Spółki Miejskie

Wesołe miasteczko. Sen grabarza

Dodaj komentarz

Włodek Małkowski

Miałem koszmarny sen, choć na początku, to nawet było wesoło.

Obraz Zdzisława Beksińskiego

Stałem sobie na buforze tramwajowym przed dziarskim motorniczym i mknąłem środkiem Piotrkowskiej w kierunku Placu Wolności. Za mną ktoś grał na organkach i jakaś kobieta z tylnego pomostu śpiewała przecudownie, że jest taki kraj, gdzie ktoś taki, jak ja, zwyczajnie, acz całkiem beztrosko, jedzie sobie na buforze jak żaglówką przez morze, bo może.

Wszyscy pasażerowie podnieśli się kołysząc do rytmu, a kanar rozdawał im bilety tramwajowe, te normalne i te ulgowe, a dla małych dzieci talony do zoo i lody z cukrowej waty. A kiedy w końcu zapadła cisza, pan dyrektor departamentu komunikacji ukłonił się i zadeklamował mój wiersz:

przed grobem
nieznanego pasażera
zapal bilety tramwajowe
ten glejt groteskowego życia
cyframi obłożony
a nie słowem

przed grobem
zapal bilety tramwajowe
tobie by tworzyć
może dosyć życia
on o poezji
będzie gadał z Bogiem

Zapanowała cisza i kanar posmutniał z tymi biletami. Motorniczy natomiast dodał gazu, tak się chłopina wzruszył. I tramwaj tylko przemknął przez deszczowy Plac Wolności, zatrzymał się dopiero naprzeciw cmentarza.

Opuściłem swój bufor i udałem się cmentarną aleją szukać mego przyjaciela. Nie udawało mi się go znaleźć, gdyż deszcz ustał i mgła utrudniała mi percepcję. Spytałem o drogę grabarza.

Ten mi rzekł szeptem zza nagrobka: – To wszystko na nic panie kochany. W Warszawie taka wilgoć od Wisły, że Pałac Kultury uległ cudownemu przemienieniu, nie słychać z salonów stuku szklanek, tylko łoskot metra. W dzień cisza. Na szczycie tylko czasami Adaś ostatnim numerem Wyborczej jakieś tajemne znaki czyni do zimnych gwiazd, recytując melancholijnie Manifest z Ventotene. Nocami zaś z piwnic dochodzi zgrzytanie i szloch elit. A na zaduszki to ponoć słychać było brzęk sądowych łańcuchów, szelest akt i skrzypienie szaf, ale ja nie wiem czy to prawda, bo czego to ludzie nie gadają na temat sądownictwa, kiedy sam pan wiesz, że to sól tej ziemi. A i tak, mało kto tam bywa, gdyż grunt się zrobił jakiś bagnisty i smród tam trupi w powietrzu się unosi. Nienawistny zachłanności jad. Ponoć panie drogi, właśnie taki, jak w koszmarnych snach. Upiorna to okolica, dzieciaków tam lepiej nie prowadzać, nawet na Pierwszego Maja.

Zawróciłem szybko do tramwaju i chwilę potem się obudziłem.

Może to był tylko sen grabarza? Ale ja tam nie wiem, bo nie znam się na snach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.