Spółki Miejskie

Proste historie. Aberracja, czy coś więcej

Dodaj komentarz

Jarosław Kapsa

Temida – grecka bogini sprawiedliwości

Tam, gdzie kończy się logika, zaczyna się wojsko. I tym wojskowym drylem zorganizowanych grup poselskich wytłumaczyć można przyjęcie przez Sejm RP 26 stycznia 2018 roku ustawy zmieniającej ustawę o IPN; tego czegoś, co ma świadczyć o woli Sejmu ścigania każdego, kto śmie wypowiedzieć słowa „polskie obozy śmierci”.

O projektowanej ustawie pisałem kilkakrotnie wskazując anachronizm rozwiązania narzucającego karne obcęgi na mózgi badaczy przeszłości. Dodać tu muszę jeszcze tylko drobną uwagę. Przy całym szacunku dla godności narodowej i przewrażliwienia ludzi w temacie historii; o wiele gorsze skutki od fałszu historycznego ma dla bytu ludzkiego szarlataneria medyczna. Czy zgodzilibyśmy się na wprowadzenie kary trzech lat więzienia dla mediów reklamujących ozdrowieńcze diety, cudowne kuracje oraz inne metody tzw. medycyny alternatywnej? Nie. A dlaczego nie? Czy kłamstwo historyczne jest gorsze od kłamstwa medycznego? A co z kłamstwem dotyczącym praw fizyki? Nie chcę do tego dodawać kłamstw ekonomicznych, bo na tym tuczy się szereg szarlatanów, a zatarg z nimi bywa bolesny. Chodzi mi tylko o paradoks: dlaczego na straży jednej „wybranej prawdy” stać ma prokurator, inna prawda podlega swobodnej ocenie w otwartej dyskusji. Rzecz interesująca, ale bezprzedmiotowa. Nie mam bowiem zielonego pojęcia jaki głęboko ukryty sens ma wspomniana ustawa. Pokazujemy tylko światu nasz obraz jako sfrustrowanego wilka z rosyjskiej kreskówki krzyczącego „nuu zajac, pagadi…” Wilk wstał z kolan i sobie pokrzyczał.

W tej szkatułce (ustawie) jest klejnocik, który warto pokazać, zwłaszcza, że w perspektywie sporu polsko-izraelskiego ucieka on sprzed oczu. Przytoczmy zapis: „Art. 2a Zbrodniami ukraińskich nacjonalistów i członków ukraińskich formacji kolaborujących z Trzecią Rzeszą Niemiecką, w rozumieniu ustawy, są czyny popełnione przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1925 –1950, polegające na stosowaniu przemocy, terroru lub innych form naruszania praw człowieka wobec jednostek lub grup ludności. Zbrodnią ukraińskich nacjonalistów i członków ukraińskich formacji kolaborujących z Trzecią Rzeszą Niemiecką jest również udział w eksterminacji ludności żydowskiej oraz ludobójstwie na obywatelach II Rzeczypospolitej na terenach Wołynia i Małopolski Wschodniej”.

W pierwotnym projekcie ustawy takiego zapisu nie było. Został on zgłoszony przy posła Tomasza Rzymkowskiego z klubu Kukiz 15 i przyjęty na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości w dniu 8 listopada 2016 roku. Obiekcje wobec tej poprawki zgłaszał jedynie poseł Mateusz Święcicki z PO; dotyczyły one użycia słowa „ukraińskie” zamiast „banderowskie”.

Nie podejmę tu dyskusji nad kwestią czy zbrodnia na Wołyniu była ludobójstwem, nie kwestionuję także obowiązku pamięci wobec ofiar tej tragedii i moralnego potępienia sprawców. Nie sądzę także, by w ocenie zbrodni na Wołyniu występowały istotne różnice zależne od narodowości; morderstwo jest morderstwem, zbrodnia zbrodnią, obojętnie w jakim języku słowa takie są wypowiadane. Ale przeczytajmy raz jeszcze tekst zapisu art 2: co w nim jest zbrodnią najważniejszą, a co dodatkiem do zbrodni. Tak w języku prawników, jak i w zwykłej polszczyźnie określenie „również” ma charakter podporządkowujący. Kupiłem piwo, również zakąskę… Gdy chcemy coś uwypuklić stosujemy określenie „zwłaszcza” (lubię piwo, a zwłaszcza „Tyskie”). Z zapisu ustawy wynika, że główną zbrodnią był aktywny udział w działaniach nacjonalistycznych ugrupowań ukraińskich w latach 1925-1950; ubocznym faktem, „zakąską”, (również) jest uczestnictwo w ludobójstwie popełnianym w latach 1941-44 na ludności żydowskiej i polskiej.

