Spółki Miejskie

Wesołe miasteczko. Pomidorówka

Dodaj komentarz

Włodek Małkowski

Bernard Buffet – Autoportret

Wpadłem na pomysł, aby ugotować sobie zupy pomidorowej. Kiedy sobie zdałem z tego sprawę, to aż jak dziecko podskoczyłem z radości, że mam takie piękne uległości. A więc kupiłem wszystko co trzeba: śmietanę, skrzydełko z indyka, makaron grube nitki i jedno nisko procentowe czeskie piwo dobrej jakości.

Nastawiłem odpowiednią muzykę i jako człowiek roztropny zadzwoniłem do koleżanki, aby się upewnić jak ją ugotować, gdyż dawno nie gotowałem pomidorówki i nie chciałbym omyłkowo ugotować zalewajki. Którą potem by koty darmozjady i złodzieje jadły.

Ostatnio dostały szczupaka, ale nawet nie przejawiały nim zainteresowania, tylko omijały go wyniośle. Tak im się w tych kocich dupach poprzewracało. A szczupak leżał w całej swojej groźnej potężności i za każdym razem gdy przed dom wychodziłem miałem wrażenie, że za chwilę skoczy mi do gardła.

Dzwonię więc do tej koleżanki i wyłuszczam jej swoje zamiary, uprzedzając że wszystko nabyłem jak trzeba łącznie z czeskim piwem nisko procentowym doskonalej jakości.

Och, jak ona zaczęła się wymądrzać. Miałem wrażenie, że gadam z woźnym z technikum gastronomicznego. I tak to – od słowa, do słowa – i w końcu wygarnąłem jej, że gówno wie o gotowaniu. A wiem to stąd, że przez te zupy, które mi w słoiku czasem przynosiła to koty się na mnie obraziły i nawet szczupaka nie chcą jeść straciwszy do mnie zaufanie. Cóż, zamiast iść do technikum gastronomicznego, tak jak jej dziadek radził to wybrała historię sztuki. Trudno stało się.

Widzisz kobieto, co narobiłaś kotom?

Zmieniłem muzykę i uznałem, że ściemnia się, a po nocach nie jada się zup. W nocy to się pisze wiersze, rzeźbi w granicie lub flirtuje z pięknymi inteligentnymi damami.

Jakie szczęście że trafiłem na Sergiusza Piaseckiego, jaki dzięki jego prozie mam ubaw, a jaki czasem piękny smutek. Tyle lat żyłem, a o takim pisarzu nie słyszałem. A przy okazji trafiłem też na Igora Bunina. Nazwisko mnie zaintrygowało, gdyż takie same, jak tego noblisty, którego wierszami zaczytywałem się gdy byłem młody i pięknie zakochany. Choć jako poeta raczej nie był znany. Teraz słucham pianina do którego fajny murzyn fajnie śpiewa.

Chciałbym mieć fajnego kumpla murzyna, który tak fajnie śpiewa. Poczęstowałbym go pomidorówką, a on na pewno by o tym zaśpiewał. Nie to co te moczymordy. Nigdy żadnego z nich nie poczęstuję pomidorówką.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.