Spółki Miejskie

Proste historie. Judeo-Polonia

2 Komentarze

Jarosław Kapsa

Nie sposób dziś bezpiecznie przepłynąć między Scyllą antysemityzmu i Charybdą filosemityzmu. Tragedia Zagłady narzuciła dodatkową cenzurę, w myśl zasady: o zmarłych albo dobrze, albo wcale. Pisząc więc o idei Judeo-Polonii przyjmuję z pokorą możliwość oberwania w łeb z każdej, możliwej strony. Profilaktycznie zacznę od przedstawienia pojęć nie-oczywistych.

1. Test Singera.

W szkole, albo poza szkołą, szczycimy się naszymi Noblistami. Jest oczywiście uwielbiany Sienkiewicz, nieznany, ale szanowany Reymont, „pomnikowy” Miłosz, „moskalikowa” Szymborska…

A Singer, czy Isaac Beshevis Singer jest naszym Noblistą…? Chyba nie, bo to Żyd… Czy jest więc pisarzem izraelskim? No, nie… A amerykańskim? Chyba też nie… Nie pisał o Miami ani o Sacramento, ale o znanych i bliskich mi stronach: o Biłgoraju, Lublinie, Goraju, Nowym Dworze Mazowieckim, Warszawie. Pisał o nich nie jako turysta, ale jako człowiek urodzony pod Radzyminem, a wychowany w Biłgoraju. Pisał nie po angielsku, ale w języku, który powstał i przybrał wartość języka literackiego na obszarze Rzeczpospolitej. Biłgoraj to jego i moja ojczyzna, więc jak mógłbym go nie uważać za „naszego” Noblistę.

2. Prawdziwy Polak, prawdziwy Żyd.

Właściwie to nigdy w życiu nie spotkałem prawdziwego Polaka (Niemca, Ukraińca, Żyda), bo każdy z nich był inny, więc trudno ustalić oryginalność. Dla wygody grupujemy różne stworzenia w szufladki gatunków, ras, klas, narodowości, ale samooszukaństwem jest wywodzenie z tego jednolitości. Z tego samooszustwa wytwarzamy stereotypy; mówimy, że my Polacy to jesteśmy tacy, a oni, Żydzi, Ukraińcy, Rosjanie, owacy. Rodzi się z tego filo- albo antysemityzm, jak każda ideologia krępująca pracę szarych komórek.

3. Interes narodowy.

Każdy indywidualnie odpowiada za swoje grzechy, każdy indywidualnie szczycić się może swoimi osiągnięciami. Nie ma winy, ani zasługi zbiorowej. Mogę kibicować danej społeczności, ale to nie ja wygrywam mecz czy wojnę (o ile wojnę można wygrać?). Mogę poczuwać się do solidarności z naszymi, ale nie biorę odpowiedzialności, ani tym bardziej nie będę krył świństwa, które ktoś z naszych zrobił. Z tych względów mam spore wątpliwości czy istnieje interes narodowy. Jest rzeczą bardzo trudną, wręcz graniczącą z niemożliwością, wypracowanie wspólnych rozwiązań problemów społecznych nękających każdą zbiorowość; tym trudniejsze wydaje się ustalenie co jest rzeczywistym wspólnym interesem, oprócz sprawy podstawowej: biologicznego przeżycia tej zbiorowości.

Ten wstęp jest potrzebny, nie dla poddenerwowania Czytelników, lecz dla uświadomienia, że w 1918 roku, w chwili odzyskiwania przez Polskę Niepodległości, nie sposób było mówić o stosunkach polsko-żydowskich, lecz o różnorodnych sporach tych, dojrzewających dopiero grup narodowościowych, toczonych na obszarze uważanym za wspólną ojczyznę. Absurdem byłoby odbierać Singerowi prawo uważania Biłgoraja za swoją ojcowiznę, podobnie jak absurdem byłoby odebranie tego prawa przodkom Henryka Wujca.

Problem w tym jak wypracować zasady wzajemnego współżycia na ograniczonym terenie tego miasta w sposób gwarantujący każdemu prawo do własnej tożsamości. Problem tym trudniejszy, że obowiązywała: „doktryna Wilson’a” o samostanowieniu narodów i oparty na niej system traktatu wersalskiego, utożsamiając pojęcia narodu i państwa, wychodzi z tego założenia, że „państwo jest niczem innem, jak tylko przetłumaczonym na język prawniczy pojęciem narodu¹”.

Tym samym „Każde państwo powinno się składać z jednego tylko narodu, mającego poczucie własnej odrębności, pragnącego zachować własną indywidualność i dążącego do zrealizowania swoich własnych zadań i celów. Tylko takie państwo, jednolite pod względem narodowym i pozbawione wskutek tego wszelkich dążeń odśrodkowych, może zapewnić narodowi pełnię rozwoju. Dlatego w obrębie państwa narodowego, poza narodem panującym, nie ma miejsca dla jakichkolwiek innych odrębnych narodowości: powinny one zniknąć, zasymilować się i rozpłynąć w narodzie panującym, któremu udało się utworzyć własne państwo narodowe²”.

