Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Pod rozwagę. Boga nie ma

Piotr Ikonowicz

Frasobliwy Chrystus – Władysław Skoczylas

W Głogowie gimnazjaliści zatłukli bezdomnego. Bez żadnej przyczyny. Ot tak. W świecie zwierząt, zwłaszcza wśród drapieżników, zagryzanie słabszych osobników jest częścią procesu selekcji naturalnej. Ta sama selekcja nazywa się u nas uzdrawianiem finansów publicznych i doprowadziła do likwidacji pomocy społecznej. Miliony ludzi bez pracy, bez zasiłku, traci grunt pod nogami. Zaczynają pić, włóczyć się. Rozpadają się rodziny. Powłócząc nogami „wyselekcjonowani” przez system do odstrzału zbierają puszki, makulaturę, pchają dziecinne wózki, nie z dziećmi, ale ze złomem…

Eksmisja, separacja, rozwód, drobne kradzieże i bójki po to tylko, żeby spędzić mroźną noc w ciepłym areszcie. Koczowanie koło starego fortu, gdzie przy ognisku można usmażyć przeterminowaną żywność wyżebraną w pobliskim supermarkecie. I alkohol dający chwilę ulgi w codziennym cierpieniu, jakie znają tylko samotni, odrzuceni, wzgardzeni i wyśmiewani. I papierosy, ważniejsze od chleba. Za nie w ludzie w obozach koncentracyjnych oddawali chleb. Można o nie prosić przechodniów. Ale ci naprawdę dumni wolą się schylić po niedopałki i skręcić sobie w gazecie.

Ksiądz Rydzyk nie pomodlił się za Eugeniusza K. z Głogowa. Minister Ziobro nie nadzoruje osobiście śledztwa. Odszedł, jak śpiewał Grzesiuk, „męczennik szarego motłochu”, jeszcze jeden bezimienny bohater jednodniowej sensacji w brukowej prasie. Nauczyciele twierdzą, że chłopcy nie sprawiali kłopotów wychowawczych. Czyli jednak ktoś ich wychowywał. Rodzice, nauczyciele, katecheta, ksiądz na niedzielnym kazaniu wpajali im wartości chrześcijańskie. Chrystus na krzyżu, na którego musieli się przecież nieraz gapić klęcząc w Kościele, ma na sobie łachman, nie garnitur od Diora. A więc można się codziennie modlić do męczennika, a potem spokojnie tak długo kopać leżącego, aż jego serce przestanie bić? I nikt nie poczuwa się do winy. Wszyscy są tylko trochę zdziwieni. Bo jeżeli to byli normalni chłopcy, to co jest normą?

Normą jest pogarda. Dla słabszych, gorzej ubranych, głodnych, bezradnych. Spasieni wydrwigrosze, którzy okradają pracowników z wypłaty, cieszą się szacunkiem i podziwem. A bieda jest hańbą, piętnem, które trzeba starannie ukrywać, żeby nie kłuła w oczy. Jesteśmy stadem na full wypasie, wypasiona jest fura, komóra i inne gówniane gadżety, których stado pożąda coraz bardziej w miarę, jak się odczłowiecza. Język wypasu to właśnie język stada. Cóż stąd, że jedną „sztukę” ktoś zadeptał na śmierć. Stado jest dalej zadowolone, zajęte przeżuwaniem. Z tym samym tępym spojrzeniem sunie na zakupy do supermarketu, na msze i siedzi przed telewizorem. Nie chce wiedzieć tego, co przeczuwają. Że każdy z nich może być następny. Wystarczy redukcja w firmie. Niespłacony dług. Eksmisja. A kiedy się już znajdą na ulicy, dopiero zaczną się bać. Wykluczeni tracą prawo do życia.

Jeżeli sprawcy, tak jak tego wymaga zwykłe poczucie sprawiedliwości, spędzą kilka lat w poprawczaku, to najprawdopodobniej zostaną bandytami. Bo takie mamy domy poprawcze. Jeżeli nie będą siedzieć, to okaże się, że wolno mordować, pod warunkiem, że ofiara nie ma stałego adresu zameldowania. Nie ma w Polsce chyba żadnej instytucji, która potrafiłaby tych młodych ludzi, którzy okazali się bezmyślnymi mordercami, uczłowieczyć. Tak jak nie było żadnej instytucji ani organizacji, która potrafiłaby im wpoić podstawowe ludzkie wartości.

Kościół, szkoła i tak modna ostatnio rodzina, poniosły klęskę. I nic. Żadnej dyskusji, poczucia winy, zapowiedzi reform. Do głogowskich szkół żaden nauczyciel nie zaprosił bezdomnych na lekcje wychowania obywatelskiego czy jak się to teraz nazywa. Nikt nawet nie próbuje młodym ludziom tłumaczyć, jaką wartość ma ludzkie życie. Każde.

Amerykańscy żołnierze w Iraku zostali ostrzelani z dachu. Rzucili bombę na sąsiedni budynek. W telewizji można było zobaczyć, jak gołymi rękami krewni i sąsiedzi odkopują zwłoki zabitych w ataku dzieci. „Sorry”, powiedzieli kowboje z obojętnymi minami. Polski rząd targuje się o to, ile ropy dostaniemy za udział w tej zbrodni. Bezrobotna kobieta odbiera życie sobie i swoim dzieciom. Sąsiad wiesza się po otrzymaniu decyzji o odebraniu mu renty inwalidzkiej. A mały Jaś patrzy w telewizor i się uczy… Uczy się, że człowiek bez pieniędzy jest gówno wart. Już niedługo na ulicach Głogowa, tak jak w całej Polsce pojawią się młodzi ludzie z puszkami Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. A kiedy już puszczą światełko do nieba… i z tego nieba nie zagrzmi, a horyzont nie stanie w ogniu, to znaczy, że Boga nie ma.

