Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Wolność to komfort. Komora gazowa

Wiesław Cupała

dziwne słowa opisują
ten świat
gaza to coś delikatnego
co kładzie się na rany
i gaza to widok
pomordowanych poszarpanych
i zdeterminowanych
by zabijać tak
jak są zabijani

a równocześnie gaz z rosji
może przestać być tłoczony
(tłok w gazie jest ogromny
to obszar najgęściej zaludniony)
i politycy jak szaleni
się naradzają
gazę pomijają
gaz na oku mają

maska gazowa

Reklamy


Dodaj komentarz

Wolność to komfort. Krótka historia małego monumentu

Wiesław Cupała

Nie wiem czy we Wrocławiu więcej jest mostów czy pomników… Zawsze chciałem to policzyć, lecz nigdy nie starczyło mi czasu. Właściwie, i mosty, i pomniki należą do tej samej kategorii wytworów ludzkiej przemyślności. Mosty są przestrzenne, łączą brzegi rzeki i ułatwiają ruch w przestrzeni. Pomniki to mosty nad rzeką czasu. Symbole, na których można oprzeć pamięć. Niektóre opowiadają historie drastyczne, niektóre miłosne, a inne (z litości nie napiszę które) są jedynie świadectwem finansowego „wału” i pamiętają o tym, że ktoś naciągnął współobywateli na kasę. Tak naprawdę najbardziej zainteresowany jestem opowieścią „Szermierza” na wrocławskim Placu Uniwersyteckim. Piękna rzeźba, kryjąca tajemniczą historię. Pewnie nigdy jej nie poznam…

Jest, za to, taki monumencik, którego opowieść to fragment mojego życiorysu. Dziwny to pomniczek. Stoi w miejscu gdzie kiedyś spotykali się wrocławscy hippisi (…był sobie niegdyś Bar Barbara…), gdzie wypalono wielkie ilości jointów i wymieniano winylowymi płytami z rockową muzyką. O tym też ten pomniczek opowiada, ale jego główna narracja dotyczy lat późniejszych…

Pomnik krasnala na ul. Świdnickiej

Pomnik krasnala na ul. Świdnickiej

Są w historii takie momenty gdy system zniewalania zaczyna gryźć własny ogon. Wtedy, zazwyczaj na scenę wkraczają jakieś baśniowe stwory i lepiąc glinę snów i marzeń wyprowadzają ten kosmiczny statek zwany „Ziemia” na jakąś nową trajektorię. W latach osiemdziesiątych poprzedniego stulecia zdarzyło się to we Wrocławiu. Okazało się, że krasnoludki to nie wytwór fantazji Marii Konopnickiej i innych bajkopisarzy, ale konkretni ludzie, którzy nie wstydzą się do swej małości przyznać. Ba, nawet obnoszą się z nią dumnie zakładając na głowę krasnoludzką czapeczkę i radośnie krzycząc „VIVAT SORBOVIT” likwidują strach. Bez strachu zanika wrogość, a uzbrojony w pałę i tarczę funkcjonariusz ZOMO, tracąc całą swą grozę, staje się dziełem surrealistycznej sztuki. Pomniczek przy ulicy Świdnickiej opowiada właśnie o tym. Opowiada o 10000 krasonoludków, które pewnego czerwcowego dnia zagościły na ulicach Wrocławia…

Żeby łatwiej zrozumieć jak do tej zadziwiającej demonstracji doszło, musimy udać się na ulicę Smoluchowskiego. Tu można zobaczyć przodka naszego monumentu. Jest już trochę niewyraźny, ale konserwator zabytków zabezpieczył ten ponad trzydziestoletni mural na tyle dobrze, że chyba będzie sobie dalej trwał. To jedyny, który zachował się do XXI wieku. Na początku lat osiemdziesiątych poprzedniego stulecia murali przedstawiających krasnale było na murach wrocławskich kilka tysięcy. Nie tylko wrocławskich. Oddziały komandosów Pomarańczowej Alternatywy, w trakcie wyjazdowych akcji, zdobiły krasnalami mury Krakowa, Warszawy, Gdańska, Łodzi… Techniki malarskie były różne, jednak ze względu na niedostatek farby w sprayu przeważało malarstwo olejne. Pędzel i tubki z farbkami (zazwyczaj „pożyczone” od znajomych studentów szkoły plastycznej) powodowały, że każdy krasnal był inny.