Dyskusyjnym było czym jest ten naród, jakie cechy powinien posiadać, czy istotniejszy jest wspólny język, czy też więzi krwi, czy może wspólna kultura i pamięć historyczna…

Koniec XIX wieku to czas „wielkiego wstrząsu” tworzącego współczesne społeczeństwo. Wcześniejsze podziały miały charakter stanowy (chłopi, mieszczaństwo, szlachta) i religijny. Ruch narodowy stawał się formą rewolucyjnego modernizmu, niszcząc stare podziały i struktury. Tak było zarówno w społeczeństwie polskim, jak i żydowskim.

Proces emancypacji powodował, że chłop wydobywał się z miejsca wskazanego mu „przez naturę”, stając się Polakiem czuł się równy szlachcie. W ramach tego procesu musiała nastąpić erozja starej struktury wsi, zniszczony musiał być hierarchiczny układ „zamknięty”, w którym każdy miał swoje miejsce w szeregu, a porządku pilnował despota-wójt na spółkę z proboszczem.

Obraz tych rewolucji z lata „wielkiego wstrząsu” znajdziemy u Reymonta; podobny obraz znajdziemy u I.B. Singera i u Szaloma Asza.

Dawny sztetl też był układem zamkniętym, też był strukturą hierarchiczną, małomiasteczkową oligarchią nadzorowaną przez rabina. Wybór indywidualnej wolności to ucieczka ze sztetla lub walka o zniszczenie „starego”. Żydzi byli przede wszystkim wspólnotą religijną. Wspólnotą zamkniętą, podlegającą drobiazgowej samokontroli ograniczającą wolność indywidualną; wspólnotą świadomie izolującą się od otoczenia.

Bunty i przemiany w sztetlu zmieniały wewnętrzny układ hierarchiczny wspólnoty religijnej. Toczyły się zapiekłe spory ortodoksów z chasydami; po wyodrębnieniu się wspólnot chasydzkich wyraźny był podział na starowiernych ortodoksów i „oświeceniowców” (haskala, ruch reformatorski dążący do asymilacji kulturowej z otoczeniem, przy utrzymaniu odrębności religijnej). Konsekwentnie: ortodoksi dążyli do zakonserwowania izolacji wspólnot religijnych, odgrodzenia murem sztetli od nieprzyjaznego, katolickiego otoczenia; reformatorzy przeciwnie – dążyli do asymilacji nawet kosztem wyrzeczenia się żydowskiej tożsamości.

Miało to swoje konsekwencje. Zamknięcie utrudniało komunikację, tym samym wzmacniało niechętne Żydom stereotypy polskiego społeczeństwa, owocując wzrostem nastrojów antysemickich. Asymilacja miała sens, gdy społeczność polska była otwarta na asymilowanie innych; w przeciwnym wypadku Żyd wyrzekając się żydowskości nie stawał się Polakiem, lecz odrzucanym przez obie wspólnoty „obcym”.

Stary, hierarchiczny układ zamknięty sztetla był w czasach „wielkiego wstrząsu” niemożliwy do zachowania, zbyt szybkie i zbyt powszechne były procesy emancypacyjne. Wzrost nastrojów antysemickich tak w Królestwie Kongresowym jak i w Galicji, powodował konieczność poszukiwania innych dróg „ucieczki ze sztetla”; alternatywą dla asymilacji był syjonizm lub socjalizm.

Tak rzecz wyglądała w ogólnym zarysie przed I wojną światową. W 1918 roku na zlecenie Naczelnego Komitetu Narodowego publicysta warszawski występujący pod pseudonimem Spektator stworzył pod potrzeby ruchu niepodległościowego analizę nastrojów politycznych Żydów w Królestwie Polskim³.

Zaznaczył w niej na wstępie: „Kwestja żydowska w Polsce — to splot najrozmaitszych zagadnień o charakterze społecznym, kulturalnym i politycznym, splot nieszczęśliwy, świadomie przez rząd rosyjski gmatwany, który rozwiązany być musi przez polskie czynniki polityczne, o ile nie chcemy stworzyć sobie przy pozostającym państwie polskiem drugiej kwestji rusińskiej. Rozwiązanie sprawy żydowskiej napotka na trudności ogromne, przeto tem bardziej należy ją badać u źródła, znać ją dokładnie i stosować takie środki zaradcze, iżby rezultat był dla państwa polskiego najpomyślniejszy.” /s 1/

Spektator w sposób następujący opisywał tworzące się żydowskie nurty polityczne: „Asymilatorzy stanowią obóz w żydostwie polskiem najstarszy, ale niestety nie najwpływowszy. Ideologja asymilacji jest ogólnie znana: Żydzi stanowią odrębną grupę wyznaniową, ale nie narodową. Pod względem narodowym są Polakami, tak samo, jak Żydzi niemieccy Niemcami, angielscy – Anglikami itp. Warunki polityczne, w jakich kraj znajdował się przed wojną, nie pozwoliły im rozwinąć energicznej pracy ani w dziedzinie oświatowej, ani też w dziedzinie uspołecznienia, uobywatelenia szerszych, a w ciemnocie i zaniedbaniu kulturalnem i umysłowem grzęznących mas ludowych. (…) Są więc asymilatorzy przedstawicielami pewnego nielicznego, ale dość wpływowego odłamu żydostwa polskiego, ale całości bynajmniej nie reprezentują. (…) W życiu politycznem nie odgrywają asymilatorzy roli stronnictwa. Jest to zupełnie zrozumiałe. Nie są oni partją, łączy ich tylko świadomość wspólnej przynależności do kultury polskiej i — nic więcej. Politycznie i społecznie należą do różnych ugrupowań, najczęściej jednak zasilają szeregi partji postępowo-radykalnych. /s. 5-6/

