Spółki Miejskie

Babcia Ezoteryczna. Kobieta z rowerem

Dodaj komentarz

Katarzyna Urbanowicz

Wysiadłam z windy w metrze i pospiesznie szłam wąskim przejściem w kierunku peronów. Z daleka słyszałam szum nadjeżdżającego pociągu. W tym korytarzyku minęłam się z ubogo ubraną staruszką prowadzącą rower. Kobieta ta przepuszczając mnie powiedziała konfidencjonalnym szeptem:

— Nie zabieram pasażerów.

Westchnęłam w duchu na myśl o tym jak smutna może być starość, gdy człowieka opuszcza rozum i poszłam dalej.

Kiedy weszłam na peron okazało się, że pociąg właśnie przyjechał, ale drzwi się nie otworzyły i pociąg odjechał. Wówczas zrozumiałam kobietę. Mówiła po prostu:

— Nie zabiera pasażerów.

Dlaczego łatwiej mi było uwierzyć w to, że staruszka miała nierówno pod sufitem niż w to, że zupełnie bezinteresownie próbuje powstrzymać mnie przed niepotrzebnym pośpiechem?

Poczułam się głęboko zawstydzona.

Tak często stykam się ze stereotypowym myśleniem (także o mnie), że powinnam być wolna od tej przywary. Słucham rozmów dookoła siebie i zżymam się:

— Każda kobieta powinna mieć syna…
— Każda kobieta powinna dbać o siebie…
— Każdy mężczyzna powinien zarabiać na utrzymanie żony, a jej pensja powinna być na drobne wydatki…
— Dziecko powinno się słuchać dorosłych…
— Przy dzieciach nie należy omawiać spraw dorosłych… itp.

Dawno temu w liceum mój nauczyciel polskiego w dzień nauczyciela zamiast normalnej lekcji czytał nam zabawne fragmenty uczniowskich wypracowań. Między nimi przeczytał fragment czyjejś pracy: „Pod szatą Dejaniry Słowacki ukrywa nierówność społeczną. Autor nawołuje do zerwania tej szaty…” Cóż, to były czasy „ciężkiej doli chłopa pańszczyźnianego” i tym podobnych wyrażeń. Wszyscy śmialiśmy się. Nieco później uświadomiłam sobie jaką siłę mają stereotypy, kiedy sama coś takiego napisałam w swoim wypracowaniu i dopiero na „nierówność społeczną” otworzyła mi się jakaś klapka w mózgu.

Kiedy w latach sześćdziesiątych mieszkałam w Gdańsku, dojeżdżając pociągiem do tego miasta widziałam z daleka stojący w szczerym polu budynek szpitala psychiatrycznego, bodajże w Drewnicy. Kiedyś przed 22 lipca wywieszono na nim wielki transparent: „Naszą drogą droga do socjalizmu”. Dopiero po kilku dniach ktoś to zauważył i zdjął napis.

Rozumiem, że stereotypami myśli się łatwiej. Nie trzeba w ogóle się zastanawiać, same cisną się na usta. I niosą zadowolenie, że zdiagnozowało się jakąś sytuację. Określiłam ją — więc sprostałam swojemu zadaniu. Jakiej jakości uzyskałam wynik – to już nikogo nie obchodzi. Zwłaszcza rano myśli się stereotypami.

