Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Zapiski dinozaura. Niebieskie ptaki PRL-u

Włodzimierz Zylbertal

W moje ręce, a raczej w pamięć mojego Kindla wpadła rzecz pt. „Niebieskie ptaki PRL-u”. Opowieści o ówczesnych kontestatorach Jedynie Słusznego Ustroju: Hłasce, Tyrmandzie, Himilsbachu, Maklakiewiczu, Stachurze, Osieckiej, etc. Autorem rzeczonego dziełka jest Wojciech Kałużyński, daleki krewny sławnego Zygmunta.

I cóż o dziełku? No, mocno niejednoznacznie. Sam jestem na tych postaciach wychowany, moje pokolenie do dziś mówi Tyrmandem, czy Himilsbachem – ale w dążeniu do analizy mitu mocno Kałużyński przesadził. Przegadał swe dzieło niemiłosiernie, do soczystych anegdot dodając niekoniecznie równie soczyste analizy. Jakby to skomprymować do połowy istniejącego tekstu, książka byłaby zapewne bestsellerem. W obecnej postaci jest zakalcem, w którym jest jednak sporo rodzynek.

Ale mimo tych mankamentów, chwała Wojciechowi Kałużyńskiemu! Bo odcisnąwszy z jego tekstu zawiesinę niestrawnego „silenia się na obiektywizm” (a takie silenie się skutecznie zabija każdy dowcip i każdą z życia wziętą poezję), ma się piękną inspirację do kontestowania Systemu – także obecnego, dziwnie zresztą w stronę PRL szybko dziś ewoluującego.

Z zastrzeżeniami zatem – ale mogę polecić. Dla początkującego starucha, jakim się się powoli staję, sentymentalne przypomnienie młodości, dla młodszych ode mnie – klasyka nie do ominięcia!

Reklamy


Dodaj komentarz

Koncertowo i Jammowo. Pola Chobot & Adam Baran

Ryszard Szpytman

Czasoprzestrzeń Scena Nieco-dzienna we Wrocławiu: Pola Chobot & Adam Baran, 10 grudnia 2017, zdj. Ryszard Szpytman

Koncert odbył się 10 grudnia we Wrocławiu, w Czasoprzestrzeni – dawnej zajezdni tramwajowej na Dąbiu, w ramach nie mniej interesującej inicjatywy: Scena Nieco-dzienna czyli kameralne koncerty w przytulnym i przyjacielskim gronie. Czasoprzestrzeń jest nowym punktem na mapie Wrocławia, gdzie mają miejsce wydarzenia artystyczne, w których warto wziąć udział, zwłaszcza, że przestrzeń ta dysponuje bardzo dobrą akustyką.

Czasoprzestrzeń Scena Nieco-dzienna we Wrocławiu: Pola Chobot & Adam Baran, 10 grudnia 2017, zdj. Ryszard Szpytman

Pola i Adam grają muzykę inspirowaną bluesem z elementami jazzowymi. Mają bardzo dobry warsztat, bogate doświadczenie muzyczne oraz wspaniały kontakt z widzami. Wokal zmysłowy, delikatny, choć zarazem mocny i wyrazisty. Duet wybitnie koncertowy, doskonale czujący się na scenie. O instrumentarium długo by opowiadać. Adam przetestował olbrzymie ilości efektów i całkiem niemałą ilość gitar.

Co warto podkreślić – podczas koncertu publiczność słuchała, nie gadała. W momentach cichych było cicho, co nie jest częstym zjawiskiem. Ktoś podsumowując koncert powiedział: szczerość i otwartość.

Pola i Adam działają również w interesującym projekcie muzycznym o nazwie Jabłonka. Bardzo dużo koncertują. Są laureatami wielu nagród oraz występowali ze znanymi polskimi muzykami.

Set lista: Body and Soul (Chobot/Baran) Hard Time Killing Floor (Skip James) Big Road Blues (Tommy Johnson) Brudno (Chobot/Baran) Tangle Eye (Traditional) Po ciemku (Chobot/Baran) Takie moje miasto jest (T. Nalepa) Miss (Jabłonka) Man in the Kitchen (Chobot/Baran)

Nadstawcie ucha i zamieńcie się w słuch: Pola Chobot i Adam Baran – Big Road Blues.

Czasoprzestrzeń Scena Nieco-dzienna we Wrocławiu: Pola Chobot & Adam Baran, 10 grudnia 2017, zdj. Ryszard Szpytman

 


Dodaj komentarz

Perły przed wieprze. Psie serce

Marek Szarek

Plakat z 1982 roku – Andrzej Pągowski

Drżącą ręką wyjąłem z portfela 150 złotych i kupiłem dwa miejsca w pierwszym rzędzie dla Cesi i córki oraz miejscówkę na strapontenie dla siebie. Cała Warszawa spieszy na Mokotowską, żeby zobaczyć, jak Borys Szyc: szczeka, skomli, aportuje i merda ogonem na scenie Teatru Współczesnego! Aktor gra psa Szarika naturalistycznie, charakterystycznie i brawurowo.

Szarik, to ofiara eksperymentu medycznego prof. Preobrażeńskiego, który wszczepił sobace przysadkę mózgową i jądra zmarłego moskiewskiego żulika. Na skutek operacji pies zamienia się w człowieka – prostaka i chama, obywatela Poligrafa Poligrafowicza Szarikowa. Ten zwierzo-człeko-proletariusz zamieszkuje w domu doktora, studiuje klasyków marksizmu-leninizmu i podejmuje pracę hycla na ulicach Moskwy. Staje się zakałą rodziny i postrachem okolicy. Prześladuje koty, zaczepia kobiety, grozi swemu panu!

Szarikow, to taki sowiecki Frankenstein. Z tą różnicą, że Poligraf Poligrafowicz nie zostaje odrzucony przez ludzkość, jak tragiczny bohater powieści Mary Shelley. Wręcz przeciwnie, ta psia kreatura jest akceptowana, szybko zjednuje sobie towarzystwo podobnych mu ludzkich kundli i chce zostać suwerenem na włościach.

Bułhakow napisał „Psie serce” w 1926 roku. Była to zjadliwa satyra na rządy nowej, proletariackiej władzy, która rugowała starą inteligencką elitę. Rękopis powieści został skonfiskowany przez radziecką bezpiekę i objęty zapisem cenzury. Książkę wydano dopiero 60 lat po śmierci autora, a w październiku tego roku na deskach Warszawskiego Teatru Współczesnego miała miejsce premiera sztuki wyreżyserowanej przez Macieja Englerta na podstawie utworu Bułhakowa.

Spektakl uwodzi widza sugestywną scenografią, dobrym aktorstwem i szybkim tempem akcji. Przedstawienie jest entuzjastycznie przyjmowane przez młodych widzów, a Borys Szyc zbiera brawa przy otwartej kurtynie. Ten kto zechce, znajdzie w spektaklu dyskretne aluzje do rządów dobrej zmiany i nowych, niewydarzonych elit. A każdy kto kocha prawdziwą sztukę i rosyjskie klimaty wyjdzie z teatru oczarowany i zadowolony. Niezależnie od tego, czy będzie siedział wygodnie rozparty w fotelu, czy męczył tyłek na twardym strapontenie!