Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Babcia Ezoteryczna. Kiedyś…

Katarzyna Urbanowicz

Tak mnie naszły wspomnienia z jednej z wycieczek, gdy jeszcze poruszałam się w miarę sprawnie, że nie mogę się oprzeć tej wizji ślimaków na łodydze i wszystkim refleksjom, które jej towarzyszyły w mieście – zagadce.

Są pejzaże, których nigdy więcej nie obejrzę:

Miasta, których nie potrafię opisać, bowiem zawierają w sobie przeważającą część mnie w tym momencie, gdy je oglądałam i dlatego nie są pejzażami, które mogą zobaczyć i zrozumieć inne osoby.

Czy pomnik człowieka, który uchyla przede mną płaszcza, istotnie jest wojownikiem-obrońcą, czy może agresorem? Nie wiem i nie chcę wiedzieć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Są deptaki inne od wszystkich, ale do których to inni mają prawo:

I są słowa, których nigdy nie wypowiem, bowiem mogą poruszyć czarną dziurę, od wieków egzystującą w każdym z nas.

Ale czasami wracam tam w snach.

Reklamy


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. Naród

Włodek Małkowski

Józef Chełmoński – Kurka wodna

o świcie
niech pochwaloną będzie
moja mowa nienawiści

o świcie
wypijam szklankę wody
z naszej ziemi
skąd kości
przodków mojego narodu
a mimo to
muszę za nią zapłacić
komuś obcemu
jak i za powietrze
za to że jestem
za każdą rzecz tu odzyskaną
i utraconą
za każdy dzień i noc
pocałunek
powrót i rozstanie
tylko dlatego
że 447 bandytów
zasiadających w sejmie
za moje pieniądze
twierdzi że to wszystko
należy do państwa

do jakiego i którego państwa?

wy zwyrodnialcy
pasożytujący na mojej miłości
do mojego narodu
obyście zapłakali tęsknie
jak wygnańcy
na dróg rozstaju
nie doczekawszy świtu
pośród obcego rozgwaru
o świcie tego wam życzę

o świcie
niech pochwalona będzie
moja mowa nienawiści
taka jest wola
przodków mojego narodu
tak mi dopomóż Bóg


Dodaj komentarz

Pod rozwagę. Ofiary są niewinne

Piotr Ikonowicz

Emilio Longoni (1859-1932) – Refleksje głodnego

Wszystko jest w głowie. I sukces i porażka, i klęska i zwycięstwo. Trzeba tylko zacząć myśleć, planować zamiast rozpaczać. Dlatego kiedy przychodzą ludzie podłamani, a często nawet załamani przeciwnościami losu, naszym pierwszym zadaniem jest ich rozweselić, rozśmieszyć, natchnąć otuchą. Przekonać, że już nie są sami z nakazem eksmisji, zapłaty, licytacją jedynego dachu nad głową czy innym nieszczęściem. Niedawno przyszła do Kancelarii kobieta w średnim wieku, żeby podziękować.

– Za co? – pytam – Przecież nic dla pani nie zdążyłem zrobić?
– Przeciwnie – odpowiedziała – ja stąd wyszłam pokrzepiona. Bo odzyskałam chęć do życia, wiarę w ludzi.

Jednym z największych nieszczęść naszej epoki jest poczucie osamotnienia. Przekonanie, że wszyscy i wszystko jest przeciw nam. Czasem więc wystarczy trafić do takiego miejsca jak Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej, do skromnej sutereny na warszawskim Grochowie, gdzie siedzi kilka zwyczajnie życzliwych osób i wyłazi ze skóry, aby pomóc w potrzebie, aby zmieniła się cała perspektywa patrzenia na świat.

Człowiekowi tonącemu w długach wierzyciele, windykatorzy, komornicy wmawiają, że jest zły, bo nie płaci. Po niezliczonej ilości takich przykrych, dołujących rozmów człowiek siłą rzeczy traci wiarę w siebie, ba nawet szacunek do siebie. I nagle znajduje się wśród ludzi, którzy przez to już przechodzili i z tego wyszli. Którzy mają na tę sytuację inny pogląd i potrafią wyjaśnić załamanemu dłużnikowi, że to niekoniecznie jego wina, że nie tylko nie jest winien powstałej sytuacji, ale że jest ofiarą. Bo koszty leczenia, bo za niskie zarobki, bo za wysokie opłaty, bo wreszcie ludzi w podobnej sytuacji są miliony, a w takim razie winne są np. za wysokie czynsze i zbyt niskie zarobki, że winien jest system, a nie ofiara systemu.

A oto klasyczny przykład przedstawiania ofiary systemu jako winowajczyni.

Pani Ania poszła do banku i nie dostała kredytu na mieszkanie, bo jej sytuacja finansowa nie była dość stabilna. Natomiast pani Ela taki kredyt uzyskała i wzięte na kredyt mieszkanie wynajęła pani Ani. Odtąd pani Ania co miesiąc przekazywała pani Eli równowartość miesięcznej pensji. I gdyby nie niestabilna sytuacja finansowa pani Ania spłaciłaby w całości kredyt hipoteczny pani Eli. Jednak lokatorka popadła w kłopoty i zaczęła zalegać z czynszem, a że nie miała dokąd się wyprowadzić, zrobiono program w telewizji o tym, jaka jest zła i że żyje na koszt pani Eli.