Nieco inaczej przedstawia się obóz tzw. Neoasymilatorów. Grupa ta, jednocząca pewien odłam inteligencji polsko-żydowskiej młodszej generacji, powstała dopiero podczas wojny w roku 1915. Jako tacy, występują w życiu publicznem. Różnią się w swych poglądach i taktyce od asymilatorów tem, że nie wyrzekając się narodowości polskiej, utrzymują jednak bliższy kontakt z masą, a właściwie mieszczaństwem żydowskiem, gdyż o wpływy wśród proletarjatu walczą grupy inne, o których będzie mowa. (…) Manifestują na każdym kroku swoją przynależność obywatelską i narodową do Polski, ale energiczniej, niż asymilatorzy, występują w obronie praw obywatelskich żydów. /s. 6-7/

Przechodząc do obozów nacjonalistycznych poczniemy od sjonistów jako przeważających liczebnością i wpływami. Ideologja sjonizmu nie liczy u nas ponad 20 lat istnienia. Ideą, która odgrywać zaczęła pewną rolę w życiu społecznem i politycznem Żydów polskich, stał się niedawno, w okresie poprzedzającym bojkot Żydów, a rozrósł się i rozwinął w czasie wojny, idee narodowo–żydowskie przywędrowały do nas wraz z masami Żydów rosyjskich, wydalonych z Rosji, począwszy od lat 80-ciu ubiegłego stulecja.

W miarę, gdy żywioły te, osiedlając się w większych miastach, stykać się zaczęły z ludnością miejscową, a przede wszystkiem z Żydostwem polskiem — rozpoczął się proces wzajemnego oddziaływania jednych na drugich.

Rezultaty tego procesu uwidoczniły się dopiero w latach ostatnich. Okazało się, że pewien odłam Żydostwa polskiego przyswoił sobie idee nacjonalistyczne, jako dobro najwyższe. (…) To, że syjoniści (a wraz z nimi nacjonaliści innych odcieni) zdołali opanować część tłumów, jest z jednej strony ich sukcesem niezaprzeczonym. (…) W ciągu ostatnich dwóch lat potworzyli syjoniści organizacje we wszystkich niemal miastach i miasteczkach Królestwa, a centrala tych organizacji w Warszawie nadaje kierunek pracy i akcji organizacyjno-agitacyjnej.

Nie da się również zaprzeczyć, że wpływ ruchu syjonistycznego i ideałów syjonistycznych na pokolenie młode, łatwo ulegające mrzonkom dalekiej i mitycznej ojczyzny, jest znaczny. (…) Wychodząc z założenia swego programu, że Żydzi stanowią odrębny naród, wysuwają syjoniści żądanie równouprawnienia obywatelskiego i narodowego Żydów w Polsce. (…) Ściśle opracowanego programu, co do tych praw, syjoniści dotąd nie posiadają. Wiadomo jednak z wystąpień publicznych oraz z prasy partyjnej, że domagają się: unarodowienia szkolnictwa, stworzenia specjalnej żydowskiej Rady szkolnej, której należy powierzyć kierownictwo szkolnictwa żydowskiego, oraz uznania sprawy żydowskiej za sprawę nie wewnętrznie polską, ale międzynarodową, której rozwiązanie powierzyć należy kongresowi pokojowemu. (…) Jak ongi za czasów rosyjskich dążyli syjoniści do centralizmu, w nadziei, że ich interesów bronić będą wpływowi Żydzi rosyjscy, tak obecnie pragnęliby sprawę żydowską i jej częściowe choćby rozwiązanie powierzyć kongresowi pokojowemu — w nadziei, że na kongresie tym wpływy żydowskie, acz niewidoczne i dobrze zamaskowane, decydować będą o niejednem zagadnieniu. /s 8-11/

Ludowcy (tzw. grupa ludowa) stanowią drugi obóz nacjonalistyczny żydowski, który za program swój uważa wywalczenie Żydom równouprawnienia politycznego i narodowego w Polsce. Jest to grupa politycznie najmłodsza w Żydostwie polskiem, reprezentuje nacjonalizm krzykliwy, demagogiczny. Uważają ludowcy Żydów za naród odrębny, któremu przysługują na ziemi polskiej te same prawa, co narodowi polskiemu.

