Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Perły przed wieprze. Spacer

Marek Szarek

Carl Spitzweg – Niedzielna przechadzka 1841 r. Tak mógłby wyglądać spacer rodzinny Dulskich. Pierwszy kroczy Felicjan, za nim Aniela, dalej Mela i Hesia, a między nimi Hanka

Proszę o wybaczenie, że jeszcze nic nie napisałem o filmie Sekielskich, ale nie chcę dostać drugiego zawału! Z tego samego powodu nie odniosę się do premiery spektaklu pt: „Dzieci Księży” wystawianym w warszawskim Teatrze Dramatycznym, nie zrecenzuję książki Ł. Orbitowskiego pt. „Kult” i nie opowiem żadnej historii z modnego obecnie gatunku – majtki i kadzidło.

Obraz Sekielskich nie wniósł nic, czego byśmy już nie wiedzieli, ale poruszył masową wyobraźnię. Czy zmieni myślenie: słuchaczy Radia Maryja, Dulskich, wiejskich katolików i wyborców Pisu? Nie sadzę! Zadziała mechanizm dysonansu poznawczego, który sprawi, że obrońcy wiary i polskiego Kościoła okopią się jeszcze głębiej w Okopach Św. Trójcy. Co najwyżej do grona bohaterów narodowego imaginarium, obok Małego Powstańca, Papieża z Dalekiego Kraju i Żyda Wiecznego Zdrajcy, dołączy Ksiądz Pedofil.

Zbliżają się wybory, a ja wciąż nie jestem zdecydowany na kogo głosować? Czy tradycyjnie na niezależną lewicę spod znaku Razem, czy może na Zielonych ciągnących się w ogonie Koalicji Europejskiej? Kandydat Zielonych pewnie nie przekroczy progu wyborczego, a wtedy mój głos przejdzie na towarzysza Cimoszewicza, który stoi na czele listy wyborczej Koalicji w Warszawie! Ale ja nie chcę głosować na byłego, wiernego członka PZPR!

Więc może na Schetynę! Przeczytałem wywiad, jaki z liderem PO przeprowadziła moja „ulubiona” reporterka z Gazety Wyborczej, która tak ociepliła postać byłego premiera, że zmiękłem, jak plaster miodu w łapkach Puchatka. Z artykułu dowiedziałem się, że mały Grześ lubił Trylogię oraz piosenki Laskowika, a przecież ja także lubię Zagłobę, koniki bujane i z piernika chaty. Więc może raz jeszcze zaufać panu Grzegorzowi? Może tym razem nie zrobi mnie w konika bujanego?

Reporterka Wyborczej ociepla i kusi, ale usłużna pamięć podpowiada, że Schetyna dużo obiecuje, a niewiele dotrzymuje, jak w znanym wierszyku:

Idzie Grześ przez wieś
Wór obietnic niesie
A przez dziurkę
One ciurkiem
Sypią się za Grzesiem
Obietnic mniej – będzie lżej!
Cieszy się pomysłem
Do dom wrócił
Worek zrzucił
Tak został sołtysem!

Dosyć tych spekulacji, czas na spacer. Póki co, spaceruję dokoła stołu, jak Felicjan Dulski! On w myślach chadzał na Wysoki Zamek, ja tylko na Psią Górkę.

Reklamy


Dodaj komentarz

Poezja i inne nieszczęścia. Dla mnie, nie dla mnie

Błażej Sędzikowski

Graffitti by Banksy

dla A.R. Tygrysa

Nie dla mnie proste drogi
nie dla mnie łatwy chleb
ja mocno na ziemi mam nogi
i twardy cholera mam łeb

nie dla mnie rześkość poranka
i radość przy każdej z mych prac
dla mnie imprezy i wódka-kochanka
a rano potężny kac

nie dla mnie ciepła posadka
nie dla mnie kaflowy piec
dla mnie wstawanie, harówa i fajrant
i PK-es o szóstej lecz…

lecz o piętnastej…
za bramą hali otwiera się świat
i mogę pójść wszędzie, gdzie tylko bym chciał
królestwo jest wielkie, a królem ja
i Chrystus poeta – ten sam mimo lat

lecz o piętnastej
chłopaki czekają z ustawką na sprajt
gościnna jest meta, jest miłość i fight
jest wódka i feta, i świat jest bez krat
i Chrystus poeta – ten sam mimo lat

nie dla mnie spowiedź w kościele
ni pieśni pokornej głos
nie chciej ode mnie zbyt wiele
bo kwiatów nie daje mój kłos

nie dla mnie chodniki usłane
płatkami czerwonych róż
dla mnie dalekie nieznane
i ścieżek tysiąca jest kurz

nie dla mnie te łatwe pieniądze
nie dla mnie darmowy chleb
dla mnie daremność podążeń
i zmartwychwstanie przez grzech

