Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. W poszukiwaniu panaceum

Włodek Małkowski

Witam, zanim przystąpię do tak pięknie zapowiadającego się dnia, czy ktoś mógłby mi powiedzieć – gdzie jest naczelny psychiatra kraju? Tym razem nie żartuję, choć zawsze uważano mnie za świra. Odwiedziłem kogoś w szpitalu psychiatrycznym. Wyznał mi, że jest zaniepokojony postawą niezdiagnozowanych… Lekarzom aż głupio jest spojrzeć w oczy wariatom w obliczu tego, co zdrowi wygadują. Z początku się śmiałem. Ale teraz nie bardzo wiem jak mam wytłumaczyć mu, że te wulkany w Polsce, co się ponoć uaktywniły, to żart, plotka, tak, jak te statki kosmiczne, święci co krok i rewolucja zmierzająca w odwrotnym kierunku niczym burza nie nad ziemią a nad niebem.

Gdzie jest ten cholerny psychiatra?

wariat

Ostatnia komisja śledcza zdecydowała, że wszyscy jesteśmy winni, więc wykażmy zrozumienie dla wysiłku rządu, który stara się nasze wspólne błędy naprawić.

**

O.N.Z ustaliło, że ten rok będzie rokiem porozumienia. Zatem w sytuacjach niezrozumiałych zachowujmy się jak ludzie, którzy doszli miedzy sobą do porozumienia.

**

Rząd nie pytając nas o zdanie wyraził zgodę na sprzedaż Kasprowego Wierchu. Pokażmy, że mamy swój honor, bez pytania o zdanie rządu złóżmy się na nabycie Mount Everest.

**

Zasmuciłem się, gdy dotarła do mnie informacja, że błękit nieba zostanie obłożony podatkiem, takim, jak lasy, a z chwilą, gdy zbankrutuje zostanie wyprzedany. Kogo nie będzie stać, nie popatrzy już sobie w niebo. Pozostanie tylko znana piosenka ,,nic mi dzisiaj nie potrzeba, oprócz błękitnego nieba”… Tak, tak, góry wysokie też pójdą pod młotek, tak, jak i rzeki głębokie. Ale podobno nowi właściciele o błękity, szczyty i głębie będą lepiej dbać.

**

To smutne, że im więcej sprzedajemy, tym mniej mamy pieniędzy. Aż do chwili, gdy wszystko sprzedamy i staniemy się niepotrzebni… Czy tak trudno to zrozumieć, aby się w końcu zatrzymać?

**

Kiedy sprzedadzą ostatni szpital psychiatryczny nie będzie już takiego, co by mu można uwierzyć, że to, co zrobiliśmy jest chore.

**

Niech politycy w końcu się zdecydują, kiedy mają przeprowadzić tę inwazję kosmitów na Ziemię. Bo mam jeszcze coś do przeczytania i chciałbym wiedzieć czy zdążę. Za wiele nie oczekuję od tej rzeczywistości, którą jak wielu z was, zaszczyciłem swą obecnością.

**

Minister Racji w Demokracji wydał polecenie utajnienia wiadomości TVN, w celu ochronienia prawdy przed mową nienawiści tych, którzy nie mają dobrej woli, by prawdy się domyśleć.

**

Departament Do Spraw Wyborów informuje: w związku z podejrzeniami o manipulacje w ostatnich wyborach, w następnych, by uniknąć podobnej sytuacji, komisje wyborcze będą brały pod uwagę tylko głosy nieważne.

**

Wielu wierzy w to, że górnicy walczą tylko o większe od innych pieniądze i przywileje. Dużo w tym prawdy. Chwała im za to, bo pokazali pozostałym, że trzeba walczyć o swoje, a nie zazdrościć tym, których stać na to, by godność swoją wywalczyć.

**

Płacę podatek od dochodów nie po to, by panowie z partii X robili sobie jaja z panów z partii Y i odwrotnie. Jestem ich pracodawcą i życzę sobie, by zajmowali się rzetelnym wykonywaniem swych obowiązków, a nie wzajemnymi podśmiechujkami. Od tego jest kabaret. Dziwne jest to, że społeczeństwo daje się w to żenujące widowisko wciągać i jeszcze za to płaci. Każdy przeciętny człowiek za takie postępowanie zostałby wyrzucony z pracy na zbity pysk, tym bardziej że firma robi bokami. A co my? Głupiejemy razem z nimi zamiast zwolnić tych niepoważnych najemników. Powinni wpierw odpracować szkody. PiS – do buraków, Platforma do sadzenia ziemniaków, PSL przy rowach melioracyjnych i tak dalej, i tym podobnie… Co zdolniejszych po odpracowaniu dopuścić do objazdowych cyrków. Im się wszystkim w głowach poprzewracało i naprawdę uwierzyli, że na tym polega zarządzanie. Nie zauważają, że coś się skończyło i ludzi przestaje to powoli bawić, tym bardziej, że rządy ich to narastająca nędza. A ten błękitny ochronny parasol z dwunastoma osłami tworzącymi koło to niech zatkną sobie na księżycu. O ile nie wkurzą ufoludków. Ludzie oprzytomnijcie, przecież to bezczelne łąki baranie o chorej ambicji na wygodne życie. Nic poza tym. Ich czyny o tym świadczą. Mam w nosie, kto jest winny, on czy ona, sytuacja skaleczona.

