Spółki Miejskie

Wesołe miasteczko. Świat schodzi na psy

Dodaj komentarz

Włodek Małkowski

Koty The Three Jolly Kittens – at the Feast (chromolitografia oficyny Currier i Ives, 1871)

A dzień dobry ukochani czytelnicy! I proszę mi tu z rana głowy głupotami nie zawracać. Ruszcie mózgiem. W kółko biadolicie, że świat schodzi na psy. Dlaczego? A dlatego, że na to pozwalacie. Należy wydać walkę narzuconej z góry poprawności. Precz z tolerancją represywną!!! Nikogo nie macie obowiązku kochać! Bądźcie sobą! Złość jest takim samym stanem emocjonalnym, jak i inne emocje. Nikogo nie można sądzić za mówienie prawdy. Coś takiego jak mowa nienawiści nie istnieje. A patologia jest po stronie tych, którzy wam zabraniają wolnej ekspresji, z obawy, że nie będą mogli was kontrolować. I to pewnie, jak zwykle, w celach rabunkowych… Moi ukochani! Tylko autentyczność nas wyzwoli!

*

Moja babka nie mówiła Anglia, tylko Anglija, Francyja, Holandyja, Rosyja… Było śpiewnie i melodyjnie. I nikomu w domu to nie przeszkadzało. Po co ja się zgodziłem do tej szkoły iść, tam nauczyli mnie tylko szczekać i miauczeć.

*

W skrzynce pocztowej rezyduje sobie kot, siedzi na starych przesyłkach, których od lat nikt nie odbiera. Myślałem, że to takie jego kocie nieszkodliwe dziwactwo. Ale sąsiad wyjaśnił mi, że to jego punkt obserwacyjny.

Okazało się, że kiedy tylko wychodziłem na chwilę nie domykając drzwi, aby zaczerpnąć świeżego powietrza lub powąchać kwiatki, on telepatycznie powiadamiał inne koty. Zbiegały ze schodów lub strychu i buszowały po moim mieszkaniu. Nawet mnie to bawiło. Zwłaszcza jak nie zdążyły opuścić mieszkania przed moim powrotem, kryjąc się po kątach. Trochę wtedy na nie pokrzyczałem, że robią bałagan i to wszystko.

Wczoraj jednak dopuściły się zuchwalej kradzieży!!

Za zniesienie pralki z trzeciego pietra otrzymałem od pewnej pani piękny kawałek suchej kiełbasy i inne smakołyki. Postanowiłem, że kiełbasę zostawię sobie na planowaną romantyczną randkę przy świecach. Jednak nic z tego. Kiełbasa przepadła bez śladu!

Odwołałem więc randkę…

Kocur siedzi sobie teraz w tej skrzynce i udaje, że nie ma z tym nic wspólnego. Cóż, macie rację, świat schodzi na psy, nawet kotom nie można już ufać, mimo że czasem przynosiłem im z marketu kocią karmę.

A tak byłem zadowolony z tego, że nie muszę domykać drzwi, kiedy się zdrzemnę lub gdy wychodzę na chwilę zaczerpnąć świeżego powietrza. Znajomy mi radzi, bym postarał się o swojego psa, gdyż ten czarny od sąsiada jest z nimi w układzie i szczeka na nie tylko tak, dla zmyły, jak to często politycy robią, publicznie na siebie pyskując.

A tak swoją drogą, skoro świat schodzi na psy… to na co schodzą psy?

*

Podczas odcedzania makaronu opracowałem hipotezę zakładającą, że wszechświat jest jak durszlak, przez którego otwory, zwane czarnymi dziurami, możemy przedostać się do jeszcze większego durszlaka – opadając w postaci płynnej albo wzlatując w stanie oparów.

Cokolwiek nie pomyślałbyś na temat kanalizacji i wentylacji, to są one ogólnie dostępną możliwością ucieczki przed kosmicznym głodomorem, bez względu na to, co mniema się o spożywaniu potraw mięsnych i innych.

*

Kiedy media podały, że kolejny eksperyment nad teleportacją zakończył się niepowodzeniem, zdecydowałem się w końcu na zakup roweru. Obecna moda na hulajnogi potwierdza moje obawy wobec prac nad cząsteczkowym splątaniem kwantowym.

Jadąc na tym rowerze drogą przez las, tak się nad tym zamyśliłem, że aż zbłądziłem, a przecież czas mnie naglił. Na szczęście wskazali mi kierunek staruszkowie, którzy ulegli modzie na bose bieganie dla zdrowia.

Możliwe, że znów gdzieś coś się nie udało, może Chińskim lub Rosyjskim uczonym, ale ja, póki co, mam jeszcze ten rower i kilka par butów, i niewystarczająco poznałem wszystkie leśne ścieżki, by tak jak oni, po prostu biec beztrosko, niczym dziecko.

*

Czekając na błogi sen zjadam sobie jednego barana, po czym zasypiam jak dziecko. Oczywiście wpierw liczę ile mi baranów zostało, aby potem z samymi owcami nie zostać.

Wiadomo, baran to baran, ma piękne kręcone rogi jak Aleksander Macedoński i srebrny dzwoneczek jak dzwon Wawelski oraz czerwoną wstążeczkę niczym bocianie nogi. A owca to puch marny, beczy to tylko i do strzyżenia się nadaje.

Uważam, że w każdym szanującym się mieście powinna być łąka barania, aby cierpiący na bezsenność mogli sobie wybrać jakiegoś baranka na snów przebłaganie. Władze miasta nie rozumieją, że baran to baran, nie to, co świnia, kura, a nawet krowa. Każdy ma prawo do baranka, aby ludzie przed zaśnięciem świń nie liczyli, wilków i oślizłych podstępnych węży oraz skunksów i śmierdzących tchórzy.

*

Wokół coraz więcej jest dowodów na to, że świat schodzi na psy. Podobno społeczeństwo już tak ześwirowało, że nawet służby specjalne są bezradne. A rozwiązanie jest proste, wystarczyłoby, by ludzie zrozumieli to, czego nie rozumieją. Pozbawiliby się wtedy zrozumienia dla faktu swego niezrozumienia i byliby o jedno zrozumienie zubożeni w swojej zarozumiałości.

Tym prostym wywodem żegnam się, życząc dużo szczęścia w nocy, aż do świtu.

Koty The Three Jolly Kittens – After the Feast (chromolitografia oficyny Currier i Ives, 1871)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.