Graffitti Art in Los Angeles fot. by Bruce Warrington


1 komentarz

Przełom – glosa do utworu „Pasażer” z płyty zespołu PCHŁA „Corpus Christi” wyd. 31 05 2018

Sas

Andrzej Wróblewski: Dworzec na ziemiach odzyskanych 1948-1949

Pchła – Pasażer

Z tego co mi wiadomo 20 wiek, potocznie zwany ciotką Józią, w literaturze pięknej porównano do pędzącego autobusu. Znany i lubiany Cortazar i mniej znany, a co za tym idzie mniej lubiany Praszyński używali takiej metafory w swoich dziełach. Ten celny skrót myślowy postanowiłem dopełnić, dodać glosę wciągającego literaturę czytelnika oraz słuchającego wspomnianej w tytule poetyckiej i gęstej w połączeniach muzyki ze słowem płyty „Dziadów Leśnych”: Cupała, Krukowski, Waszkiewicz, Chwedczuk, Łaskawiec.

Autobus, czyli ciotka Józia, w duchu demokracji brukselskiej wprowadził uprzywilejowane miejsca przy oknach. Każdy potrafi docenić korzyści płynące z oglądania kolorowej smugi migających obrazków podróży i każdy chciałby usiąść – choćby dlatego, by nie gapić się na siedzących. A tu klops. Siedzieć mogą dzieci do lat 12-stu, starcy, kobiety po 3-cim miesiącu ciąży i kaleki. „Kaleka” to też metafora i oznacza życie urodzone na krześle, które mocą ustawy kierowcy czy kontrolera, nie rusza się z miejsca przy trójwymiarowej panoramie. I tak jest w literaturze – zgrzytanie zębów i zakwasy stojących przy ożywionych rozmowach i śmiechu pokazujących palcami.

Na stojąco jadą też autobusem dedukujący pasażerowie. Póki człowiek nie zbaranieje, to też metafora – znaczy zabawnie skomplikowany jednorazowy skrót myślowy – póki chce mu się myśleć, bo jeszcze nie zdrętwiał w tym staniu, to może ów człowiek się wkurzyć. Wkurzony pokrzykuje, potupuje, poklaskuje, potem się okalecza i piszczy tak długo, aż go kontroler zauważy i na skinięcie kierowcy usadzi na rozkładanym fotelu (albo nie usadzi). Hałas dekoncentruje kierowcę. Poznawszy tę zasadę stojący pasażerowie dorobili się sposobu na uzyskanie miejsca siedzącego – trzeba się wybrakować i będą się tobą opiekować. No i jakie perspektywy, jakie możliwości ma taki Pomysłowy Dobromir. Cortazar i Praszyński wybrali opisywanie podsłuchanych historyjek. Perfumowane Chuje na Łonie Abrahama wybrali poezjowanie – ot choćby wiersze Ewy Lipskiej – Tegorocznej Laureatki Silesiusa za całokształt twórczości.

A autobus jedzie, co prawda coraz wolniej i to mnie, wypełniającego tę metaforę od środka, trochę niepokoi. Już za parę dni stanie, skończy się paliwo, skończy się czas, i co będzie ze starcami i kalekami? Dzieci i kobiety same wyjdą, ale krzesła? I wreszcie co się stanie ze stojącymi, co z ich samarytańskim sumieniem?

Ostatnio w autobusie, tej pożytecznej skądinąd maszynie do tworzenia kalek, podlotki, mające chrapę na kanapę kontrolera, produkują ulotki z hasłem: Pomożecie? Popchniecie? – Pojedziemy dalej przecie.