W przypadku zbrodni nazistowskiej czy komunistycznej nie używa się określenia narodowości (to słusznie wytknął na posiedzeniu komisji Święcicki), tu mamy wyraźne określenie „nacjonalizmu ukraińskiego” jako zbrodniczej ideologii prowadzącej nie tylko do ludobójstwa na Wołyniu, lecz i do innych przestępstw. Niewątpliwie część nacjonalistów ukraińskich kolaborując z Niemcami uczestniczyła jako kaci w zabijaniu ludności żydowskiej. Ale podobne zbrodnie popełniali także Litwini, Łotysze, Rumuni; nie ma żadnego dowodu, że w tym ponurym procederze udział Ukraińców miał szczególne znaczenie. Nie ma usprawiedliwienia ani narodowościowego, ani ideologicznego dla sprawców zbrodni. Jeśli dba się o dobre imię wspólnoty narodowej, to zgodnie z tym co pisał pan Roman Dmowski trzeba umieć przyjąć na siebie także to, co złe; w pierwszym rzędzie Polacy powinni potępić polskich zbrodniarzy, Ukraińcy ukraińskich, Litwini litewskich, w tym nikt nikogo nie musi i nie powinien wyręczać.

Rzeczą dla mnie jednak najbardziej dziwną jest rozciągnięcie potępienia zbrodni przeciw ludzkości na cały okres aktywności ukraińskich ugrupowań nacjonalistycznych w latach 1925-1950. Zauważmy, że w stosunku do zbrodni nazistowskich i komunistycznych nie stosuje się ram czasowych. Nie traktuje się na podobnej zasadzie rozstrzeliwań w Palmirach w 1940 roku i morderstw popełnionych w roku 1930 przez bojówki NSDAP na Górnym Śląsku. Jako zbrodnie komunistyczną wymienia się Katyń, ale już nie zamach bombowy na cytadelę warszawską w 1923 roku. Tylko i wyłącznie w stosunku do Ukraińców stosuje się taką samą miarę wobec zbrodni ludobójczych (Wołyń), a przestępstw terrorystycznych popełnionych w okresie przedwojennym. Z zapisu ustawy, co może osobiście ucieszyć pana Putina, wynika, że identycznymi ze zbrodniami wołyńskimi były rozpaczliwe akty terroru dokonywane przez żołnierzy UPA w walce z sowieckim zagrożeniem w latach 1944-1950. Nasi „wyklęci” są „święci”; ukraińscy pozostają „wyklętymi” zbrodniarzami.

Logika pana posła Tomasza Rzymkowskiego biegnie nieznanymi torami, nie wiemy więc dlaczego wyznaczył daty graniczne na lata 1925 – 1950. Prawdopodobnie chodziło mu o określenie jako zbrodniczo-ludobójczej nie tylko aktywności UPA na Wołyniu w latach 1942-43, lecz wpisanie tej zbrodniczości w ciąg OUN–UPA. Z tym, że OUN – organizacja ukraińskich nacjonalistów – powstała dopiero w 1929 roku, a pierwsze działania przeciw państwu polskiemu podjęła jesienią 1930 roku. Poprzedniczką OUN była stworzona w 1920 roku z byłych Strzelców Siczowych Ukraińska Organizacja Wojskowa Jewhena Konowalca. Rok 1925 nie stanowił jakiegoś przełomu w terrorystycznych akcjach tego ugrupowania; w 1921 roku próbowano dokonać zamachu na Piłsudskiego, w 1924 roku na prezydenta Wojciechowskiego. Tak przed, jak i po 1925 roku wysadzano tory kolejkowe, napadano na ambulansy pocztowe, podpalano magazyny wojskowe. Trudno też dowodzić aktywności UPA w 1950 roku, w praktyce zniszczona została w Polsce podczas akcji „Wisła” w 1947 roku. Być może tajemnica wyznaczenia przedziału czasowego 1925-1950 znajduje się w sowieckich podręcznikach i tam też pan poseł odkrył inspirację do zmiany polskiego prawa.

