Spółki Miejskie

Herzliya. Z pamiętników kilka wspomnień, refleksji

Dodaj komentarz

Halina Birenbaum

Halina Birenbaum

Ja wybrałam nietendencyjne, szczere przedstawianie wszelkich faktów, także trudnych, czy dla wielu niewygodnych. Opowiadam o tym, co było najbardziej istotne, nie obwiniam, nie przedłużam opowieści wieloma nazwiskami, datami, wyjaśnieniami.

Staram się wyczuwać kiedy, co, gdzie, komu i ile w danym spotkaniu przekazać. Nie zapominam nigdy o bieżących realiach, o ważnych dla ludzi problemach teraźniejszości, w miarę nawiązuję do nich. Nie uprawiam polityki. Prawdziwie wierzę w ludzkie zrozumienie – dorosłych i młodzieży.

Ufam wszystkim, dopóki nie okaże się, że co do niektórych myliłam się, ale to też nie zmienia mojego podejścia i wiary w możność dotarcia do ludzkich serc. Ufnością i szacunkiem do ludzi można rozładować nieprzyjazne uwagi, drobne konflikty. Ludzie, w dobrym czy złym, mają wiele wspólnego ze sobą. Nawiązując do wspólnych ludziom podstawowych uczuć, wszystko da się przekazać tak, by było przyjęte, zrozumiane, wpojone w duszę i zapamiętane.

Ogrom zdarzeń, przeżyć w latach Holokaustu – jest wielką nauką o Człowieku, o życiu innych oraz o swoim własnym, i odpowiedzialności wobec nich. Staram się przedstawić to, co było najbardziej ludzkie w nieludzkim, że można być mimo wszystko dumnym z tego, że jest się Człowiekiem. Takie słowa usłyszałam od mojego młodszego syna Beniego, gdy przeczytał moje wspomnienia.

Należy pamiętać przede wszystkim czym jest nienawiść, czym był nazizm, Auschwitz! Że wszyscy jesteśmy ludźmi, że nie ważne jakiej rasy, narodowości, poglądów, wyznania. Wszyscy mamy prawo żyć, rozwijać się, kochać ludzi, zwierzęta, wszelkie stworzenia. Musimy uczyć się tak postępować, aby świat mógł dalej istnieć i nie był piekłem dla nikogo!

Pytają mnie czasem ludzie, czy znałam w getcie, na Majdanku lub w Birkenau kogoś o takim a takim nazwisku, kogoś kto był tam w tym samym czasie czy bloku co ja?

Pytający, nie zdają sobie sprawy z owej rzeczywistości, bo kto tam Wtedy w ogóle pytał, czy chciał wiedzieć, jak komu na imię w tej masie ludzkiej, w tym tłumie, napierającym na siebie, tratującym się nawzajem w braku miejsca, wszystkiego… Jakie miało znaczenie czyjeś imię? Kto by je zapamiętał, odróżnił twarz? Nawet twarzy najbliższych osób, znajomych, coraz bardziej pobladłych, wychudzonych, spuchniętych, stających się trupimi za życia, po krótkim czasie nie można było rozpoznawać. Pozostawały jedynie zmysły, instynkty, wyostrzona intuicja, którymi trzymano się strzępów czegoś, co chyba trudno by nazwać życiem ludzkim. Ale i to było bezcenne dla większości, godne najcięższych zmagań o trwanie, o nadzieję przetrwania choćby do następnego dnia!

I jeśli ktoś, szczęśliwym przypadkiem, miał jeszcze przy sobie bliską osobę, siostrę, czy inną krewną, lub był w stanie z kimś się tam zaprzyjaźnić – walczył tak samo o jej przetrwanie, jak o własne. Pomagało to przeżyć, ale często zwiększało ciężar cierpienia przez bezradność wobec męki także tej jedynie bliskiej osoby – jej śmierć.

Jednak nie dotyczyło to ogółu. Nie każdy był zdolny w takich warunkach przyjaźnić się, dzielić się czymś w tej walce o wszystko – o trochę przestrzeni na koi, o odzież, jedzenie, wodę – o garnuszek na wodę, zardzewiałą miską na zupę… Każdy zmagał się z tym ogromem zła w miarę swych nikłych możliwości, zwłaszcza fizycznych, a te wciąż w piekielnych warunkach obozu wyczerpywały się wprost błyskawicznie.

Historycy i badacze nie mogliby opierać swych badań wyłącznie na opisach jednostki wśród tych milionów ofiar i niepojętych faktów wszelkiego rodzaju, dlatego nie można lekceważyć statystyki, liczb, cyfr. Te „suche”, niezliczone dokumenty, nieemocjonalne opisy faktów mają olbrzymią wartość. One nie wzruszają jak los pojedynczego człowieka, ale porażają wymową tych niewyobrażalnych faktów, okropności i wzbudzają zainteresowanie człowiekiem zdanym na uwięzienie w nich, na istnienie w tak nieludzkiej rzeczywistości.

Biorąc to wszystko pod uwagę, tym bardziej było mi trudno zabrać się do napisania osobistych przeżyć i ocenić wartość zapisywanych kartek. Wydawały mi się marne i błahe, wobec ogromu zapamiętanej grozy. Czytając książki o ogromie danych historycznych i politycznych z okresu wojny, myślałam, czym my Wtedy tam byliśmy, my zwykli, szarzy ludzie, maleńkie, bezsilne pionki w bezkresnym wymiarze niepojętych zdarzeń? O czym ja tu piszę – że ja, że mój ojciec, moja mama, brat, bratowa? Kogo to może obchodzić, przecież były miliony takich!

Dlaczego ktoś miałby chcieć czytać i wiedzieć, że Marek, Chilek, Hela?… że o mało nie zginęłam w komorze gazowej, gdy nie dałam odebrać sobie wychudzonej bratowej Heli, wyznaczonej w selekcji na śmierć, że nie jadłam i zbierałam swe porcje chleba, aby ją ratować, a później to samo robiłam z Prajsową, gdy ona pomagając chorym na tyfus oparzyła sobie rękę i musiała iść na rewir… Porcja zupy i porcja chleba, na które czekało się w ciągu całej doby – były jednak własne, każdy mógł z nimi zrobić co uważał za konieczne, w tym wiecznym, potwornym głodzie. Oddać komuś, kogo mogło to uratować, wymienić na buty, lekarstwo, łyżkę, sweter – albo po prostu ukraść innemu, zwłaszcza słabszemu… Nazywało się to w języku oświęcimskim „organizowanie”.

Jednak czułam, że muszę to napisać dokładnie tak, jak to jest zakodowane we mnie z lat mojego dzieciństwa i dojrzewania Tam. Okazało się, mimo wielkich trudności w opublikowaniu tych wspomnień, że dodałam pewną niebagatelną cząstkę do dokumentowania tych dziejów, dając aspekt osobisty, mogący wyjaśnić w pewnej mierze tę niepojętą rzeczywistość.

Wielu byłych więźniów, do których dotarła moja książka, napisało mi, że mogliby się pod nią podpisać, że ona dokładnie określa ich własne doznania Stamtąd, i jeśli w ogóle można je opisać, to ja tą książką dokonałam tego. Stanowi to ukoronowanie moich wszystkich wysiłków.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.