**

Na żaden uczciwy rząd w tym kraju nie możemy liczyć, o czym mieliśmy okazję przekonać się przez dziesięciolecia. Tymczasem jako społeczeństwo musimy sami się organizować. I tak, nieodzowna jest większa ilość handlarzy nielegalnym tytoniem, przydaliby się też ci, co dostarczaliby nielegalną żywność z wiosek, niezatrutą żadnym legalnym świństwem. Muszą być też nieoficjalni kontrolerzy, którzy będą bić w nielegalne mordy nieuczciwych dostawców oraz wolontariusze zaopatrujący nas w nielegalną broń do nielegalnej samoobrony przed legalnymi zbirami. Z kulturą i sztuką też nie najlepiej, a więc konieczni są nielegalni artyści: poeci, muzycy, pisarze, malarze oraz nielegalni nauczyciele. Jeśli chodzi o związki uczuciowe to potrzeba jest więcej nielegalnych dziewcząt i kobiet: pięknych, wrażliwych, czułych i przyzwoitych Polek, nie mających z tym legalnym gównem lansowanym w mediach nic wspólnego.

NIECH ŻYJE PODZIEMNE PAŃSTWO POLSKIE!

Reklamy


Dodaj komentarz

Szkocki akcent. Dlaczego Polacy nie chcą umierać za ojczyznę?

Tomasz Oryński

Dlaczego

„Żołnierz już w czasie pokoju winien wiedzieć, czego żąda od niego wojna, a podczas wojny nie powinien zapominać o tym, czego nauczył się na placu ćwiczeń.” mawiał dobry Wojak Szwejk, znany z tego, że na wieść o tym, że ojczyzna jego znalazła się w potrzebie, pomimo męczącego go reumatyzmu nakazał zawieźć się swojej posługaczce na komisję poborową. Szwejk przynajmniej pozornie zgadzał się z propagandą państwową głoszącą, że największą radością i zaszczytem dla poddanego jest umrzeć za cesarza pana. Ale Szwejk uważany jest za idiotę. Czy zatem Polacy są mądrzejsi?

Według badań przeprowadzonych przez IBRiS Homo Homini na zlecenie Rzeczpospolitej (tutaj), 41% Polaków nie poświęciłoby nic dla dobra obecnej Polski. Życie lub zdrowie gotowy byłby poświęcić mniej niż co piąty Polak, a jeszcze mniej rodaków skłonnych by było na poświęcenie swojego majątku (trochę to smutne, że ludzie chętniej godzą się na oddanie życia niż majątku, ale to już inna historia). Nie jest to nic nowego dla kogoś, kto pamięta czasy obowiązkowego poboru do armii, kiedy to robiło się wszystko, żeby tylko od owego zaszczytnego obowiązku się wykręcić, a nawet wielu z tych, którzy do wojska szli chętnie, nie czyniło tego z pobudek patriotycznych czy poczucia obowiązku a ze zwyczajnej suchej kalkulacji: „odbębnię i będę miał spokój, a jeszcze sobie prawo jazdy na ciężarówkę wyrobię”.

Charakterystyczne jest to, że pytania zadane respondentom służą historykom pytanym przez Rzeczpospolitą za wyznacznik patriotyzmu. Czy jednak na pewno – skłonność oddawania życia za ojczyznę jest jedynym wskaźnikiem poziomu patriotyzmu? W naszej historii mieliśmy wielu bohaterów „na sztos rzucających swój życia los”, ale także wielu ludzi, którzy nie włączali się w zbrojną walkę, a zamiast tego działali na rzecz dobra ojczyzny na inne sposoby – poprzez pracę u podstaw, pomoc potrzebującym, a nawet poprzez działalność polityczną w parlamencie okupującego mocarstwa.

Dziś czasy są jednak inne – nasi przodkowie w XIX wieku walczyli o to, aby odzyskać swój kraj. Dziś kiedy go wreszcie mamy, wraz z wolnością uzyskaliśmy także możliwość podróżowania po świecie. Swoboda przepływu w Unii Europejskiej zaowocowała tym, że wielu rodaków wybiera sobie kraj wedle swoich upodobań i oferowanego komfortu życia. Już sam ten fakt obniża nieco znaczenie ojczyzny w oczach wielu Polaków: bo choć kraj ten jest „nasz”, nie jest naszym jedynym krajem. W świecie globalnej wioski, gdzie tania komunikacja umożliwia rozmowę na życzenie z bliskimi będącymi nawet po przeciwnej stronie globu, w każdym większym supermarkecie w wielu krajach w Europie można znaleźć jakieś polskie produkty, a dzięki internetowi dostęp do polskiej kultury każdy ma według życzeń, geograficzne położenie Polski traci na znaczeniu, bo wszędzie możemy poczuć się jak u siebie.