Terroryzm niewątpliwie jest rzeczą naganną i zbrodniczą. Nie można jednak twierdzić, że działania OUN pozostawały w Polsce przedwojennej poza zasięgiem prawa, zatem dopiero dziś można dochodzić sprawiedliwości. Dość przypomnieć o licznych wyrokach śmierci na ukraińskich terrorystach; sam Bandera skazany został na pobyt w ciężkim więzieniu, z którego trudno było wyjść żywym. Ukraińców karano także za „sprzyjanie terrorystom” na drodze pozasądowej; stanowili najliczniejszy kontyngent osadzonych w Berezie; prowadzono pacyfikacje wsi (niszcząc dobytek chłopów), zakazywano działalności legalnych spółdzielni czy ośrodków kulturalnych. Cena płacona za przestępstwa jednostek, na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej przez ogół Ukraińców w Polsce, była dość wysoka.

Potępiając terroryzm pamiętać należy o historycznym kontekście. Czy jesteśmy w stanie podobnie potępić polski terroryzm „bojowców” PPS kwitnący w latach 1905-1908? A czym się różnił napad na ambulans pocztowy pod Kałuszem czy Bełzcem, od napadu na pociąg w Bezdanach? Czym się różnił zamach PPS-owca na carskiego żandarma od zamachu bojowca UOW na polskiego policjanta? PPS-owcy walczyli o niepodległość Polski; ale w swoim rozumieniu tymi samymi metodami żołnierze Konowalca czy Bandery walczyli o niepodległość Ukrainy. Czy uznając za uprawnione jedynie swoje racje mamy prawo potępić ludzi za walkę o wolność swojego kraju? Nawet Anglicy nie uważają dziś za zbrodniarzy irlandzkich uczestników powstania wielkanocnego; mimo, że w czasie wojny kolaborowali oni z niemieckim wrogiem.

Ponieważ przyjęta przez Sejm w styczniu 2018 roku ustawa o zmianie ustawy o IPN nie jest nadzwyczajnie mądra można ten zapis „ukraiński” wskazywać jako uzupełnienie głupoty. Ot, taka aberracja zrodzona w mózgach patriotycznie nadętych, naładowanych filmem „Wołyń” Smarzowskiego. Ale przypomnę zapis art. 2 gdzie ten Wołyń dodaje się dopiero po słowie „również”. Wprowadzona poprawka nie broni „dobrego imienia Polski” (a temu podobno służyć miała ustawa), ale jest jawnym atakiem na dobre imię Ukrainy. Wyobraźmy sobie jak my byśmy się czuli, gdyby do prawa ukraińskiego wprowadzono zakaz propagowania kultu Piłsudskiego, wytykając mu nie tylko młodość terrorystyczną, ale sprawstwo w współdziałaniu z Sowietami rozbioru niepodległej republiki ukraińskiej i stłumienie krwią i więziennym batem protestów ukraińskich. Takimi zarzutami możemy się przerzucać ku ogromnej radości pana Putina. Zacny naród, ci Polacy, nie trzeba nawet im rubli dawać, gotowi są ochoczo, społecznie, realizować naszą politykę – tak mogą na Kremlu odbierać nasz szanowny Sejm.

W sprawie ustawy zaprotestował rząd Izraela; natychmiast tłumaczył się Prezydent i Premier, obiecano powołać komisję wspólną. Efekt – jak szklanka wódki dla antysemitów; kto to widział, by Żydzi nam dyktowali jak mamy dbać o godność Polski. Rząd ukraiński milczy, zażenowany. I to jest smutne, bo milcząc pokazuje, że już nie widzi w nas – Polakach – partnerów. Są Niemcy, są Amerykanie, Polacy mogą się dąsać, kto się tam z nimi liczy. A my zapominamy, że walka o utrzymanie polskiej niepodległości toczy się w Donbasie, że w imię naszej wolności walczą tam i giną chłopcy, którzy chcą być dumni z historii swego kraju.

Smutne to wszystko i żenujące.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.