Reklamy


Dodaj komentarz

Karma Cola

Marek Krukowski

Rys. Kevin Sloan

Życie w czasach popkultury. Wszystko na sprzedaż. Każde bzdury. Byle tylko znalazł się odbiorca.

Emocje? Super promocje. Największy chłam w ekstra opakowaniu. Najdurniejsza idea podana w sosie truflowym, z szybkim wyrzutem endorfin. Serotonina rulez. Adrenalina passe.

Nie jest jednak tak prosto. Jest krzywo. Źle. Sterowanie zawiesiło się. Konieczny restart systemu.

Od jakiegoś czasu staram się nie śpiewać obraźliwych tekstów. „Ląduj dziadu, bo nie zjesz obiadu. Terrain ahead, pull up, pull up…” uwięzło mi w gardle. W taki sposób nie potrafię już artykułować własnej bezradności wobec fatum. W tragediach na miarę antycznych dramatów staram się odnajdywać wymiar archetypalny pojedynczego indywiduum. Niestatystycznego reprezentanta gatunku Homo sapiens w drugiej dekadzie XXI wieku. Hioba naszych czasów.

Kilka godzin temu szaleniec wbił „nuż w bżuh” ikony współczesnego rodzimego wału. Prezydenta miasta Gdańska. Na scenie quasi charytatywnej imprezy. Wszechpolskiej. Międzygalaktycznej. Przyjazny tłum. Sprzyjające media. Współczesne technologie. I „nuż w bżuh”. Cios w serce, którego nie widać na nagraniu.

Tłum. Falujące ręce z komórkami. Na scenie ikona kona. Tłum rytmicznie kiwa się. Selfie, selfie, selfie. Jak najszybciej wrzucić zdjęcie na fejsa, insta czy tumbira. Trzydzieści kilka kont bankowych, kilkanaście deweloperskich mieszkań to chuj. Tłum podryguje. Ikona arogancji kona. Tłum, rozedrgany tłum. Karma Cola dla każdego. Za darmo. Karma Cola.  Pusty obłok

Gate gate, paragate, parasamgate, bodhi svaha

Mija.
Mija.
Ciągle mija.
Całkowicie mija.
Zbawia kres ja.

13/14.01.2019


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. Ludzie mają w głowie glizdy od nadmiaru telewizji

Włodek Małkowski

między KODEM a nie KODEM
żyję sobie mimochodem
między PISEM a PO
chodzę sobie jak po ZOO

Francisco Goya – Ty, który nie możesz

Słuchajcie kochani, skoro jutro jest niedziela, to naubliżajmy sobie już dziś, abyśmy jutro z czystym sumieniem mogli się pomodlić i dostać rozgrzeszenie.

Witam w wesołym miasteczku, już zaczynamy: na raz, dwa – wszyscy współczujemy, na trzy, cztery – jesteśmy oburzeni, na pięć, sześć – walczymy z mową nienawiści… może wystarczy na dziś. Jeśli ktoś ma jakiś problem, niech uda się do ciecia, który dysponuje odpowiednimi czipami otrzymanymi z Brukseli, mającymi na w celu uaktywnienie prawidłowego procesu myślowego. Miłego dnia – na siedem, osiem.

Patrzcie tylko, jacy to wszyscy wrażliwi. A może tylko wytresowani na wrażliwość, tak poprawnie, po europejsku, na pokaz i rozkaz. Od razu mi powiedzcie, o co w grafiku przewidziana awantura na jutro, w końcu jesteśmy ponoć wolnymi ludźmi.

A ze mnie to takie bydle, które ma w dupie te ich pokazy i to, że bandyta chlasnął nożem bandytę. To się zdarza między bandytami. Ale w przeciwieństwie do tych wrażliwców, nie są mi obojętne ofiary tych bandytów. I to zdarzenie sprawiło, że ze smutkiem zadumałem się nad nimi, a nie nad bandytami.

Dziękuję też wszystkim dzikom, bo dzięki nim wiem jak ludzie są pierdolnięci. Uważam, że w każdym mieście przed szpitalem psychiatrycznym powinien być pomnik dzika.

A teraz intelektualiści proszę wypierdalać. Bo wściekłymi indykami poszczuję. Problem z wami polega na egoistycznym i fałszywym przekonaniu co do swojej europejskości, aż do pogardy dla tych umęczonych niezadowolonych ludzi, dla których owa europejskość dostępna jest tylko w trzecim gatunku. Każdy dobrze wie, po której stronie kromka jest posmarowana w tym przedstawieniu dla baranów. Koniec z nami, gdy rozum zamienia się na modę, a serce na wygodę.

No i jest supernowocześnie, a choć Wisła do przodu płynie, to kraj się cofa. Bo naród jest chory, jak nie epidemia odry, to wybory. Zaprawdę powiadam wam: szatańskie to zwyczaje, lewackie draństwo, a nawet gorzej niż po reptiliańsku i nie po chrześcijańsku.