Spółki Miejskie

Perły przed wieprze. Weekend z kulturą

Dodaj komentarz

Marek Szarek

Śmierć patriarchy – Jean- Babtiste Greuze

W minionym tygodniu, spadła na nas kultura, jak wiosenna lawina na turystów wąchających krokusy w Tatrach. W sobotę córka zafundowała nam bilety do opery, a w piątek telewizja pokazała „Lamparta” z kreacją B. Lancastera w roli Fabrizia Saliny. Jest dla mnie zagadką, jak ten jankes grający role kowbojów i piratów zdołał, tak sugestywnie oddać postać sycylijskiego arystokraty? Podobno, w czasie produkcji podglądał prawdziwego księcia, chodząc za Viscontim krok w krok. Ponieważ, nigdy nie oglądałem w całości „Lamparta”, ciekawy byłem, jak reżyser poradził sobie ze słynną sceną agonii Fabrizia. W jaki sposób przetłumaczył powieść Lampedusy na język filmu? Rozwiązanie, które zaproponował reżyser zbiło mnie z tropu. Visconti, tylko zasugerował wątek nadchodzącej śmierci, musnął Fabrizia jej skrzydłem i pozostawił księcia przy życiu. Scena w której zmęczony książę ogląda przez monokl płótno Greuzea, przedstawiające konanie patriarchy w otoczeniu rodziny jest mistrzowska. Arystokrata patrzy na obraz bez emocji, chłodnym okiem, tak jak patrzyłby uczony astronom na nowy obiekt astralny.

Film włoskiego reżysera oglądałem w piątek, a w sobotę wystrojony w kusy fraczek, niczym don Calogero na przyjęciu w pałacu Ponteleone, lamparciłem się w kuluarach Teatru Wielkiego, gdzie Polski Balet Narodowy prezentował „Poskromienie Złośnicy” w choreografii J. Cranko. Przedstawienie było kolorowe, dynamiczne i zabawne, bo jak napisano w programie, jest to komedia baletowa w dwóch aktach z muzyką według Scarlattiego. Cesia była zachwycona, ja także, ale więcej na ten temat nie powiem, bo na balecie znam się tak, jak don Calogero na etykiecie. Z reporterskiego obowiązku, wymienię nazwiska czołowych tancerzy: Maya Kageyama, Pawel Koncewoj, Vladimir Yaroshenko, Carlos Perez, i inni.

W niedzielę, Cesia jeszcze nie syta wrażeń, poszła do Teatru Narodowego na „Garderobianego”. Ja zadowoliłem się koncertem romskich trębaczy, którzy pod balkonem mojego bloku szerzyli bałkańską kulturę muzyczną wśród ludu Ursynowa. Tak się we mnie przez weekend zmiksowały te kultury, że dzisiaj jestem trochu zmieszany, chociaż nie wstrząśnięty. Czuje się, jakbym w głowie miał serek homogenizowany zamiast mózgu i zastanawiam się, czy minister Gliński powinien zacząć dzieło repolonizacji kultury od Baletu Narodowego, czy od Kapeli Cygańskiej spod mojego balkonu?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.