej. Przeplatała w nim słowa z ekspresyjnymi rysunkami. Dowiadujemy się z niego jak ważną postacią był niej Diego Rivera. Pisała o nim „Diego – malarz, Diego – mój kochanek, Diego – mój mąż, Diego – mój przyjaciel, Diego – mój ojciec, Diego – moja matka, Diego – ja, Diego  wszechświat.” Analizowała w kółko ich relację. „Dlaczego nazywam go moim Diego? On nigdy nie był czy nie będzie mój. On należy do siebie”. Nie mogła przestać o nim myśleć. Nie potrafiła go nie kochać. Jej obsesyjne uczucie uwidaczniało się także w jej obrazach. Diego często pojawiał się na nich – jako dziecko, trzecie oko.

20

Miłosny uścisk Wszechświata, Ziemia, Diego, ja i pan Xolotl 1949

Stan jej zdrowia stopniowo się pogarszał. Coraz częściej przebywała w szpitalu. Od 1950 roku przeszła siedem operacji kręgosłupa. W szpitalu spędziła dziewięć miesięcy. Przestała chodzić, poruszała się wyłącznie na wózku inwalidzkim i wymagała stałej opieki. Chorowała również na bronchit, co dodatkowo ją osłabiło. Diego był z nią przez cały ten czas. Trzy lata później amputowano jej nogę powyżej kolana. Operacja ta wpędziła artystkę w głęboką depresję i uzależniła się od morfiny i alkoholu, bez których ból stawał się nie do zniesienia. W dzienniku napisała „Piłam, żeby utopić ból, ale ten skur…syn nauczył się pływać i obecnie jestem znużona właściwym i poprawnym zachowaniem”. W tym samym roku malarce zostaje zorganizowana w rodzinnym kraju pierwsza poważna wystawa. Zorganizowała ją przyjaciółka malarki, Lola Alvarez Bravo – „Zdawałam sobie sprawę, że śmierć Fridy jest całkiem blisko, że honory trzeba oddawać ludziom kiedy jeszcze żyją, żeby mogli się nimi cieszyć, a nie kiedy umrą”. Nikt nie spodziewał się obecności autorki wystawy, tym bardziej, że nie była w stanie samodzielnie dotrzeć na wernisaż. Upartą malarkę przyniesiono tam jednak w jej własnym łóżku. Ostatni raz pokazała się publicznie w 1954 roku, biorąc udział w demonstracji przeciwko obaleniu przez CIA demokratycznego rządu i prezydenta, Jacobo Abrama Guuzmana. Zmarła w tym samym roku, 13 lipca. Oficjalnym powodem śmierci artystki była zatorowość płucna, ale przypuszcza się, że do śmierci mogło dojść z powodu, świadomego lub nie, przedawkowania.

Frida Kahlo

Frida Kahlo

Przed śmiercią na obrazie przedstawiającym rozkrojony owoc arbuza domalowała na plastrze owocu napis: „Niech żyje życie!”. W swoim dzienniku napisała „Ufam, że odejdę bez żalu i że już tu więcej nie wrócę”. Diego Rivera w swojej autobiografii podkreślił, że dzień, w którym Frida umarła, był najbardziej tragicznym dniem jego życia i dopiero wówczas zrozumiał, że najwspanialszą częścią jego życia była żona i miłość do niej. Po śmierci malarki Diego Rivera ożenił się ponownie, lecz jak napisał w pamiętniku, jego życie skończyło się wraz z jej odejściem.

Reklamy


Dodaj komentarz

Perły z Amsterdamu. I’ amsterdam

Karolina Rosocka

Najciekawsi są w Amsterdamie ludzie…


Dodaj komentarz

Bajka o chłopcu, który marzył o władzy

Katarzyna Dragun
„Imperare sibi maximum est imperium”
(“Największą władzą jest władza nad sobą” – Seneka Młodszy)

Dawno, dawno temu, za górami Ural, za rzeką Bug, żyło sobie małżeństwo, któremu urodziło się dziecko. Dziecko było tak małe i brzydkie, że ojcu i matce trudno było na nie patrzeć. W dodatku jego niepokaźne rozmiary utrudniało z początku rozpoznanie jakiej było płci. Dopiero, gdy pielęgniarka przyniosła lupę, udało im się ustalić, że małe brzydactwo było chłopcem.

Niemowlę w istocie nie grzeszyło urodą. Miało małe, kaprawe i złośliwe oczka, szpiczasty nosek, a gdy się uśmiechało, usta wykrzywiały mu się cienką linią w dół. Poza tym chłopiec odznaczał się gwałtownym temperamentem – głośno krzyczał zamiast żałośnie płakać, gdy był głodny, a kiedy matka spóźniała się z karmieniem, gryzł jej sutki bezzębnymi dziąsłami, okładał ją małymi piąstkami po twarzy i kopał piętami po brzuchu. Matka więc musiała go czasami związywać na czas posiłku. Od momentu jego urodzenia widoczne było gołym okiem, że mały ma i będzie miał kompleksy. Ponieważ małżeństwo jednak miało bardzo silny instynkt rodzicielski, postanowiło wybrać piękne imię dla ich synka, aby ich dziecko przynajmniej tym czuło się dowartościowane. Wybrali zatem wzniosłe imię reprezentujące ich własne ambicje i miłość do swego potomstwa, imię, które znaczyło „prowadź krowy, jako żeś wielki byk”, a tym imieniem było Wółodzimierz.

