Spółki Miejskie

Wesołe miasteczko. Babka, szafa i Amerykanie na Księżycu

Dodaj komentarz

Włodek Małkowski

Buzz Aldrin na Księżycu. Fot: Neil Armstrong

Trzeba opowiadać, opowiadać, póki czas, czerpiąc z opowieści w nas ukrytych i nie należy zwracać uwagi, że czasem pleciemy brednie, skoro sprawia nam to przyjemność. Świadomość tego pozwoli nam w odpowiedniej chwili przejść do stanu fenomenalnej normalności, w której aż miło posłuchać własnych wspomnień i myśli, wybuchając na zewnątrz niespodziewanym dla otoczenia śmiechem. Często mi się to zdarzało i nadal mi to się zdarza, nawet we śnie. Mojej matki to nie dziwiło, ona też wybuchała takim niespodziewanym śmiechem.

Kiedyś wróciłem ze szkoły i oznajmiłem babce, że pani powiedziała nam, iż Amerykanie w wakacje wylądowali na księżycu. Babka stwierdziła, że pani rozsiewa szkodliwą propagandę, ale ja się upierałem przy swoim, co zaskutkowało tym, że babka zdzieliła mnie przez łeb butem i pouczyła, że na Księżycu mieszka Matka Boska i nie pozwoli nigdy na to, by po Księżycu wałęsali jacyś głupi Amerykanie. Nie mogłem się jej sprzeciwiać, gdyż na ścianie wisiał obraz Matki Boskiej na tle księżyca. Poza tym babka pozwalała mi przesiadywać za szafą, gdy ukrywałem się przed matką, kiedy coś zbroiłem. A matka nie mogła sobie pozwolić, by zaglądać za babki szafę.

W końcu matka też u siebie postawiła szafę rogu, abym miał się przed nią gdzie chować, gdy coś zbroję. Czasem pytała o mnie babka, ale nie mogła sobie pozwolić, by zaglądać za nie swoją szafę.

Matka siedziała wieczorami oparta plecami o ścianę czytając książki przechowywane w ogromnej skrzyni, a ja sobie siedziałem za szafą rad, że mam tak fajnie, za to, że fajnie broję. I chyba było nam dobrze, gdy sobie tak siedzieliśmy każdy na swoim. Czasem ktoś z nas wybuchnął śmiechem.

Raz tylko zapytałem ją, czemu płacze? Zakryła twarz dłońmi, a ja cicho udałem się za szafę, by mogła sobie spokojnie popłakać nie musząc zakrywać twarzy i też sobie spokojnie płakałem nad jej płaczem, nie musząc zakrywać przed nią twarzy, by nie widziała mych łez.

Zdarzało się, że u babki wszyscy milczeliśmy, wtedy ja, siedząc na swojej ulubionej wodniarce, kołysałem zwisającymi nogami nad podłogą tak długo, aż w końcu znieruchomiałem, w spokoju tak błogim, że aż piękniej, niż u zwariowanej pani Flory w ogródku, gdzie kołysałem się z zieloną konewką nad kwiatkami. Raz się zdarzyło, że tę moją błogość naruszyła kuzynka jakimś głupim żartem, za co dostała od babki przez plecy rózgą. Została też pouczona, że nie można być takim dziewuszyskiem, co narusza taki piękny spokój kuzynowi. Taka była babka.

Po śmierci matki babka wykradła mnie z pewnego miejsca i wysłała w tajemnicy do komunii. Wszystko było załatwione. Na obrazku, który otrzymałem na pamiątkę, jako świadectwo, moje imię było zmienione na Władysław, nazwisko też nie było moje, tylko panieńskie matki. Ale o nic nie pytałem. Nigdy nie pytam wobec aż tak uroczystych okoliczności.

A z tym księżycem to coś jest na rzeczy. Możliwe, że oni tam nie byli i że prawdą jest to, że nauczycielka rozsiewała Amerykańską bolszewicką propagandę. I wcale nie mam pretensji, że mnie babka tym butem przez łeb zdzieliła.

Andy Warhol – Moonwalk 1987

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.