Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Dwanaście tysięcy

Ewa Salud-Soglik

Hippolyta – Królowa Amazonek

Rybocyklib to najskuteczniejszy lek na zaawansowanego lub przerzutowego hormonozależnego HER2 – ujemnego raka piersi. Tylko, że w Polsce kosztuje aż dwanaście tysięcy PLN miesięcznie i jest nierefundowany.

Za tą magiczną, bo dla większości kobiet nieosiągalną, sumą stoją dramaty konkretnych dziewczyn, kobiet, ich dzieci i rodzin. Jedną z takich historii dane mi było przeżyć bardzo mocno. Jest to historia Ani z Przemyśla, którą poznałam czekając długie godziny w dusznym i wąskim korytarzu w Instytucie Onkologii przy ul. Wawelskiej 15.

Ania była moją rówieśniczką (40 lat). Po zdrowie przyjeżdżała do Warszawy z Przemyśla z przekonaniem, że znajdzie tu lepszą opiekę. Była bardzo energiczna i miała mnóstwo planów na przyszłość, związanych głównie ze swoją 9 letnią córeczką, o której bardzo chętnie opowiadała. Po amputacji piersi i cyklu chemioterapii zaczęły odrastać jej piękne, czarne włosy. Wyglądała ślicznie. Spędzałam z Anią długie godziny na rozmowach. Bardzo pragnęła dożyć czasu, kiedy jej córka skończy 18 lat, a potem dodawała, że kiedy skończy 20 lat, potem 21 i śmiała się widząc pewnie oczyma duszy swoją córeczkę jako dorosłą piękną kobietę.

Podczas kontrolnej tomografii wykryto u niej przerzuty na wątrobie i obojczyku. Potem czekała ją jeszcze cała procedura weryfikująca czy to faktycznie przerzuty. I potwierdziło się najgorsze. Konieczna była kolejna chemioterapia. Po kilku wlewach wątroba odpuściła, zmiany cofnęły się, ale pojawiły się nowe ogniska w otrzewnej i na kręgach szyjnych. Bardzo bolała ją głowa i nie była już w stanie przyjechać na kolejną chemię. Nie odbierała telefonów. Oddzwoniła w końcu po 2 tygodniach mówiąc, że cały czas spała.

Królowa Amazonek – Melanippe

Walczyła bardzo dzielnie. Kiedy wreszcie się trochę zregenerowała przyjechała na kolejną chemię do Warszawy pełna obaw, że będzie miała za słabe wyniki, bo przez dwa tygodnie prawie nic nie jadła, tylko spała, nie podano jej chemii. Miałyśmy razem pójść na obiad, ale Ania zdecydowała wrócić wcześniejszym autobusem do Przemyśla. Bardzo serdecznie się ze mną pożegnała i powiedziała, że sama do mnie zadzwoni kiedy nie będzie spała i że bardzo martwi się o córeczkę, że zostanie sama, a tak bardzo potrzebuje rozmowy, bliskości.

Za tydzień dzwoni mój telefon i wyświetla się Ania z Przemyśla. Z radością witam ją, a po drugiej stronie córeczka pyta mnie, czy wiem gdzie jest jej mama?
– ?
– Moja mama jest w niebie – powiedziała.
Rozpoczęła serię pytań: skąd znam jej mamę, jak długo i dlaczego mnie tak lubiła, bo przecież widać, że się lubiłyście, i co o niej mówiła, a dlaczego takiego sms-a mi wysłała, czego on dotyczył – dociekała chcąc jak najwięcej zachować w sobie Ani. Przeglądała telefon mamy, który był dla niej pewnego rodzaju kontaktem z Anią, z jej światem. Taka dorosła 9 latka, dzielna, bo mama już nie cierpi, jest w niebie i jest jej dobrze. I ja też tam kiedyś pójdę, a Pani też…?

Potem rozmowa z siostrą męża Ani. Bóle i wymioty były tak silne, gdyż chemioterapia uszkodziła kręgi szyjne, a śmierć nastąpiła wskutek uszkodzenia w konsekwencji rdzenia kręgowego. Ania była nieprzytomna kilka dni na OJOMIE w przemyskim szpitalu. Zmarła 9 marca 2015 roku.

W tym miejscu nie będę opisywać moich odczuć związanych z przeżywaniem śmierci Ani, chociaż nie jestem kurtuazyjna. Tym razem po prostu nie wypada, nie można.

Jestem szczęściarą. Żyję już 6 lat od diagnozy. To mój pierwszy rok od zakończenia terapii. I tak sobie wspominam Anię i inne dziewczyny, które odeszły… Myślę też o tych, które na grupie Amazonki opisują swoje aktualne zmagania. I wiem, że i na mnie przyjdzie ten moment. Bo już teraz powoli część moich komórek i tkanek przygotowuje się do odejścia. Czuję jak materia, z której się składam zmierza al di lá…. i słyszę głosy „żywej materii” w białych fartuchach: …bo rak piersi daje zawsze złe rokowania…, …. przy raku piersi wcześniej czy później, ale prawie zawsze są przerzuty…. – ….chyba, że umrę z innego powodu…

Królowa Amazonek gininąca z ręki Heraklesa – waza grecka