Zresztą już w trakcie zaborów widać było ten kierunek myślenia. Jak tłumaczył w „Weselu” pannie młodej poeta, Polska mieści się w sercu. Czy zatem faktycznie jest rzeczą złą, że Polacy nie chcą narażać tej swojej wewnętrznej Polski, kładąc swoje życie na szali konfliktów politycznych (szczególnie, że w dzisiejszych czasach wojna to rzecz bardzo odległa do tego, czym była chociażby Druga Wojna Światowa – dziś nasi żołnierze wojują na końcach świata, realizując misje, które więcej wspólnego niż z pokojem mają z realizacją ambicji naszych polityków, chcących przypodobać się światowym liderom). Nic dziwnego, że przeciwko udziałowi w takich misjach opowiada się lwia część naszych rodaków, a uczestniczącym w nich żołnierzom odmawia się prawa do stania obok tych, którzy naprawdę walczyli o wolność naszej ojczyzny.

Dziś wydaje się, że Polska poety ma dla Polaków – szczególnie tych na emigracji – znacznie większe znaczenie niż Polska z atlasu geograficznego. Szczególnie, że ta druga – w odróżnieniu od tej pierwszej – ma jeden feler: rządzona jest przez Polaków. Bo większość rodaków łączy niechęć do naszej klasy politycznej – niektórzy, szczególnie po prawej stronie, mają przynajmniej jedno wybrane ugrupowanie, znakomita większość jednak ma podobne zdanie o wszystkich, a jeśli nawet chodzi głosować, to bardzo często na zasadzie wyboru mniejszego zła. Państwo odpłaca się swoim obywatelom tym samym, traktując ich dość podle i za nic mając ich potrzeby. W rezultacie miliony Polaków głosują nogami, wybierając życie za granicą. Nic więc dziwnego, że tak wielu rodaków nie byłoby chętnych oddać swego życia w ofierze takiemu państwu. Tym bardziej, że coraz częściej jawi się ono nie jako wsparcie i ostoja Polaków, a jako jakiś pasożyt, żerujący na swoich obywatelach i dbający bardziej o interesy innych (zależnie od poglądów politycznych będzie to słynne kondominium, grupa uprzywilejowanych oligarchów albo Kościół Katolicki). Dziś zamiast potrzeby jego obrony pojawia się coraz częściej konieczność obrony przed nim.

Jest także jednak inny aspekt tej sprawy – dzięki zmniejszaniu się świata i włączeniu naszego kraju w struktury Unii Europejskiej, coraz więcej Polaków czuje się w pierwszej kolejności Europejczykami a dopiero potem Polakami (często po drodze czując się również lokalnymi patriotami – Rzeszowianami, Dolnoślązakami czy Krakusami – ale także mieszkańcami Szkocji czy Irlandii). Uwaga Polaków, może poza tymi „prawdziwymi patriotami” z prawej strony sceny politycznej, skupia się albo na poziomie lokalnym, mającym wpływ na ich codzienne życie, albo na poziomie globalnym – bo kwestie takie jak np. globalne ocieplenie, są najbardziej istotnymi problemami naszego wieku. Pomalutku tworzy się w kraju społeczeństwo obywatelskie, ludzie coraz częściej organizują się wokół ważnych dla nich spraw – takich jak na przykład ponowne uruchomienie kina na Dworcu Głównym PKP we Wrocławiu (tutaj). Także na obczyźnie Polacy coraz bardziej angażują się w życie tak lokalnych społeczności, jak i polskiego środowiska emigracyjnego. Jak podaje Ministerstwo Środowiska (tutaj) 47% Polaków wybiera rozwiązania ekologiczne, nawet jeśli są droższe od alternatywnych, mniej więcej tylu samo naszych rodaków regularnie segreguje śmieci, a ponad czterech na pięciu uważa, że sortowanie powinno być obowiązkowe. Jedynie co dziesiąty nie oszczędza energii (choć tu istotnym czynnikiem wydaje być się ekonomia a nie tylko ekologia).

Jak widać Polakom nie jest obojętny ich los. Po prostu w dzisiejszych czasach uważają, że los indywidualnej jednostki w znacznie mniejszym stopniu związany jest z losem konkretnego państwa. Dlatego zamiast rozpatrywać „co by było gdyby”, zajmują się rzeczami, które mają znacznie bardziej realny wpływ na życie ich samych i najbliższego otoczenia, niż górnolotne deklaracje o gotowości ruszenia do boju pod dumnie powiewającym sztandarem. Może więc warto by było zdefiniować patriotyzm jakoś inaczej, niż w XIX-wiecznych kategoriach gotowości oddawania życia za ojczyznę?


Dodaj komentarz

Degustacje. Wyobcowanie

Anna Roś

Nagle tracę spokój
grunt pod nogami kurczy się
szukam nie wiadomo czego
błądzę… popełniam błędy…

Nawykowe nastawienie do życia
nie sprawdza się w nowych warunkach
Trzeba odrzucić wszystko,
co okazuje się balastem

Konieczne wyrzeczenia są bolesne
kontakty z przyjaciółmi rzadsze
Z przyjaciółmi? Nic nie jest pewne
O co teraz zabiegać?

Rys. Jacek Knap

Rys. Jacek Knap