Spółki Miejskie

Perły przed wieprze. Gównomowa

Dodaj komentarz

Marek Szarek

– Czuję się, jakby cały czas ktoś srał mi na głowę. – Słowa Jandy, komentujące frazeologię i działania propagandowe obozu dobrej zmiany, weszły do księgi bonmotów polskich.

Mam takie samo wrażenie, jak sławna aktorka. Z tą różnicą, że ja czuję się, jakby nieczystości leciały na mnie z każdej strony. Kiedy włączam telewizor, otwieram gazetę, odpalam internet, to wydaje mi się, że usiadłem w publicznej toalecie pod spłuczką klozetową. Srają mi na głowę: media rządowe i opozycyjne. Jedni wypróżniają się bez skrępowania – po żołniersku włażą butami na deskę, brudzą gdzie popadnie, smrodzą, stękają i podcierają się gazetą. Drudzy załatwiają się dyskretniej, z pewnym takim skrępowaniem, po pańsku w obłokach fiołkowych dezodorantów z użyciem aksamitnych muszłarów. Ale gównomowa leje się z obydwu stron.

Podsrywanie jest uniwersalną normą naszego dyskursu politycznego. Już od dawna publicystyka polska nie jest rzeczowa, obiektywna, ani nawet dowcipna, jest małostkowa, złośliwa, klozetowa. Najpopularniejszym chwytem retorycznym, niezależnie od tego czy jest to dziennikarstwo zawodowe, czy internetowa amatorszczyzna jest obrzucanie adwersarza błotem. Obsmarować, przyprawić gębę, przypisać złe intencje przeciwnikowi, to jest to, co wirtualne i papierowe tygrysy lubią najbardziej.

Gdzie te czasy kiedy publicyści ważyli racje, oglądali zdarzenia z różnych stron, przytaczali argumenty – za i przeciw? Odkrywali drugą stronę medalu? Dzisiaj zamiast ważyć, lepiej spotwarzyć? Po co się zastanawiać, jeżeli można obmawiać. Dlaczego cienko, jak można grubo? Czemu na medal, kiedy można na chama? Po co obiektywnie, jak można tendencyjnie. Dlaczego grać fair, kiedy łatwiej jest faul?

Oczywiście jestem w swojej filipice tendencyjny i niesprawiedliwy! Są przecież w Polsce uczciwi dziennikarze, są w internecie inteligentni i rzetelni publicyści. Być może, tych dobrych jest nawet więcej, tylko, że nie oni nadają ton. Proszę mi wybaczyć malkontenctwo – to wina reportaży Kapuścińskiego do których wróciłem po latach. Czytam i porównuję.

Rys. The Krasnals

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s