Spółki Miejskie

Perły przed wieprze. Powązki

Dodaj komentarz

Marek Szarek

Władysław Podkowiński – Na cmentarzu

Przy kwaterach Kuronia i Geremka, gdzie zawsze jest pełno ludzi i świateł, przybyło nowych grobów. Pomnik Leszka Kołakowskiego zwieńczony granitową płytą z wyrytym na szczycie krzyżem jest kategoryczny i ostentacyjny, niczym credo wyznawcy, a nie filozofa. Obok, jak żart rzucony od niechcenia wznosi się lekka, tymczasowa mogiłka pisarza, warszawiaka, nowojorczyka – Janusza Głowackiego. Za nimi, w głębi cmentarza widać klasyczne sarkofagi Juliana Marchlewskiego i Bolesława Bieruta. Kiedyś, grobowce zwrócone były frontem w kierunku Alei Zasłużonych, okryte wieńcami, otoczone wartą honorową i rojem lamp. Obecnie, pomniki murszeją pogrążone w cieniu, schowane wstydliwie za parawanami żywopłotów. W dzieciństwie, kiedy przechodziłem tamtędy w towarzystwie rodziny, zmierzając do grobu dziadka, babcia zawsze przystawała i zapalała Bierutowi świeczkę. Dzisiaj, kręcą się tu harcerze zbierający datki na renowację Cmentarza Orląt Lwowskich i klęczą romscy żebracy z papierowymi kubkami Starbucksa w wyciągniętych dłoniach. Omijam Marchlewskiego i Bieruta, nie zatrzymuje się przy harcerzach, ani żebrakach.

Zapalam znicze dziadkom i przechodzę do grobu wuja. Z trudem odczytuję zatarte litery epitafium; „Towarzysz Józef Szarek-Lato, działacz ruchu robotniczego w USA, deportowany do Polski w 1956 r.” Ta cześć cmentarza powstała w latach sześćdziesiątych i przeznaczona była dla aktywistów partyjnych średniego szczebla. Leżą tu: towarzysze, działacze, bojownicy, członkowie PZPR, komuniści. Większość grobów jest opuszczona i zapomniana. Ale pojawia się coraz więcej mogił po renowacji. Kwatery na Powązkach są w cenie. Zajmują je nowi lokatorzy, którzy spoczywają obok zasłużonych krewnych. Z płyt nagrobnych znikają nieaktualne epitafia, dokonuje się ciche wymazywanie, retuszowanie historii. Nowi Polacy nie chcą leżeć obok: towarzyszy, członków, działaczy. Lepiej brzmią: żołnierze, represjonowani, patrioci.

Wracając, mijam przełamane na pół skrzydło Pomnika Ofiar Katastrofy Smoleńskiej i skromny grobik z 10-tką – numerem koszulki byłego piłkarza warszawskiej Legii Kazia Deyny.

Zgłodniałem, przyśpieszam kroku i opuszczam cmentarz. Zaraz za bramą jest kiosk z kebabem. Wchodzę do środka i proszę o danie z kurczaka.
– Duzi, czi mały, na ciękim, czi w bułce, ostro, czi łagodno? – pyta śniady młodzieniec, uściślając zamówienie.
Zamawiam kebaba na cienkim cieście z sosem mieszanym. Chłopak faszeruje placek okrawkami mięsa, dokłada zieleniny i szprycuje wszystko ostrym sosem z czerwonej butli, a następnie łagodnym z białej.
– Mały, cienki, biało – czerwony! – Krzyczy wyciągając rękę w moją stronę!

Kończę jeść myśląc o nadchodzącym Święcie Niepodległości. Po chwili wstaję, ocieram z brody sos mieszany i wracam na Ursynów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.