Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. Blues o ZUS-sie

Włodek Małkowski

ceny wody
idą w górę
bo woda paruje
cena człowieka
z wiekiem spada
bo człowiek
to się rozkłada

o ZUS
o zus

a woda paruje
wysoko wysoko
buzuje w obłokach
gdy człowiek głęboko
i noga i oko i ząb
tylko się zapada
na proch schnąc

o ZUS
o zus

a woda paruje
i spada z wysoka
do nogi i oka
i niesie do morza
a z morza wysoko
ta noga i oko i ząb
tak było i będzie i jest

o ZUS
o zus

wysoko z wysoka
ten bleus
głęboko z głęboka
od nogi i oka
w obłokach
dla nogi oka
z głębi mych ust

o ZUS
O zus
o ZUS

Reklamy


1 komentarz

Krzyk młodzieży z Gazy: Żyjemy w koszmarze wewnątrz koszmaru!

Wiesław Cupała

Ile razy słyszę o Gazie przypomina mi się poniższy tekst z grudnia 2010 roku. Zapoczątkował on Arabską Wiosnę Ludów. W międzyczasie Wiosna Ludów przemieniła się w rzeź i koszmar rozciągnął się na inne kraje. Manifest pozostaje aktualny. Jak długo jeszcze?

Fot. Wissam Nassar.

Autorzy: Wolna Młodzież z Gazy (2010) Tłum: Yak
Źródła oryginalne: Gaza Youth Breaks Out
Źródło polskie: Centrum Informacji Anarchistycznej

 

Jebać Hamas. Jebać Izrael. Jebać Fatah. Jebać ONZ. Jebać UNWRA. Jebać USA!

My, młodzież z Gazy, mamy kompletnie dość Izraela, Hamasu, okupacji, naruszeń praw człowieka i obojętności społeczności międzynarodowej! Chcemy wrzeszczeć i przebić się przez ten mur milczenia, niesprawiedliwości i obojętności, jak izraelski F16 przebija się przez barierę dźwięku. Chcemy wrzeszczeć z całej siły naszej duszy, by uwolnić gigantyczną frustrację, która zżera nas z powodu pojebanej sytuacji, w której się znajdujemy. Jesteśmy jak wszy zgniatane pomiędzy dwoma paznokciami, żyjemy w koszmarze wewnątrz koszmaru, nie mamy miejsca na nadzieję, nie mamy miejsca na wolność.

Mamy dość życia w środku walki o władzę, dość nocy czarnych jak smoła i samolotów krążących nad naszymi domami. Mamy dość oglądania, jak rolnicy są zabijani w strefie buforowej, tylko dlatego, że wyszli pracować w polu. Mamy dość brodatych mężczyzn, którzy rządzą się na ulicach, paradując ze swoją bronią, biją i aresztują młodych ludzi, którzy demonstrują w obronie tego, w co wierzą. Mamy dość haniebnego muru, który dzieli nas od reszty kraju i więzi nas w tym kieszonkowym kraiku. Mamy dość nazywania nas terrorystami, fanatykami domowej roboty, z kieszeniami wypełnionymi bombami i złymi spojrzeniami. Mamy dość obojętności ze strony społeczności międzynarodowej, to eksperci w wyrażaniu troski i sporządzaniu oświadczeń, ale tchórze, jeśli chodzi o egzekwowanie tego, na co się zgodzili. Mamy totalnie dość gównianego życia, w więzieniu stworzonym przez Izrael, gdzie Hamas może nas bić, a reszta świata nas ignoruje.

Rośnie w nas rewolucja, ogromne niezadowolenie i frustracja, które nas zniszczą, jeśli nie znajdziemy sposobu, by skanalizować tę energię w coś, co będzie mogło podważyć status quo i dać nam jakąś nadzieję. Kroplą, która przelała czarę naszej frustracji były wydarzenia z 30 listopada, gdy władze Hamasu zjawiły się w biurze Forum Młodzieży Sharek, jednej z ważniejszych organizacji młodzieżowych (www.sharek.ps). Uzbrojeni policjanci wyrzucili wszystkich na zewnątrz, aresztowali niektórych i zakazali działalności organizacji. Kilka dni później demonstranci demonstrujący pod biurem organizacji zostali pobici i aresztowani. Naprawdę żyjemy w koszmarze wewnątrz innego koszmaru. Ciężko znaleźć słowa, by opisać presję, pod którą się znajdujemy. Ledwo udało nam się przeżyć Operację „Płynny Ołów”, gdy Izrael bardzo sprawnie wszystko nam rozpierdolił, niszcząc tysiące domów i jeszcze więcej ludzkich istnień i marzeń. Nie udało im się pozbyć Hamasu, jak zamierzali, ale na zawsze nas wystraszyli i każdemu zafundowali syndrom lęku post-traumatycznego. Nie mieliśmy gdzie uciekać.

