Spółki Miejskie

Poezja i inne nieszczęścia. Oxymoron

Dodaj komentarz

Błażej Sędzikowski

Bronisław Wojciech Linke – Ręka Wall-Street (Bankierzy), 1950

Ach, kiedy znowu zalśnią dla mnie dni
kiedy maleńka znów zaufam ci
kiedy skończę śnić przebrzydły sen
o wielkiej machinie, która sra szarością

Kiedyś był raju wyściółką ciała twego mech
sułtańskim wezgłowiem były piersi twe
dziś w samotności norwidowej śnię
sen o machinie, która sra szarością

Są ich miliony, miliardy ich są
ich karki przed siłą tak łatwo się gną
podwójne języki puste słowa mlą
poddani machiny, która sra szarością

Zerwałem ze światem i wszedłem na szczyt
stąd widzę jasno i jest mi wstyd
że żyłem tak długo w towarzystwie tych
służących machiny, która sra szarością

Ach, kiedy znowu zalśnią dla mnie dni
ten koszmar wreszcie przestanie się śnić
zbudzę się wcześnie by zobaczyć świt
na górskiej polanie, która rodzi kwiaty

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.