Spółki Miejskie

Perły przed wieprze. List donikąd

Dodaj komentarz

Marek Szarek

Na zdjęciu grafika Lucjana Szarka

Kilka lat temu mój tata wydał książkę autobiograficzną pt: „List donikąd”. Ojciec nie jest literatem, całe życie pracował w handlu zagranicznym i lepiej radzi sobie z pisaniem w języku francuskim, niż polskim. Książkę wydał własnym sumptem, poszczególne egzemplarze rozeszły się wśród przyjaciół, bliższych i dalszych znajomych, zostały podarowane bibliotekom. Większość nakładu leży nierozpakowana w piwnicy i czeka na czytelników. Autobiografia spotkała się z kontrowersyjnym przyjęciem wśród członków rodziny. Niektórzy mieli za złe autorowi, że był dla siebie zbyt wyrozumiały, że przedstawił się tylko z dobrej strony, że napisał auto-hagiografię. Ale wielu ludziom „List donikąd” się podobał i czytali go z ciekawością. Jakiś czas temu wysłałem książkę mojej znajomej z Fb – Pani Ludwice Józwiak, która zbiera materiały zródłowe dotyczące polskiego osadnictwa na Żuławach w latach 40-tych i 50-tych. Pani Ludwika była uprzejma napisać recenzję książki ojca. Rzadko udostępniam na swoim profilu cudze teksty ale tę recenzję publikuję z przyjemnością. Mam nadzieję, że tekst pani Ludwiki sprawi przyjemność mojemu tacie. Być może zainteresuje i Was, mili Przyjaciele! Tekst ilustruje grafika autorstwa ojca.

***

Ludwika Józwiak

„Pomimo iż nie pozostaję z Panem Lucjanem Szarkiem w żadnych relacjach, z ogromnym zaciekawieniem przeczytałam jego autobiografię zatytułowaną „List donikąd”. Przeszłość Autora jest bardzo barwna, a książka została napisana lekkim piórem i kwiecistym językiem, co sprawia, że czyta się ją jak powieść przygodową.

Sięgnęłam po książkę, ponieważ interesują mnie lata zaraz po zakończeniu II wojny światowej i początki zagospodarowania się ludności napływowej na Żuławach Wiślanych. A rodzina Państwa Szarków do takich należała.

„List donikąd” opisuje dzieciństwo Autora we Francji, młodość na Żuławach Gdańskich, w Sopocie i w Warszawie oraz dorosłość i dojrzałość – podróże prawie po całym świecie i nieustająca przygoda. W opowieściach przeplata się życie rodzinne z zawodowym.

W książce przedstawiono czasy Polski Ludowej, wskazując jej wady i piętrzące się problemy przed ludźmi kreatywnymi i wykazującymi własną inicjatywę. Widać to choćby na przykładzie firmy, którą próbował założyć ojciec Autora wraz ze stryjem. Przynależność do PZPR, którą może wykazać się większość osób żyjących w Polsce w latach powojennych, umożliwiała pokonywanie piętrzących się barier w urzędach. Zupełnie normalna rzecz w tamtych czasach, ułatwiająca życie praktycznie pod każdym względem, otwierająca zamknięte drzwi, dlatego nie dziwię się decyzji autora.

Z uwagi na pesel wszyscy byliśmy świadkami historii. Ty, Marku, doświadczyłeś jej bardzo boleśnie w 1976 roku w Ursusie, a ja zupełnie bezboleśnie na ciele, choć na duchu raczej niekoniecznie, w latach 1980/81 i późniejszych w Gdańsku. Niektórzy moi znajomi nie mieli tyle szczęścia do bezbolesnego ocierania się o historię, na przykład Marcin Antonowicz – kolega z roku ze studiów na Wydziale Matematyki, Fizyki I Chemii Uniwersytetu Gdańskiego, człowiek niezwykle uzdolniony, laureat olimpiad, który znalazł się w nieodpowiednim czasie w nieodpowiednim miejscu i zginął pobity na śmierć przez funkcjonariuszy ZOMO z powodu posiadania legitymacji studenta UG. Pogrzeb odbył się w Olsztynie, bo chłopak stamtąd pochodził. To była jedna wielka demonstracja antykomunistyczna. Byłam, pamiętam do dzisiaj. Teraz to sprawa już ogólnie znana, organizuje się wystawy w rocznicę, czy upamiętnia w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku… Kiedyś mówiło się tylko o Grzegorzu Przemyku… nie żebym miała pretensje…

Dla pokolenia rozpoczynającego teraz swoje dorosłe życie są to czasy znane z opracowań historycznych i argumentacji używanej przez obecnych polityków. Myślę, że warto było o nich napisać w prywatnych wspomnieniach, przekazać własną opinię o ówczesnych wydarzeniach i przesłankach podjętych decyzji, które wpłynęły nieraz bardzo znacząco na dalszy bieg życia.

Osobny rozdział życia Autora stanowił pobyt we Francji, zwłaszcza życie emigrantów i problemy w szkole zapamiętane oczami dziecka. Losy emigrantów zawsze były i są skomplikowane…

Opis pierwszej podróży do Wietnamu został przedstawiony jako niesamowita przygoda. Dziś już chyba zapomnieliśmy, że jeszcze całkiem niedawno taka podróż zajmowała kilka tygodni, a w czasie jej trwania dochodziło do mniej lub bardziej oczekiwanych przerw, jak opisana w autobiografii przygoda z miejscowymi Chińczykami, którzy po raz pierwszy widzieli Europejczyków. Opowieść ciekawie nakreśla ówczesną sytuację polityczną w krajach Dalekiego Wschodu i kontakty z państwami europejskimi tzw. bloku wschodniego, a także opisuje życie Francuza-Polaka-Europejczyka w krajach o innej kulturze i mentalności, zwłaszcza prywatne relacje z miejscowymi mieszkańcami.

Osobny temat, który dominuje w całym życiu Autora to kobiety. Opisy relacji damsko-męskich przedstawione są w autobiografii w sposób niezwykle subtelny i dyskretny, w żaden sposób nie urażają uczuć drugiej strony. Nie jest to łatwe, kiedy opowiada się o związkach zakończonych z różnych powodów rozstaniem. Sama mam za sobą dwa rozwody jak również inne rozstania, może dlatego tak to osobiście odbieram. Wydaje mi się, że niewielu partnerów dobrze pisze o swoich byłych partnerkach i na odwrót. Chociaż odnoszę wrażenie, że mężczyźni są jednak dużo bardziej subtelniejsi w tej delikatnej materii.

Zaciekawił mnie też temat zakupu linii do produkcji kazeiny, zapewne dlatego, że moja obecna praca związana jest z technologią i produkcją farmaceutyczną.

Z autobiografii dowiedziałam się też, że ryby jedzą banany.

Biorąc pod uwagę fakt, że pierwszym językiem Autora jest francuski, zupełnie nie rażą drobne pomyłki językowe w tekście. W niektórych miejscach wydawało mi się natomiast trochę irytujące zastosowanie chaosu czasoprzestrzennego do opowieści i brak chronologii w opisach niektórych wydarzeń. Ale może są takie trendy w autobiografiach…

Proszę o wybaczenie ciasnoty mojego umysłu, umysł ścisły jest po prostu ścisły. Rzadko obecnie sięgam po literaturę inną niż typowo użytkowa. Dziękuję raz jeszcze za możliwość zapoznania się z autobiografią. Książka jest warta polecenia nie tylko rodzinie Autora.”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.