Spółki Miejskie

Wesołe miasteczko. Dzik z żyrafą

Dodaj komentarz

Włodek Małkowski

„Psychologia tłumu”, obrazek z serii „Gadając do Godota” by Wiesław Cupała

Wszystko przez to, że ludzie zatracili umiejętność gotowania wody. Od kiedy weszły do użytku społecznego czajniki szybkogotujące trochę się popieprzyło. Bo zanim jeden z drugim zastanowi się o świcie nad życiem, to już ma ugotowaną wodę i tak bezrefleksyjnie coś zaparza, że sam nie wie, co i po co. A woda tak błyskawicznie zagotowana też nie posiada odpowiednich właściwości, gdyż niezdolna jest zapamiętać mozołu, z którym zdołała osiągnąć wrzenie. A jakby tak jeden z drugim musiał iść krętą ścieżką do strumienia z wiaderkiem, drzewa narąbać, rozpalić, poczekać… przypatrując się, jak powoli w garnku pojawiają się pierwsze bąbelki świadczące, że wszystko przebiega harmonijnie, to by docenił, czym jest poranna kawa lub herbata. Zdołałby przemyśleć wiele nurtujących świat problemów.

Lubię od świtu pisać przy kawie wierszyki. Więc muszę zadbać, by wody nanieść i drzewa narąbać. Nie myślcie, że narzekam, o nie, bo jak wodę niosę lub drzewo rąbię, to myślę sobie, jak to będzie pięknie, gdy stanę nad garnkiem, jak w dzieciństwie, zapatrzony w pęcherzyki. Gra muzyka i nagle jeden z pęcherzyków tańczy dla mnie, a dym z komina daje okolicznym znak, że już za chwilę będę miał cudowny wiersz.

Jedna starsza pani podarowała mi swój zaczarowany garnek, a jakiś młody chłopak (ponoć zdolny adwokat) przywiózł mi drzewa, choć o to nie prosiłem. Wiem, domyślam się, że podoba im się, gdy ten dym z komina tańcząc unosi się bajecznie. Podobno na spacerze, aż przystają i przypatrują się jak on tańczy, to na raz, to na takty trzy. I mają gdzieś emisję CO₂ i całe globalne ocieplenie. Bo przecież każdy ma prawo potańczyć sobie w oczekiwaniu na wrzątek, którym zaparzy to, co ma ze snów, tak, by był szczęśliwy i zdrów.

*

O północy obudził mnie zapach ciepłego wiatru z różanego ogrodu i cudowna muzyka. Dość szybko okazało się, że to nie wiatr, a syk dogasającego pieca i nie północ, a dwudziesta pierwsza. A muzykę to sobie uroiłem, bo zawsze sobie coś uroję, aby było dramatyczniej. Nie zapach róż, a tanich perfum wracającej do domy sąsiadki pracującej w rzeźni. I jeszcze ten ból gardła, na który omal dwa lata temu nie umarłem. Na szczęście w szpitalu wywarłem dość silne wrażenie na atrakcyjnej lekarce i postawiła mnie na nogi. Ale tym razem mogę trafić na lekarza, więc nie będę się wygłupiać, bo jeszcze umrę nie zdążywszy dokonać korekt moich wierszy i nikt za mnie tego nie uczyni, gdyż wszyscy już dawno temu połapalił się, że chujowo piszę. A poza tym, to już nie te czasy, by ktoś był, aż tak wspaniałomyślny.

Na szczęście do północy jest jeszcze trochę czasu, więc skorzystam z gorącej wody z cytryną, puszczę muzykę i dorzucę do pieca. A potem przyjrzę się dramatycznej narracji politycznej, która zmierza do żałosnej tragedii nieświadomego społeczeństwa uwikłanego w mało znaczące spory, gdy tam, za rogiem, wybitni bandyci szykują mu miejsce w piecu, do którego zjedzie wprost na lewych sankach, prawym stokiem. Z górki na pazurki… a z nim dziki, żubry, kury i inne ptactwo.

Ale ludzie wciąż o siódmym cudzie. Nie widząc, że jak nie oprzytomnieją, to już będzie dla nich koniec. Zbyt szybko kręcą się na tej karuzeli, by rozeznać się, co im w głowach zostało z dawnych marzeń.

Kilku fajnych ludzi poznałem w internecie, posłucham o czym mówią, w przeciwieństwie do tych gadów, co gadając tylko mamią. Skoro oni o tych dzikach tyle pieprzą, to znaczy, że na boku niezły jakiś inny numer kręcą. Trzeba sprawdzić, co się naprawdę dzieje.

Do północy jeszcze trochę czasu mi zostało. Wstaję i ostatnią parzę kawę. Byleby do północy, no a potem tak, jak leci, może gołe stopy w jaśminowych zorzach złożę. Właśnie w piecu zaszumiało ogniem nowe morze. Do północy prowadź Boże, nowe wiersze już na sankach wiozę razem z wiadrami wody. W jednym błękit, w drugim czerń i ja całym sercem między nimi, z pieskiem z całych sił ciągniemy. Aby w piecu było rozpalone. A żubr z lisem i dzik z żyrafą pozdrawiają nas na skraju lasu zniesmaczeni tą komedią w internecie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.