Spółki Miejskie

Perły przed wieprze. Katharsis (Wspomnienie)

Dodaj komentarz

Marek Szarek

Juan Gris – Pan w kawiarni

Przez cały tydzień robiłem w mojej hurtowni remanent, rachowałem sztuczne perły, liczyłem straty i zyski. Wszystko się zgadzało oprócz zysków. Przygnębiony wynikami remanentu, postanowiłem, że zacznę oszczędzać i weekend spędzę w domu, bo nie stać mnie na uczestnictwo w kulturze. Ale natura ciągnie bywalca do bywania, jak wilka do lasu, a psa do szczekania. W niedzielę, wbiłem się w modny garniturek slim i udałem na przedstawienie, jakie bez biletu można było oglądać pod Teatrem Powszechnym. Onegdaj prosiłem niezawodną Agnieszkę o wejściówki na „Klątwę”, ale nawet ona nie była w stanie nic załatwić. Wszyscy chcą zobaczyć spektakl i tłumy walą na Wyspiańskiego większe, niż na „Pożar w Burdelu”.

Nad gmachem teatru wisiał baner z cytatem z Hubnera informujący, że Powszechny to teatr, który się wtrąca, a pod teatrem stali demonstranci i się wtrącali. Jedni demonstrowali przeciw sztuce Frljica, a drudzy przeciw pierwszym. Ci pierwsi upominali naród i wołali, że – „Teatr, to nie kloaka. Narodzie 1050 – lecia zachowuj się jak trzeba”, a drudzy pouczali tych pierwszych, że złe zachowanie jest obowiązkiem artystów, a świętości należy szargać, bo szarganie jest zdrowe dla narodu i demokracji!

Nie wiedziałem w którą stronę głowę skłonić. Starsza pani w berecie przekonywała mnie, że przedstawienie, którego nie oglądała obraża jej uczucia religijne. A młoda kobieta w arafatce mówiła, że spektaklu wprawdzie nie widziała, ale jest przekonana, że Klątwa nie obraża, tylko wyzwala w widzach narodowe katharsis. Potem przeszła do globalnej polityki i wytłumaczyła mi, że wybór Trumpa i wzrost populizmu na świecie spowodowany jest zdradą międzynarodowego kapitału, który porzucił demokrację liberalną na rzecz rządów autorytarnych i teraz światem rządzi sojusz Giełdy, Tronu i Ołtarza! Stałem tak: wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie, jak podmiot liryczny w sonecie Sępa-Sarzyńskiego, albo osiołek przed żłobem. Serce ciągnęło mnie w stronę wolności słowa, swobody wypowiedzi artystycznej, i ogólnych wartości lewicowych, a sprytny rozum w stronę giełdy, ołtarza i tronu. „I niemiłować ciężko i miłować”, jak pisał poeta.

W końcu zrobiłem szybki remanent sumienia i zacząłem energicznie przepychać się przez tłum, żeby stanąć bliżej ołtarza. Nie spodobało się to łysolowi w czarnej podkoszulce, który trzymał transparent z napisem: „Narodzie zachowuj się..”. Zdzielił mnie tym transparentem przez łeb, tak skutecznie, że za darmo i bez biletu przeżyłem narodowe katharsis.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.