Różnią się od syjonistów tem, że podczas gdy tamci kładą nacisk na konieczność organizowania stałej, a prawidłowej emigracji Żydów z Polski i innych krajów do Ojczyzny — Palestyny — ci uważają Polskę za swą ojczyznę i tu pragną rozwijać swą odrębność narodową i kulturalną. (…)

Walka z asymilacją to drugi konik w agitacji demagogicznej ludowców. Prasa żydowska od dawna toczy walkę z asymilacją we wszystkich jej postaciach. Doszło do tego, że dla czytelników pism żydowskich pojęcie asymilacji stało się prawie równorzędne z pojęciem antysemity, wroga zdecydowanego Żydów. W tym duchu urabiana bywa opinja szerokich warstw żydowskich w ciągu szeregu lat ostatnich i nie dziw, że obecnie walka z asymilacją jest w pojęciu narodowo usposobionych Żydów nieodzownym warunkiem żydowskości i demokratyzmu programu i hasłem poszczególnego ugrupowania politycznego i społecznego. Poza tem wysuwają ludowcy żądanie unarodowienia szkoły początkowej i średniej. Różnią się pod tym względem od syjonistów. Ostatni pragnęliby widzieć w szkole początkowej język hebrajski jako wykładowy, nie przeciwstawiają się też zbyt energicznie w wykładaniu wszystkich przedmiotów świeckich w języku polskim, podczas gdy ludowcy żądają stanowczo wprowadzenia do szkół początkowych żargonu, jako języka wykładowego (…) /s. 11-14/

Ogólno-żydowski związek robotniczy »Bund« w Rosji, Polsce i na Litwie jest najwpływowszą, najliczniejszą partją radykalną żydowską. Jest to partja rewolucyjna, odpowiadająca mniej więcej lewicy PPS, chociaż różni się od tamtej w sprawach narodowych. Bund ma u nas tradycję partji proletarjackiej, która walczyła z caratem pod hasłem rewolucji. W latach wolnościowych obejmowała ona prawie cały zorganizowany proletarjat żydowski. Nazwa Bundu wskazuje, że nie tylko był w stałej łączności z socjal-demokracją rosyjską, ale też podlegał częściowo dyrektywom petersburskim i moskiewskim.

Co do przyszłego ustroju Polski partja ta nie posiadała zdecydowanego stanowiska. Inteligenci żydowsko-polscy (…) działający w tej partji, wypowiadali się za koncepcją PPS (przedrozłamowej), zaś działacze rosyjscy Bundu woleli widzieć Polskę, jako część składową republiki rosyjskiej o odrębnej państwowości. Obecnie, w czasie wojny, stanął u nas Bund na stanowisku PPS lewicy tj. neguje zupełnie zagadnienie państwowości polskiej, neguje wszelkie zagadnienia z tą sprawą związane, a w akcie 5-go listopada widział wraz z lewicą PPS jedynie krok imperjalistów ku ujarzmieniu ekonomicznemu kraju. (…) Bund był właściwym twórcą pomysłu „autonomji kulturalnej” dla Żydów w Rosji całej, a więc i w Polsce, i na Litwie. (…) Stoi więc Bund w chwili obecnej na stanowisku autonomji kulturalnej dla Żydów, a popierają go w tem namiętnie i bezwzględnie przezeń zwalczani syjoniści i ludowcy.

Jako partja wywrotowa, a w stosunku do reakcyjnego społeczeństwa polskiego maksymalistyczna, jest Bund w żądaniach swoich po rosyjsku prostolinijny i ma odwagę żądać równouprawnienia żargonu z językiem polskim w życiu publicznem, w sądzie, szkole, poczcie i telegrafie; słowem dwujęzyczność i równorzędność obu tych języków w życiu publicznem Polski jest jednem z najpierwszych żądań Bundu na metę najbliższą. (…) Bund jest też nieubłaganym wrogiem żydowskich partji burżuazyjnych. Z dosadnością tylko socjalistom właściwą, zwalcza Bund przede wszystkim syjonizm jako szkodliwą utopję społeczną, utopję, która wprowadzając do umysłów i serc młodzieży jakieś mityczne i nieuchwytne nadzieje wytargowania dalekiej i nikomu nieznanej ojczyzny, marnuje ogrom energji ludowej. Syjonistów przedstawia Bund jako ludzi, którzy – acz nieświadomie – szkodzą interesom mas ludowych-żydowskich, bo marnują energję ludową na rzeczy dalekie im obce, odciągają lud od walki o swe prawa tu na miejscu. /s. 14-16/

Coś pośredniego między ludowcami a Bundem stanowią ugrupowania socyalistyczno-syjonistyczne. Tu należą Poalej – Sjon (pracownicy Syjonu) oraz syjoniści – socjaliści. Pierwsi tytułują się szumnie międzynarodowym żydowskim robotniczym związkiem socjalno-demokratycznym, którego ostatecznym dążeniem jest… zbudowanie państwa nie tylko niepodległego, ale też demokratycznego, ba! socjalistycznego w Palestynie. Ale nim państwo to będzie zbudowane, idą poalej-sjoniści ręka w rękę ze syjonistami, popierają wszelkie ich poczynania zabarwiając je odcieniem demokratycznym i proletarjackim. Zwłaszcza w walce o prawa narodowe ugrupowania te stanowić będą obóz jednolity a karny. (…) /s. 16-17/

