Spółki Miejskie

Zapiski dinozaura. Corrida z ręką na myszce

Dodaj komentarz

Włodzimierz Zylbertal

Henri Ibara – Tauromachie nr 8

Jak ogólnie wiadomo, widowiska w stylu tytułowej corridy, meczu piłkarskiego, czy choćby pojedynku mistrzów bokserskich wagi ciężkiej pełnią ważną funkcję społeczną – umożliwiają (w miarę) kontrolowane odreagowanie agresji zbiorowej. Jednak to nie zawsze wystarcza. Gdy poziom owej agresji rośnie ponad pewną miarę, wylewa się ona z aren i stadionów na ulice naszych miast.

Aby temu fatalnemu stanowi rzeczy zapobiec można wymyślać nowe technologie odreagowania, na przykład informatyczne. A możliwości jest coraz więcej: coraz potężniejsze są procesory, coraz pojemniejsze dyski, coraz bardziej realistyczne krwawe jatki na ekranach coraz lepszych monitorów.

Tak, tak: do bardzo wydajnej pracy biurowej wystarczy maszyna sprzed 10 lat. Ale kto powiedział, że komputery są do pracy biurowej? One są do odreagowania zbiorowej agresji właśnie!

Awangarda dzisiejszych komputerów osobistych służy do gier. I to, nie czarujmy się, nie do tych „pozytywnych”, logicznych; do obsłużenia programu szachowego ogrywającego raz za razem mistrza okręgu wystarczy dawno już zapomniana konfiguracja sprzed lat bez mała dwudziestu. Jednak aby rozkoszować się realistycznym odstrzeliwaniem faszystów w podziemiach zamku Wolfenstein, albo odnosić podniebne zwycięstwa wcieliwszy się w „Czerwonego Barona” von Richthoffena – bez zapłacenia ceny wcale przyzwoitego auta ani rusz. Tak oto kupuje się iluzję spokoju, jaki miałaby osiągnąć ludzkość info-odreagowana…

Równie dobrze do całkiem skutecznego odreagowania służy Internet, na przykład wypełnione nienawiścią witrynki www albo bezsensowne, denerwujące posty na forach dyskusyjnych. Można poczytać sobie mniej i bardziej udane dowcipy o nielubianych politykach, lub nawet postrzelać do nich z myszki/klawiatury/joysticka.

To oczywiście nie wszystko: można agresywny blog pisać, można bezsensownie, ale za to aż nadto wyraziście komentować artykuły na popularnych portalach internetowych.

Dla kompletu dodajmy jeszcze rozsyłanie zainfekowanych plików, zjawisko cyber-agresji marketingowej czyli spamerstwo, albo coś, co można by nazwać info-pieniactwem – bombardowanie Bogu ducha winnych ludzi mailami z urojonymi i rzeczywistymi pretensjami o cokolwiek.

Osobliwą formą cyber-odreagowania jest korzystanie w pracy ze służbowych komputerów do celów zupełnie nie związanych z pracą, czasem „na złość szefowi”, czasem, aby choć na chwilę wyrwać się z biurowego stresu.

Wirtualność Sieci i związane z nią tyleż powszechne, co błędne przekonanie o anonimowości agresywnego osobnika, dalej nakręcają spiralę agresji.

Jak prawie wszystko w życiu i absolutnie wszystko w technice, także i cyber-odreagowanie ma swoje dwie strony medalu.

Pierwsza, ta jaśniejsza, to próby zastosowania specjalnie spreparowanej rzeczywistości wirtualnej do celów terapeutycznych. Już dość dawno psychoterapeuci zauważyli, że komputer z odpowiednim softem świetnie wspomaga ich pracę. Ów soft to właśnie wymagające sprzętowo gry, dzięki którym pacjent może poznać i zrozumieć własne mechanizmy destrukcji, co stanowi podstawę do ich opanowania. Tylko patrzeć jak powstanie jakaś “infopsychologia” z wcale poważnymi katedrami i instytutami – i zajmie się problemem cyberagresji oraz jej odniesień do świata pozainformatycznego.

Strona ciemniejsza coraz lepszej imitacji rzeczywistości w infoprzestrzeni, to świadoma produkcja info-rekwizytów napędzających agresję nabywców i tą drogą nabijających kabzę producentom. Jak zawsze w takich przypadkach znajdują się „obiektywne badania naukowe”, które „nie wykazują związku między graniem w grę X / oglądaniem witryny Y a wzrostem agresywności graczy/internautów”. Cóż, nie od dziś wiadomo, że w nauce obiektywne wyniki ma ten, kto finansuje badania.

Na naszych oczach rodzi się nowa przestrzeń wyrażania ludzkich frustracji i niespełnień. Wydaje się zbawienna, bo agresji przybywa i nic nie wskazuje na to, by miało jej być mniej, więc wszelkie sposoby rozładowania są wysoce pożądane. Optimum, to zapewne byłaby „rzeczywistość podwójnie wirtualna”, czyli komputer dający siedzącemu przy nim osobnikowi do wyboru, albo wciągające gry, i/lub pełne wrażenie obecności w Internecie, jednak bez fizycznego podłączenia i bez szkód nim wywołanych.

I tak trwa ten wyścig: czy prędzej powstanie „wirtual” doskonalszy od realu, bezpiecznie grzebiący swoich oszalałych wyznawców w świecie sztucznych doznań wywołujących prawdziwe emocje – czy może aktualna i przyszła niedoskonałość owego wirtualu zachęci osobników naładowanych agresją przy komputerze do wyjścia z nią w świat realny, na ulice naszych miast?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.