Boris Vian

Rodzice małego Wółodii postawili sobie za punkt honoru, że ich dziecko dochrapie się wysokiego stanowiska, gdy dorośnie. W ich rodzinie bowiem od pokoleń próbowano tego dokonać, niestety bezskutecznie. Ojcu Wółodii udało się jedynie pracować na najniższym stanowisku tajnej organizacji państwowej Nawałnica Krów Walczących za Dupczyznę (w skrócie NKWD). Dziadek Wółodzimierza zaszedł najdalej, bo kucharzył dla najwyższych dostojników Krowiej Dupczyzny, takich jak Byk Rozpustnik, znany z dużego przyrodzenia, Wółodzimierz Lininow, któremu wyliniała czupryna, czy Józio Żelazin władający twardą ręką. Podobizny wszystkich trzech wisiały w rodzinnym salonie jako narodowi idole.

Rodzice byli bardzo dumni z małego Wółodii, ciągle mu powtarzali, że ma wszystkie cechy wielkich narodowych przywódców: był mały i brzydki jak Lininow, wredny i okrutny jak Żelazin, a potencja Rozpustnika na pewno przyjdzie mu z wiekiem. Uczyli więc swoją pociechę, jak rozwijać te wszystkie cechy tak niezbędne dla przyszłego przywódcy. Gdy Wółodia miał osiem lat, rodzice poszli na szkolną wywiadówkę. Nie posiadali się ze szczęścia, gdy usłyszeli od nauczycielki, że ich syn na pewno nie zrobi kariery naukowej, za to skończy zapewne jako drobny złodziejaszek, członek gangu, albo gwałciciel. Wólodia bowiem nic nie robił w szkole poza podkradania kredek kolegom z klasy, zastawianiem pułapek na roślejszych chłopców w toalecie, montując silniki z odkurzaczy w pisuarach i wlewając rozpuszczalnik do muszli klozetowych, czy podszczypywaniem pup przerażonych dziewczynek. Jedyne dwa przedmioty, do których się przykładał, były język niejęczycki i wiedza o Dupczyźnie. W nagrodę za tak wspaniałe zachowanie i zainteresowania ojciec kupił mu złoty szwajcarski zegarek ze wskazówkami – penisami.

Atuty Wółodii zauważone zostały przez szefów NKWD, gdy nasz bohater poszedł na studia. Jego łatwość do niejęczyckiego, zmysł do manipulanctwa i złośliwość, a przy tym niepozorna uroda wydawały się idealnymi cechami dla ich agenta. Zwerbowano go więc w swoje szeregi, aby uczynić z niego najidealniejszego przywódcę Krowiej Dupczyzny. Niestety potencja nie rozwinęła się u niego tak, jak tego oczekiwali jego rodzice. Ale oficerowie NKWD nie tracili wiary w możliwości młodego Wółodii. Najpierw kazali mu intensywnie zająć się jakimś sportem, aby nabrał kondycji i aby powiększyło to jego przyrodzenie. I jak się można było spodziewać, młody agent nabrał kondycji, ale przyrodzenie mu nie urosło, a wręcz zmalało. Oficerowie NKWD nie tracąc nadziei wysłali Wółodię do Niejęczyc, kraju znanego z ogromnej potencji mężczyzn. Młody agent miał się tam uczyć od samych mistrzów, jak powiększyć i wykorzystać maksymalnie swoje przyrodzenie. W zamian Dupczyzna obiecała Niejęczycom stuletnią dostawę stęchłego mleka, którego w Dupczyźnie było pod dostatkiem, jako że zwykli obywatele byli regularnie dojeni z wszystkich dziur przez władze.

Dla Niejęców Wółodia okazał się jednak beznadziejnym przypadkiem. Po wielu sesjach motywacyjnych, wielogodzinnych wizytach w burdelach, nieudanych zabiegach chirurgicznych i nawet medytacjach wschodnich pogodzono się z faktem, że przyrodzenie Wółodii ani nigdy nie stanie na baczność, ani nie urośnie. Jedynym rozwiązaniem wydawało się tu, jak na prawdziwego Dupczyca przystało, dawać dupy.

Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Wółodii dawanie dupy nie tylko sprawiało wiele przyjemności, ale i stawiało na baczność jego uśpione do tej pory przyrodzenie. Szczęśliwy Wółodia szybko zauważył, że na tym można nieźle zarobić. Dawał więc dupy na prawo i lewo i z czasem dorobił się małej fortuny. Miewał tabuny międzynarodowych klientów, ale niestety spostrzegł się, że nie każdy mówił po niejęczycku, a tym bardziej po dupczycku. Nauczył się więc podstawowych zwrotów w najbardziej popularnym języku – angusowym. Bardzo podobał mu się ten język, przypominał mu muczenie krów i bulgotanie indorów ze swojej rodzimej wsi. Najwięcej klientów miewał z Frywolcji. Bardzo ich lubił, bo byli czuli i płacili dobrze. Kiedy więc widział jakiegoś Frywolczyka, nastawiał tylną część ciała i krzyczał „put in!”, co zawsze spotykało się z reakcją „putain!” Z czasem jego rozmowa z klientami ograniczyła się do tych dwóch zwrotów, które stały się jego rozpoznawalną marką. W ten sposób przylgnął do niego przydomek Putin.

Oficerzy NKWD byli bardzo zadowoleni z postępów ich podopiecznego w Niejęczycach. Spodobał im się także jego nowy przydomek. Stwierdzili, że Wółodzimierz Putin brzmi doskonale i pasuje do przywódcy państwa. Sprowadzili więc Putina z powrotem do kraju i załatwili mu stanowisko premiera Krowiej Dupczyzny. W podzięce za wszystko, co zrobili dla niego Niejęcy, zapewnił im dostawy nie tylko stęchłego mleka, jak im wcześniej obiecano, ale także krowich pierdów specjalnie wybudowanym w tym celu lachociągiem. Z sentymentu dla swoich najlepszych klientów, zapewnił takie same dostawy do Frywolcji. Dzięki rozbudowie lachociągu dostarczał krowie pierdy do całej Ewtopy.

Wzbogacił tym siebie i swój kraj, więc z wdzięczności wybrano go na prezydenta. Pojawił się jednak pewien problem: obywatele Dupczyzny robili się coraz bardziej wyczerpani ciągłym dojeniem i pierdzeniem na zawołanie. Putin postanowił więc podbić sąsiedni mały kraj, Ciupczenię, której mieszkańcy mieli w sobie tyle mleka, że samo się z nich wylewało. Do pierdów nie trzeba było ich zmuszać, bo puszczali bąki przy każdym kroku. Nie mógł sobie jednak od tak zagarnąć ich ziem, bo spotkałoby się to z dezaprobatą Ewtopy. Wymyślił zatem sprytny fortel: ogłosił wszem i wobec, że Ciupczycy są niebezpieczni dla dupczyckich kobiet, bo nagminnie je terroryzują gwałtami, wobec czego miał obywatelski obowiązek bronienia swoich dam i wypowiedział Ciupczenii wojnę.

Ściema poskutkowała i wkrótce do Ewtopy popłynęły świeże dostawy stęchłego mleka i pierdów. Putin postanowił kontynuować w ten sposób z innymi sąsiednimi krajami. Jednakże wielkie mocarstwa światowe zaczynały nabierać podejrzeń. Wydawało im się dziwne, że nagle wszyscy chcieli gwałcić Dupczynki. Poza tym ciemiężone kraje zwracały się do innych krajów o pomoc. Zaczęto pisać obraźliwe artykuły o Wółodii, wytykając jego niski wzrost, małe oczka i znikome przyrodzenie. Tak rozwścieczało to dupczyckiego prezydenta, że po każdym takim artykule chwytał rakietę i zestrzeliwał pierwszy samolot, jaki pojawiał się na niebie. To niestety tylko dolewało oliwy do ognia, gdyż krytykowano Putina za łamanie praw człowieka. W telewizji i prasie przedstawiano nawet dowody w postaci zdjęć i filmów ukazujących prezydenta Dupczyzny, jak z oszalałą twarzą zestrzeliwuje samoloty pasażerskie. Wółodia tłumaczył się z pianą na ustach, że to nie on, i że ktoś bezczelnie się za niego przebrał, żeby go skompromitować.

Jak nietrudno się domyślić, sprawy stopniowo się pogarszały. Wółodia zabronił dostaw stęchłego mleka i pierdów do krajów, które go krytykowały w mediach. Wysyłał także do tych krajów swoich agentów, aby dosypywali środków na przeczyszczenie do posiłków prezydentów i strzelać ich gumkami od majtek. Tymczasem zdrowie psychiczne Wółodii Putina ulegało powolnej degradacji. Często biegał po swoim pałacu nago śpiewając nazistowskie piosenki i ujeżdżając sprzęty gospodarstwa domowego. Oficerowie NKWD ustalili, że prezydent stanowi zagrożenie dla dobrego wizerunku ich kraju. Postanowiono więc umieścić Wółodię w szpitalu psychiatrycznym o zaostrzonym rygorze.

Wbrew oczekiwaniom wszystkich, były już teraz prezydent czuje się tam jak ryba w wodzie. Nigdy nie spał tak wygodnie, jak w kaftanie bezpieczeństwa i przykuty łańcuchem do łóżka, z kagańcem na twarzy, podobają mu się też zabiegi. Uwielbia lobotomię, ale jego ulubioną formą rozrywki są elektrowstrząsy, jako że po nich staje jego od lat oklapłe przyrodzenie. Wółodzimierz zwany Putinem uważa szpital za swój prawdziwy dom i prawdopodobnie spędzi tam szczęśliwie resztę swojego życia.