Spółki Miejskie

Perły przed wieprze. Legiony

Dodaj komentarz

Marek Szarek

Leopold Gottlieb – Marszałek Józef Piłsudski

Czwartek 24. 10. 19.

Jak kto lubi historyczne komiksy w romantycznym sosie, to niech idzie na film pt. „Legiony”. Ja komiksów nie lubię, ale w Nałęczowie nic innego nie grają. Za 10 złotych uraczyłem się w kinie „Cisy” sztuką narodową serwowaną bez reklam i popcornu. Na ekranie – ułani szarżują, szable świszczą, strzelcy maszerują. Na widowni kuracjusze stękają, kuracjuszki wzdychają, Szarek ziewa.

Bohaterem filmu jest Józek, lumpenproletariusz, dezerter z carskiej armii i patriotyczny abnegat, który przez przypadek trafił do legionów. Chłopak zakochuje się w sanitariuszce i w polskim wojsku.

Rozumiem, że można zadurzyć się w pięknej legionistce, ale dlaczego łódzki lump zakochał się w sprawie narodowej, tego reżyser Gajewski nie tłumaczy. Pewnie uważa, że dla wszystkich Polaków, niezależnie od sytuacji społecznej – Ojczyzna była i jest jedna – Ziemia – Mowa – Wiara. Dla mnie, to nie jest oczywiste, bo pochodzę z pokolenia które czytało w liceum „Kordiana i chama”.

Nasz lumpenlegionista, nic nie czytał, bo był analfabetą, ale on nie miał czytać, tylko wojować! I wojował, pod Rokitną zdobył podoficerskie szlify, a pod Kostiuchnówką serce sanitariuszki. Na koniec, uratuje z wojennej opresji konkurenta, który sprzątnie mu dziewczynę sprzed nosa, a Józek wróci do Łodzi z adoptowanym chłopcem sierotą osładzającym naszemu bohaterowi gorycz rozstania z ukochaną. (Bez dwuznacznych skojarzeń proszę… to jest obraz patriotyczny i dla młodzieży.)

Film spotkał się z pochlebnymi opiniami rodzimej krytyki, chwalącej dzieło za batalistykę i dynamikę! O „Legionach” pewien recenzent napisał, że mamy do czynienia z najlepszym polskim filmem historycznym od czasów Wołynia, a pieniądze wydane na produkcję (27 mln. zł.) nie zostały zmarnowane. Na planie filmowym wylano 100 litrów sztucznej krwi, wypalono 400 kg. prochu i wykopano 500 metrów okopów! Ale moje 10 złotych poszło na marne! Gdyby reżyser palił mniej prochów i nie broczył tak sztuczną krwią, a przeczytał Rembeka i Kruczkowskiego, to wyszłoby filmowi na dobre, a ja nie wyszedłbym z kina znudzony. Jutro w „Cisach” grają „Piłsudskiego”! Ratuj się kto może!

Piątek 25.10. 19.

Sanatoryjny lekarz przedłużył mój pobyt do końca tygodnia, bo nadwyrężyłem nogę w stawie skokowym. Doktor zalecił krioterapię i magnesowanie. Wczoraj w Parku Zdrojowym czytałem „Kroniki Niedzielne” Maraiego. Zapamiętałem zdanie z felietonu napisanego w 1937 roku. Cyt: „Pisarz oddziałuje już nie tylko poprzez własne dzieło, ile przez swój polityczny albo prywatny, albo też towarzyski seksapil”.

Na ławce obok, siedziała atrakcyjna kuracjuszka z książką w ręku. Niecierpliwie przerzucała kartki. Podejrzałem co ona czyta? Na okładce – Olga Tokarczuk.

Wstałem i wróciłem do zakładu, żeby się schłodzić i namagnesować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.