Zabytkowe graffiti z ul. Smoluchowskiego 22

Zabytkowe graffiti z ul. Smoluchowskiego 22

Nie, nie było to niszczenie miejskich elewacji. Elewacje były już zniszczone trwającą polityczną „wojną na murach”. Krasnale malowane były na brzydkich plamach, którymi służby pokrywały antysystemowe hasła wypisywane przez działaczy solidarnościowego podziemia. Antysystemowe hasło stanowiło „tezę”, zakrywająca je brzydka plama „antytezę” i na tej to plamie, jako „synteza”, pojawiał się krasnoludek. Gdy plama była duża, pojawiała się cała krasnoludzka rodzinka.

Nie obyło się bez aresztowań i przesłuchań. Dodawały one całej akcji pikanterii i czyniły świat jeszcze bardziej surrealnym. W Warszawie, na Starówce, komandosom Pomarańczowej Alternatywy grożono bronią. W Łodzi zostali poddani długotrwałemu przesłuchaniu. W Świnoujściu koniecznym było napisanie oświadczenia, ze krasnoludek jest apolityczny…

W pewnym momencie, zgodnie z zasadami dialektyki, „ilość” zamieniła się w „jakość”. Nastąpiło przejście fazowe i bajkowe stwory zeszły z murów na ulice. Szczególnie upodobały sobie ulicę Świdnicką i Rynek. Tu odprawiały swoje rytuały, świętowały swoje święta. Tych radosnych demonstracji było dużo. Przez trzy lata co najmniej raz w miesiącu centrum Wrocławia zamieniało się w dziwną krainę, w której Służba Bezpieczeństwa i Milicja Obywatelska ścigały po bramach Misia Uszatka, aresztowały kilku Świętych Mikołajów, zapełniały areszty rozśpiewanymi krasnalami.

Przemiany początku lat dziewięćdziesiątych rozproszyły Pomarańczową Alternatywę. Spiritus movens ruchu, Waldemar Major Fydrych, wyjechał na dziesięć lat do Francji. Najbardziej radykalne krasnoludki usiłowały kontynuować happenerską działalność. Jednak te happeningi, mimo niewątpliwych walorów estetycznych i intelektualnych nie mogły równać się pod względem nagłośnienia i liczby uczestników do wydarzeń z lat osiemdziesiątych.

1 czerwca 2001 roku Happening Pomaranczowej Alternatywy

1 czerwca 2001 roku Happening Pomaranczowej Alternatywy

Po powrocie (w roku 2000) Majora z Paryża, sztab Pomarańczowej Alternatywy postanowił uczcić 20 lecie ruchu happeningiem w dawnym stylu. 1 czerwca 2001 roku ok 2000 kombatantów ruchu uzbrojonych w nowiutkie pomarańczowe czapeczki spotkało się na ulicy Świdnickiej aby odsłonić pomniczek będący bohaterem niniejszego felietonu. Uroczystości towarzyszyła wystawa pamiątkowych zdjęć, kilka spektakli teatru ulicznego i muzyczne koncerty Krótki dokumentalny film z tego wydarzenia można zobaczyć na YouTube wpisując w wyszukiwarce serwisu „Krasnal Party”.

Odsłonięcie pomnika krasnala pioniera

Odsłonięcie pomnika krasnala pioniera

Happeningi Pomarańczowej Alternatywy są uważane za jedno z 50 najwybitniejszych dzieł surrealistycznych XX stulecia.


Dodaj komentarz

List z butelki. Bezdomność

Alina Sarit Konwińska

Zazdroszczę zmarłym.
Mają swoje miejsca.
Wędrówka złudzeń.

**
Gdzie przed południem
listonosz przyniósł listy,
czy tam jest mój dom?

**
Tak swojsko pachnie
pałka z drewna do ciasta
w tym obcym domu.

**
Kolejna podróż.
Oślepił mnie samochód
– samotna pani.

Zdjęcie Natalia Kabanow

Zdjęcie Natalia Kabanow