Odrębne stanowisko w Żydostwie polskiem zajmują ortodoksi. Nie powinna nas łudzić nazwa. Jest to obóz może najliczniejszy w Żydostwie polskiem, ale zarazem stanowi ostoję reakcji społecznej. Jest uosobieniem ciemnoty, zacofania i skamieniałej w swej martwocie religijnej i fanatyzmie masy, której ich uspołecznieni bracia niemieccy starają się nadać wygląd i treść ortodoksji europejskiej. Do tzw. ortodoksów należą więc wszyscy prawowierni Żydzi, rozmaici talmudyści, dla których najwyższą instancją w życiu duchowem i religijnem jest opinja rozmaitych cadyków. (…) Cechuje tych ortodoksów, zwanych przed wojną kalwaryjczykami — jako, że taktykę swą uzależniali całkowicie od wskazówek cadyka z Góry Kalwarji — głód i chęć władzy. Jak ognia obawiają się postępu cywilizacji, który może wydrzeć ciemne masy żydowskie z pod ich wpływów. Ich źle maskowanym celem jest objąć pod swoje skrzydła opiekuńcze szkolnictwo początkowe żydowskie, aby w ten sposób udaremnić dopływ prądów współczesnych do młodzieży żydowskiej.

Organizować się na szeroką skalę zaczęli dopiero w czasie wojny, a właściwie po zajęciu Warszawy przez wojska niemieckie. (…) Ich organizacją jest Związek Ortodoksów, kierowany przez wspomnianych rabinów. Niezależnie od tego powstał ostatnio w Królestwie związek rabinów. (…) W obecnej chwili nie ma w Królestwie większego, a nawet mniejszego miasta, w którem Związek nie posiadałby świetnie zorganizowanej filji. (…) O ile bowiem wnosić można z szeregu wystąpień ortodoksów, pragnęliby oni wytworzyć u nas takie stosunki, jakie pod tym względem panują w Galicji. Tam popierają oni podczas wyborów i w ogóle w sprawach politycznych czynniki krajowe polskie (konserwatystów i demokratów), a jako rekompensatę otrzymują daleko sięgające przywileje w dziedzinie kahału i życia kulturalnego. Zdaje się, że i u nas dojdzie do tego rodzaju układu. Stroną dodatnią takiego porozumienia będzie to, że dzięki wpływom swoim i liczebności swoich zwolenników zdołają oni — na podstawie kompromisu — przeprowadzić do sejmu czy innych instytucji takie jednostki, które będą rządowi sprzyjały, a przynajmniej nie będą tworzyły opozycji. Ekwiwalentu będą jednak żądali poważnego, bo rządu dusz nad masą żydowską. (…)

Już obecnie po niespełna roku działalności Związku Ortodoksów na ziemiach Królestwa, zaobserwować można, że jest to praca planowa, prowadzona na wzór niemiecki. Zdołał Związek zgromadzić pod swoim sztandarem wszystkich wybitnych rabinów, a za nim poszły tysiączne tłumy zwolenników chasydów. Najbliższe wybory do gmin żydowskich przyniosą im prawdopodobnie decydujące zwycięstwo na prowincji, gdzie siła obozów przeciwnych jest nieznaczna, a nawet w Warszawie i Łodzi, gdzie staną przeciw nim silne i karne szeregi obozów nacjonalistyczno-sjonistycznych. (…)

W obozie ortodoksów specjalne miejsce zajmuje grupa tzw. Mizrachi (wschód). Jest to grupa, która połączyć pragnie sjonizm z ortodoksją. Wpływów wielkich nie posiada, ale jest przedsiębiorcza i energiczna, na czele jej stoją ludzie ruchliwi i jak na stosunki w obozie konserwatywnym dość światli.” /s 18-21/

Podobny do opisanego podział polityczny utrzymał się także w II Rzeczpospolitej. Pisał o tym, Kerski w książce o ochronie mniejszości: „Życie polityczne mniejszości żydowskiej charakteryzuje daleko posunięta atomizacja. Zarówno pod względem narodowo-politycznym, jak i klasowo-społecznym, Żydzi są podzieleni i skłóceni ze sobą. Powoduje to apatję i indyferentyzm dla żydowskiej myśli politycznej, w której trwałość i dalszy rozwój nikt naprawdę nie wierzy. Żydzi ortodoksyjni połączeni są w organizacji, znanej pod nazwą: Agudas Israel. Organizacja ta powstała w Polsce w 1916 roku, jako część składowa jednej wielkiej orgnizacji, założonej pod tą samą nazwą jeszcze w 1909 roku i mającej swoją centralę w Wiedniu. Statut organizacji zatwierdzony został przez władze polskie w 1919 roku. (…) Idąc od prawicy ku owym partjom wywrotowym, następne miejsce zajmują organizacje syjonistyczne w Polsce, stanowiące również część składową wszechświatowej organizacji syjonistycznej.

Syjoniści w Polsce dzielą się na: 1) syjonistów ortodoksów, tzw. Mizrachi, prowadzących politykę żydowską w duchu religijnym i syjonistycznym; 2) centrum organizacji syjonistycznej, oddzielające sprawy wyznaniowe od wszelkich innych zagadnień (kulturalnych, społecznych, gospodarczych); 3) syjonistyczną partję pracy (…) zmierzającą do pogodzenia i zespolenia żydowskiego programu narodowego z programem klasowym, i 4) Poalej-Sjon prawicę, wyznającą pod względem społecznym zasady klasowe, socjalistyczne.

