Spółki Miejskie

Perły przed wieprze. Bilans

Dodaj komentarz

Marek Szarek

Rysunek – Kinga Grzędzielewska

Trzej Królowie złożyli dary i wrócili do domów. Kacper odjechał do Arabii na wielbłądzie, Melchior konno na Kaukaz, Baltazar miał najbliżej – wrócił pociągiem podmiejskim do Tłuszcza. Kolejny rok przeminął. Z jodełki sypie się igliwie. Jutro zdejmę z niej bombki i złoty szpic. Ozdoby opatrzę bibułką, schowam do pudła i zamknę w szafie, a kikut choinki wyrzucę na śmietnik. Najchętniej, sam zapakowałbym się w bibułkę, schował w szafie i czekał na przyszłoroczne święta. Mam już 63 lata, a to jakby 63 razy w pysk dostać, albo 63 kopniaki w dupę! Z przyjemności na ”p”, zostało mi pisanie głodnych kawałków na fb. Po wypiciu dwóch kieliszków wina jestem pijany, a po trzech, zamiast ochoty na seks, chce mi się spać! Mój bilans jest nieciekawy, prognozy na przyszłość marne.

Duch nieochoczy i ciało mdłe. W ubiegłym roku obiecywałem sobie, że aktywnie zaangażuję się w walkę o demokrację, ale nic z tego nie wyszło. Na protesty pod Sejm nie chodziłem, do KOD-u nie wstąpiłem. Usprawiedliwiałem się, że hasła opozycji były nieatrakcyjne, zbyt abstrakcyjne, do boju nie zachęcały, ducha nie rozpalały. Łatwiej jest ginąć za Boga i Ojczyznę, niż walczyć o demokrację i sądownictwo. Bić się o trybunał konstytucyjny, to jak maszerować w Peerelu w pochodzie 1-majowym. Pewnie dlatego na marsz niepodległości przyszły tłumy, a na manifestacje opozycji – tłumek. Z ulgą przyjąłem wiadomość o kompromitacji lidera KOD-u i poczułem się rozgrzeszony. Walkę z reżimem ograniczałem do lektury Gazety Wyborczej, chociaż czytałem tylko nagłówki!

Zamykam te „bilanse” i wracam na portal społecznościowy.

Na Fb. czytam wszystko i gębę z podziwu rozdziawiam. Ktoś, ogłosił, że w roku minionym przeczytał 160 książek, ktoś inny przebił na 180! Też chciałem się pochwalić, ale zdołałem przypomnieć sobie ledwo 15 tytułów i to bez nazwisk autorów. Z książek zapamiętałem niewiele, a do końca przeczytałem jedną. Zdjęć z pobytów w egzotycznych krajach nie mam. Zazdroszczę znajomym wojaży, a nie lajkuję na złość, bo najdalszą podróż odbyłem do Kobyłki pod Wołominem.

W czasie Świąt Cesia obiecała otworzyć butelkę francuskiego koniaku, który 5 lat temu dostałem w prezencie. Cesia schowała trunek i trzyma dla lepszych gości. Ale, także w tym roku lepsi goście nie przyjechali, więc żona koniak schowała. Może ktoś z Was drodzy Przyjaciele zechce przyjechać na Ursynów? Zapraszam serdecznie! Cesia wyciągnie koniak ze schowka!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.