Opowiada mi moja koleżanka taką historię: Jej ciotka ma syna, który jest specjalistą w określonej dziedzinie. Akurat tak się zdarzyło, że koleżanka pilnie potrzebowała informacji z tej właśnie dziedziny, a był wieczór i trudno było szukać obcych autorytetów. Zadzwoniła więc do ciotki prosząc o telefon do jej syna. Zanim zdążyła wyłuszczyć jej przyczyny swojej prośby, ta wygłosiła (zapewne już z góry przygotowane) przemówienie. Sens tego przemówienia był taki że: po pierwsze: syn faktycznie złożył firmę, ale po drugie: nie jest jej właścicielem, a więc po trzecie: nie jest w stanie załatwić nikomu pracy. Moja koleżanka jest osobą nieśmiałą i grzeczną, więc kiedy jej próby wytłumaczenia ciotce, że nie o pracę tu chodzi, nie przebiły się przez jej tyradę, nie chcąc przelewać wzbierającej w niej wściekłości na inną osobę, po prostu odłożyła słuchawkę. Następnego dnia ciotka zadzwoniła do jej matki pogłębiając to tłumaczenie: że syn nie może nikomu załatwić żadnej pracy, bo jest po prostu słupem, a nie właścicielem itp. itd. Gotowa była więc dokonać wyznania niezbyt dobrze świadczącego o synu (i niezbyt bezpiecznego w świetle ostatnich ustaleń w sprawie tzw. służb) po to, by chronić swoje dziecko przed natrętami… albo siebie przed niestereotypowym myśleniem.

Czas przedświąteczny to pełne stereotypów zamieszanie. Te wszystkie obrzydliwe pseudo-choinki, te zakupy z obłędem w oczach, te „szlachetne paczki” wywołujące wyrzuty sumienia w ludziach, którzy nie mają możliwości przygotowywania i wożenia zakupów (np. nie mają samochodów) i wolą darowizny przelewać na konto, a nie posługiwać się SMS-ami których zarobek to połowa darowizny na szlachetny cel — wszystko to obliczone jest na stereotypową dobroczynność i stereotypowe pozbycie się stereotypowych wyrzutów sumienia. Nikt nie oczekuje od nikogo własnej inicjatywy, a jedynie podporządkowania się wymyślonym przez kogoś formom i terminom udzielania pomocy.

Kilka dni temu w ośrodku o ogólnopolskiej sławie, w którym po rocznej kolejce uzyskałam dostęp do rehabilitacji na najwyższym poziomie — a miała ona trwać do końca roku — przeczytałam ogłoszenie, że kontrakt w NFZ się skończył i od 21 grudnia nie będzie już zabiegów. Tak więc decyzją czyjąśtam pozbawiono mnie pięciu dni zabiegów, które po kilku latach standardowej rehabilitacji w „normalnych” ośrodkach nie przynosiły nie tylko żadnych rezultatów, a wręcz przeciwnie, pogarszały dolegliwości. Do piątku miałam zaledwie cztery zabiegi, pełne bólu, potu i łez, wręcz tortur, ale poruszam się płynnie i boli mnie całkiem gdzie indziej. Więc coś się zmienia po raz pierwszy od lat – być może na lepsze. Po decyzji ośrodka zabraknie mi pięciu dni , które, możliwe, że pozwoliłyby mi pozbyć się kul i chodzić bez bólu i perspektywy wózka, jak normalni ludzie. Może dlatego ostatnio miewam sny, w których biegam jak za młodu.

Jednak są symptomy, że to wcale nie sprawa kontraktu z NFZ zaważyła. Pracownicy chcieli urlopów przed świętami, frekwencja jest niska, cóż prostszego niż ogłosić, że NFZ i jeden taki minister odszczepieniec jest winien. Ludzie zadowolą się stereotypem, 21-go ustawią się w kolejkę do lekarza specjalisty, a potem rehabilitanta, zostaną zapisani najwcześniej na wrzesień przyszłego roku i rehabilitacja znowu wypadnie im w grudniu. A przez ten czas przykurcze pogłębią się i nie będzie już mowy o nadrobieniu zaległych zabiegów, a o konieczności nowych, startujących z gorszego poziomu wyjścia. Jednak stereotypy każą ludziom uwierzyć. No i podporządkować się.

Kiedy więc przeczytałam kartkę podczepioną pod „oficjalnym” komunikatem o zawieszeniu zabiegów o treści:

Z uwagi na zbliżający się koniec świata zabiegi po 21 grudnia nie mają najmniejszego sensu
toteż odstępujemy od wykonywania tychże i radzimy:
Lepiej myślcie o duchu niż o nędznym ciele, które i tak będzie was boleć do końca waszych dni

roześmiałam się i przeszła mi cała moja złość. Wszystkiego najlepszego żartownisiu! Niech się wściekają inni!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.