Wszystkie te ugrupowania syjonistyczne łączy wspólny cel, a tym jest realizacja wspólnego ogniska narodowego w Palestynie. Za syjonistami, zmierzając wciąż ku lewicy, idzie „Żydowska Partja Ludowa w Polsce“ (Jidisze Folks-Partaj in Pojlen), która uważa, że zagadnienie żydowskie w Polsce będzie można rozstrzygnąć przez nadanie żydom autonomji kulturalno-narodowej o charakterze publiczno-prawnym.

Autonomja ta powinna się opierać na gminie żydowskiej, która — wbrew ortodoksom — ma mieć charakter wyłącznie świecki. Językiem narodowym ma być język żydowski (żargon), a nie hebrajszczyzna. Walka klas w programie społecznym partji nie egzystuje. (…)

Z pośród partyj, stojących na gruncie socjalistycznym (II Międzynarodówka Socjalistyczna), najsilniejszym liczebnie i pod względem wpływów jest ,,Ogólno-żydowski Związek Robotniczy w Polsce” (Algemeiner Jidiszer Arbeter Bund in Pojlen), zwany w skróceniu „Bundem”.

Jako najstarsza i najlepiej zorganizowana żydowska partja robotnicza, posiada on faktyczną hegemonję w życiu robotników Żydów. Program jego w niczem nie odbiega od doktryny Marxa. Główne tezy programu są: 1) połączenie i zorganizowanie klasy robotniczej dla walki z kapitalizmem;, 2) obalenie ustroju kapitalistycznego i wprowadzenie w życie nowego ustroju społecznego, opartego na zasadach socjalizmu.

Dla przyśpieszenia momentu tego przewrotu, potrzebni są odpowiedni ludzie. „Bund” przygotowuje ich w związku młodzieży: Cukunft, w którym ta młodzież otrzymuje całkowite wyszkolenie socjalistyczne przed swojem wstąpieniem do „Bundu”. Stronnictwem, stojącem najdalej na lewo, jest „Żydowska Socjalno-Demokratyczna Partja Robotnicza w Polsce (Jidisze Socjalistisz-Demokratisze Arbeter Partaj Poalej-Sjon in Pojlen), zwana w skróceniu „Poalej-Sjon lewica”. Mimo zabarwienia syjonistycznego, partja ta wyznaje najbardziej radykalne zasady, nie aprobując — jak to czyni „Bund” — żadnych związków taktycznych z ugrupowaniami niesocjalistycznemi, a nawet z Polską Partją Socjalistyczną”. /s 566-567/

Jak widać podziały polityczne w społeczności żydowskiej były co najmniej równie głębokie jak wśród Polaków. Twierdzenie o wspólnym interesie narodowym Żydów w Polsce byłoby trudne do udowodnienia. Nawet wspólne dążenie do autonomii nie przekreślało tych podstawowych różnic. Autonomiczne szkolnictwo żydowskie? Ale czy szkoły wyznaniowe czy świeckie, czy językiem wykładowym ma być hebrajski czy jidish…? Równie trudno dowodzić wspólnej postawy Żydów wobec kwestii najważniejszej dla Polaków: odzyskania niepodległości.

Zwracał na to uwagę Spektator: „Trzeba nazwać rzecz po imieniu: w szerokich kołach społeczeństwa żydowskiego panuje obawa przed rządami polskimi. Czy słuszna? Żydzi, gdy między sobą, a więc szczerze, zastanawiają się nad możliwością przejęcia przez władze polskie całkowitej i niepodzielnej władzy, dochodzą zawsze do wniosku, że dziać się będzie Żydom w Polsce krzywda za krzywdą. (…) Myśl, że zwolennicy bojkotu Żydów, do niedawna z dala trzymani od władzy, uzyskają teraz możność przeprowadzenia w życiu swoich idei i ambicji — przyjemną dla Żydów nie jest. (…)

Opinja żydowska i nie tylko żydowska uważa Polaków za imperjalistów. Tego imperjalizmu, który mógłby się stać tendencją rządu we wszystkich dziedzinach gospodarki państwowej — obawiają się Żydzi. Łatwo będzie rządowi polskiemu zjednoczyć przeciwko sobie wszystkie niemal obozy żydowskie, jeśli zechce rozpocząć walkę z Żydami, bez względu na to, do jakich poszczególne obozy przyznają się poglądów i haseł. Na luksus uprawiania polityki wrogiej wobec pewnej części ludności nie może sobie pozwolić w warunkach współczesnych żaden naród, żadne państwo. (…)

A co może dać polityka antyżydowska rządowi polskiemu. Już sam fakt, że Żydów jest u nas do 15 procent (…) wskazuje, że gdyby istotnie zamierzano kontynuować gospodarkę rosyjską, to wytworzonoby w kraju wojnę domową, przy czem Żydzi stanowiliby wprawdzie znaczną mniejszość, ale mniejszość karną, dobrze w takich wypadkach zorganizowaną, rozporządzającą potężnymi wpływami w prasie zagranicznej. Zapoczątkowanie polityki antysemickiej naraziłoby na szwank poważny państwowość polską i podcięłoby jej rozwój prawidłowy. Polityka antysemicka rządu byłaby — wyrażając się poglądowo zagwożdżeniem państwowości polskiej.” / s 22- 23/