Jesteśmy młodymi ludźmi z ciężkimi sercami. Nosimy ciężar tak wielki, że ciężko nam jest nawet cieszyć się widokiem zachodzącego słońca. Jak cieszyć się tym widokiem, skoro ciemne chmury na horyzoncie przynoszą okropne wspomnienia, gdy tylko na nie spojrzymy? Uśmiechamy się, by ukryć ból. Śmiejemy się, by zapomnieć o wojnie. Mamy nadzieję nie popełnić samobójstwa w tej samej chwili. Podczas wojny mieliśmy jasne przeczucie, że Izrael chce nas wymazać z powierzchni ziemi. W ciągu ostatnich lat Hamas robił co mógł, żeby kontrolować nasze myśli, zachowania i aspiracje. Należymy do pokolenia ludzi, którzy przyzwyczaili się stawiać czoło rakietom realizując zdawałoby się niemożliwą misję polegającą na próbie prowadzenia normalnego i zdrowego życia. Jesteśmy ledwo tolerowani przez potężną organizację, która rozprzestrzeniła się w naszym społeczeństwie, jak złośliwy rak, powodując chaos i skutecznie uśmiercając żywe komórki, myśli i marzenia i paraliżując ludzi swoim reżimem terroru. Nie wspominając już o więzieniu, w którym żyjemy – które utrzymywane jest przez tzw. kraj demokratyczny.

Historia powtarza się w najbardziej okrutny sposób i zdaje się, że nikt się tym nie przejmuje. Boimy się. Tu, w Gazie, boimy się, że zostaniemy uwięzieni, przesłuchiwani, bici, torturowani, zbombardowani, zabici. Boimy się żyć, bo każdy krok, który stawiamy, musi być dobrze przemyślany, wszędzie są ograniczenia, nie możemy poruszać się tak, jak byśmy chcieli, mówić tego, co byśmy chcieli, robić tego, co byśmy chcieli. Czasem nie możemy nawet myśleć, tego co chcemy, bo okupacja okupuje nasze umysły i serca w tak straszliwy sposób, że czujemy ból i mamy ochotę bez końca wypłakiwać nasze łzy frustracji i gniewu!

Nie chcemy nienawidzić, nie chcemy odczuwać tych wszystkich uczuć. Nie chcemy już być ofiarami. DOSYĆ! Dosyć bólu, łez, cierpienia, kontroli, ograniczeń, niesprawiedliwych usprawiedliwień, terroru, tortur, wymówek, bombardowań, bezsennych nocy, martwych cywilów, czarnych wspomnień, posępnej przyszłości, teraźniejszości, od której boli serce, porąbanej polityki, fanatycznych polityków, religijnych bzdur i więzień! MÓWIMY DOŚĆ! To nie jest przyszłość, której chcemy!

Chcemy trzech rzeczy. Chcemy być wolni. Chcemy żyć normalnym życiem. Chcemy pokoju. Czy o tak wiele prosimy? Jesteśmy ruchem pokojowym, złożonym z młodych ludzi żyjących w Strefie Gazy i naszych zwolenników w innych krajach i nie spoczniemy dopóty, dopóki prawda o Gazie nie będzie znana wszystkim na całym świecie, do tego stopnia, że milcząca zgoda lub głośna obojętność nie będą już tolerowane.

To jest manifest zmian młodzieży z Gazy!

Zaczniemy od zniszczenia okupacji, która nas otacza, wyrwiemy się z mentalnego więzienia i odzyskamy naszą godność i szacunek do samych siebie. Będziemy iść z podniesioną głową, choć na pewno spotkamy się z oporem. Będziemy pracować dzień i noc, by zmienić nędzne warunki, w jakich przyszło nam żyć. Będziemy budować marzenia tam, gdzie napotykamy mury.

Mamy tylko nadzieję, że ty – tak ty, czytający ten manifest! – będziesz nas wspierać. Aby dowiedzieć się jak nas wesprzeć, napisz na naszej tablicy lub skontaktuj się z nami bezpośrednio: freegazayouth@hotmail.com

Chcemy być wolni, chcemy żyć, chcemy pokoju.

Codzienne życie w Gazie Fot. Ahmed Hjazy


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. Hig hig hig

Włodek Małkowski

Ilustracja: Ivan Bilibin

z założenia to nie mam żadnych założeń
poza tym co na siebie zakładam
na równi mi miłe ciche i wzburzone morze

hig hig hig
lubiłem nucić pośród głuchych
ballady o Johnie Rothenie
i tym sposobem z błękitu w czerń
a z czerni w błękit

mocni mężczyźni śpiewali słabe piosenki
a do mej głowy pomalutku
wracały czarne krasnoludki
bęłkocząc śmiesznie
hig hig hig
i miały białe trupie główki

przemiła kobieta przytulona do moich pieniędzy
i te nudne jej dźwięki
o tym że życie jest życiem i za wszystko się płaci
a więc żebrakowi miedziaka z miedzianego serca
pijakowi drinka bo się z nim napiłem
a sobie strach że tym razem to już bez kasku
nie pojeżdżę sobie na motorze

nad prostokątem zamkniętych snów
ramiona rozpostarte jak skrzydła nietoperza
krwawiły rdzą
krzyczałem otwórzcie drzwi a rozpoznam Piłata

cóż święci froterowali podłogę
a stary filozof o twarzy jak pęknięta tarcza zegara
rachitycznym śmiechem wygłaszał swoją sekwencję
uderzając przy tym dupą o lśniącą podłogę
gdy wielki malarz co od lat dwudziestu nie tknął pędzla
wciąż dumał nad plamką w tle
pobekując swoje kosmiczne hig hig hig

i Maria Magdalena w zaciszu gabinetu
skupiona nad ampułką fenaktilu
myślała o pełnym wzwodzie
kiedy ja tylko chciałem bez kasku na motorze
to swoje hig hig hig

zawsze daleko na dzikiej drodze do morza
na niebie rylcem jestem
przeklinam śpiewam
i do mej głowy pomalutku
wracają czarne krasnoludki
bełkocząc śmiesznym wierszem
to swoje hig hig hig hig
i mają białe trupie główki