Spółki Miejskie

Pod rozwagę. Bieda za kratami

Dodaj komentarz

Piotr Ikonowicz

Artur Grottger – Pod murami więzienia

Zadzwoniła do mnie pani, która kończy odsiadywać krótki wyrok w Areszcie Warszawa-Grochów, popularnie znanym jako „Kamczatka”. Jej sytuacja jest bardzo trudna, bo dzieci (dwójka) trafiły do domu dziecka, a podczas gdy siedziała, odebrano jej mieszkanie. Ponieważ warunkiem odzyskania dzieci jest mieszkanie poprosiła mnie o pomoc.

Zgodziłem się, ale żeby zacząć działać muszę mieć jej pełnomocnictwo. Tymczasem dyrektor więzienia odmówił zgody na moją wizytę w tej placówce penitencjarnej. Powiedział dosłownie: „Każdy tylko nie Ikonowicz”.

Funkcjonariusz ten ma na moim punkcie uraz, bo odsiadywałem tam karę za blokowanie eksmisji i prowadziłem głodówkę protestacyjną przeciw eksmisjom na bruk w celi więziennej. Wiązało to się z dużym zainteresowaniem mediów, zwłaszcza, że pod murami aresztu, w namiocie moja żona Agata prowadziła też głodówkę przeciwko w sprawie zniesienia prawa zezwalającego na eksmitowanie ludzi na bruk.

Klaudia lat 20, trzy razy jechała bez biletu. Skazano ją na miesiąc ograniczenia wolności. Jednak podczas „prac społecznych” była molestowana, uciekła. W końcu zamieniono jej karę na areszt. Spędziła 2 tygodnie w tym samym więzieniu (Areszt Grochów). Odprowadziliśmy ją do bramy zakładu karnego ze sztandarami. Przez dwa tygodnie była w więzieniu prześladowana i traktowana jak zabójczyni. Pytano ją wciąż, skąd zna Ikonowicza?

Bieda w naszym kraju jest bardzo „skryminalizowana”. Do więzienia może trafić samotna matka, która w mieszkaniu ogrzewanym prądem, po jego wyłączeniu z powodu niemożliwych do opłacenia wielkich rachunków, podłącza sobie prąd „na lewo”. Tylko po to, żeby dzieci nie marzły. Ona trafia wtedy do ogrzewanego więzienia, a dzieci do domu dziecka.

Poznałem taką matkę. Kiedy dowiedziała się, że stawki żywieniowe w „biedulu” są jeszcze niższe niż w więzieniu, przestała jeść.

Wiele osób trafia do więzienia za długi. Zaciągają w bankach kredyty, których nie są w stanie spłacić. Pożyczają często na życie, na rachunki, na leczenie najbliższych. Ale bank, który tych niemożliwych do spłacenia kredytów udziela, nie ponosi żadnej odpowiedzialności. To klient, któremu wbrew wszelkiemu rozsądkowi udzielono pożyczki idzie siedzieć za „wyłudzenie”.

Dzienna stawka żywieniowa dla osadzonego wynosi ok. 4,80 zł. Więzienia są przepełnione. A można tam trafić np. za nie zapłacenie w terminie mandatu czy grzywny.

Znałem człowieka, który trafił na dwa lata do więzienia za to, że się nie rozliczył z zaliczki na remont mieszkania sprzed 10 lat. W więzieniu dostał zapalenia trzustki, a że w naszych więzieniach ludzi się nie leczy, to groziła mu śmierć. I gdyby nie interwencja Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej i Adama Bodnara obecnego Rzecznika Praw Obywatelskich, leczenie zapalenia trzustki lekami bez recepty tak by się właśnie skończyło. Na szczęście po dwieście którymś telefonie z pytaniem „Jak się czuje Stefan?”, dyrektor więzienia we Włodawie w szoku wpadł do celi chorego więźnia z pytaniem:

– Panie, kim pan jest?
– Człowiekiem! – odpowiedział więzień.

Wielu biedaków skończyło życie w więzieniach, w których na wszelkie dolegliwości, z nowotworami włącznie, podaje się Apap.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.