Paradoksalnie, bo walczącymi o niepodległość polskimi stronnictwami były partie modernistyczno-radykalne, lojalnym sojusznikiem w tym byli konserwatywni ortodoksi. Kierowano się tu zasadą wyłożoną w katechizmie religii mojżeszowej przez rabina Kramsztyka: „Kraj, w którym cię zrodziliśmy, który nas karmi, utrzymuje, obdarza nas opieką prawa, i który nam daje możność pobierania nauki i oświaty, kraj ten powinniśmy kochać, przyczyniać się do jego dobra, spokoju i szczęścia. Nasza miłość do kraju powinna się objawiać w lojalnem wspieraniu zakładów i instytucji dobroczynnych, oraz w tem, ażebyśmy dobrem i moralnem postępowaniem, oświatą i pracowitością przyczyniali się do pomyślności kraju. (…) Cnota podnosi godność narodu, grzech zaś je s t hańbą ludów⁴” /s 113-114/

Związek Ortodoksów złożył adres lojalności wobec Rady Stanu (powołanemu po Akcie 5 Listopada 1916 roku quasi-parlamentowi polskiemu); uczestniczył w organizacji polskich uroczystości patriotycznych, w swoich odezwach wzywał: „Z głową pochyloną z wdzięczności i sercem pełnem modlitwy ku Bogu, wołamy: Boże, strzeż Polskę!”

Spektator pisał „Dla dokładniejszego uwypuklenia stanowiska ortodoksów wobec państwowości polskiej warto przypomnieć, że zwłaszcza w ostatnich czasach zwalczają oni energicznie wystąpienia syjonistów niemieckich, których dążeniem jest, aby przy decydowaniu przez rząd niemiecki i austryjacki o charakterze państwa polskiego, stworzono polskie państwo narodowościowe, oraz zagwarantowano jednocześnie prawa narodowe mniejszościom: Żydom, Niemcom, Litwinom oraz Rusinom. Ortodoksi potępiają energicznie te dążenia, tłumacząc syjonistom, że urzeczywistnienie tych zakusów będzie klęską ekonomiczną dla Żydostwa polskiego, gdyż społeczeństwo polskie na pewno nie zapomni tego Żydom, że dzięki nim uczyniono zamach na charakter narodowy państwa polskiego i odpowiedzą na to — systematycznym bojkotem ekonomicznym żydów.

Występują też ortodoksi zasadniczo przeciwko żądaniom praw narodowych dla Żydów w Polsce. Twierdzą bowiem, że naród polski w zupełności uznaje konieczność nadania Żydom równouprawnienia obywatelskiego, każdy zaś nietaktowny krok, których na pewno nie braknie przy kampanji o prawa narodowe, wywołać musi ostrą kontragitację polskich żywiołów antysemickich.”

Stosunek syjonistów i folkistów do kwestii niepodległości był przedmiotem swoistej gry politycznej, w której rywalizacja między partiami powodowała podbijanie bębenka oczekiwań. Tu właśnie możemy mówić o stworzeniu idei Judeo-Polonii, a więc państwa opartego o swoistą unię narodów, której gwarantem miały być zewnętrzne mocarstwa. Autonomia żydowska przypominałaby model z ustroju stanowego I Rzeczpospolitej: Żydzi mieliby nie tylko zagwarantowaną samorządność w swoich lokalnych wspólnotach religijnych, ale i odrębne przedstawicielstwo ogólnokrajowe (rodzaj Sejmu Żydowskiego). Ku tej idei Judeo-Polonii kierowały się wspominane przez Spektatora negocjacje syjonistów niemieckich; cieniem tego jest także lobbowanie przez Nachuma Sokołowa i innych syjonistów podczas Kongresu Wersalskiego w celu uzyskania międzynarodowej ochrony praw mniejszości narodowej. Wizja Judeo-Polonii była w polskiej prasie narodowej dowodem antypatriotycznej postawy Żydów, a to bezpośrednio wpłynęło na powojenną erupcję antysemityzmu. Trudno jednak nie pamiętać, że antysemityzm nie zrodził się dopiero po wojnie, że od 1908 roku trwała w Królestwie polsko-żydowska wojna ekonomiczna, zwana bojkotem. Wierzyć można Dmowskiemu, gdy wspominał rozmowę z pewnym angielskim Żydem tłumaczącym, że przez ów bojkot Polacy nie uzyskają w swoich dążeniach niepodległościowych wsparcia od międzynarodowych organizacji żydowskich. Rozmówca Dmowskiego wręcz stwierdził, że bojkot ekonomiczny był dla bytu społeczności żydowskiej większym zagrożeniem, niż rosyjskie pogromy.

Zarzuty wobec stronnictw żydowskich o szukanie wsparcia zagranicznego były chybione, zważywszy, że takowe było także elementem walki o niepodległość Polski. Tak jak wśród Polaków, tak wśród Żydów były różne orientacje. Ogółowi przypisywano proniemieckie sympatie, ale jednocześnie po stronie aliantów walczył Legion Żabotyńskiego. Pogromy powodowały wrogość do Rosji carskiej, ale po rewolucji lutowej z entuzjazmem powitano rodzącą się w Petersburgu demokrację, a wraz z nią ogłoszoną przez Kiereńskiego zasadę równouprawnienia Żydów i zniesienie ograniczeń osiedleńczych. Wbrew obiegowym poglądom poparcie dla Rosji Kiereńskiego, wyrażane nie tylko przez żydowskich socjalistów, ale także partie syjonistyczne i folkistowskie, było większe niż poparcie dla Rosji Lenina i Trockiego. Jak już niegdyś dostrzegł Marks, Żydzi to był najbardziej burżuazyjny naród w Europie, ugruntowany był w nim szacunek dla własności prywatnej i dla religii; odrzucający owe wartości komunizm odstręczał żydowski ogół.

Przypisywane Żydom antypatriotyczne szukanie wsparcia z zewnątrz można było zweryfikować ich postawą w II Rzeczpospolitej. W okresie obowiązującego Polskę traktatu o mniejszościach, w myśl którego można było wnosić skargi pod międzynarodowy trybunał, najwięcej ich złożyła mniejszość niemiecka, za nią mniejszość ukraińska; przedstawiciele polskich Żydów nie złożyli ani jednej skargi formalnej. Nagłaśniane i ostro krytykowane było bierne zachowanie władz państwa w okresie powojennych pogromów; ale też dominował wśród Żydów pogląd, że to państwo polskie, mniej lub bardziej skutecznie, chroni ich przed barbarzyństwem grabieżców i morderców.

Idea Judeo-Polonii zakładająca autonomię narodową Żydów w państwie polskim konsekwentnie prowadziłaby do wyizolowania społeczności żydowskiej, do zamknięcia jej we własnych samorządowych sztetlach i gettach.

I tu znów zauważmy paradoks: taki program, taką swoją wizję Judeo-Polonii głosił Dmowski i endecy. Była to taka środkowo-europejska odmiana apartheidu: macie chodzić tylko do swoich szkół, studiować tylko na swoich uczelniach, kupować i sprzedawać tylko w swoich sklepach, wchodzić w związku małżeńskie tylko w obrębie własnej narodowości-rasy. Nacjonalizmy bywają podobne, ale żaden z nich nie niesie z sobą realnego pomysłu rozwiązywania problemów społecznych.

Biłgoraj był ojczyzną Singera i ojczyzną dziadków H. Wujca; krzywdą jest pozbawienie kogokolwiek prawa do ojczyzny, zabranie mu tego, co stanowi część tożsamości. Jeżeli zgodzimy się, że dany obszar jest Ojczyzną moją i twoją; to już jest wielka rzecz, bo można dalej negocjować warunki pokojowego współżycia. I na tym polegał problem. Problem nie tylko żydowski, nie tylko polski; problem lokalny i globalny… problem, który pochłonął więcej ofiar ludzkich niż dżuma z cholerą razem wzięte.

1 Bueffall Bronisław „Ochrona mniejszości w prawie międzynarodowym” Warszawa 1928 s. 1
2 Kerski Kazimierz Ochrona praw mniejszości w Polsce Poznań 1933 r.
3 Spektator „Stronnictwa żydowskie w Królestwie Polskim” Piotrków 1918 r. Wydawnictwo NKN
4 Prawda wieczna czyli zasady religii mojżeszowej – ułożył Izaak Kramsztyk Warszawa 1906 r.

Reklamy

2 thoughts on “Proste historie. Judeo-Polonia

  1. co do Singera to przypomniałbym, że pisał, o tym, że kraj Izrael rozciągnie się na wszystkie narody (podobnie uważali sowieci, wystarczy spojrzeć na godło CCCP) a żyć będą jedynie dobrzy goje, uprzywilejowani tym, że mogą służyć Żydom. Dobranoc

  2. Drogi emes
    Bardzo bym prosił o dokładny cytat z Noblisty. Gdzie napisał, że „kraj Izrael rozciągnie się na wszystkie narody”. Znam Jego twórczość i taka myśl wydaje mi się całkowicie z nią sprzeczna. Na przykład poniższy cytat:

    Przyjaciel Kafki, Nauczyciel, ISBN 8372008647, s. 113.

    (…) my, Żydzi, nie mamy przyszłości w diasporze. Nie tylko Hitler – cały świat był gotów roz­szarpać nas na strzępy. Miałeś rację, kiedy napisałeś, że współcześni Żydzi mają w sobie element samobójczy. Taki Żyd nie umie żyć bez antysemityzmu – jeśli go nie ma, gotów jest go stworzyć. Musi krwawić za całą ludzkość – walczyć z reakcjonistami, martwić się o Chińczyków, Mandżurów, Rosjan, nietykalnych w Indiach i Murzynów w Ameryce. Głosi rewolucję, a jednocześnie pragnie dla siebie wszelkich przywilejów kapitalistycznych. Usiłuje zniszczyć nacjonalizm w innych ludziach, ale sam szczyci tym, że należy do narodu Wybranego. Jak takie plemię może istnieć wśród obcych?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.