Spółki Miejskie


1 komentarz

Formy Zamętu. Życzenia

Maciej Chwistek

Czy Wy macie z życzeniami tak, jak ja?

Kilka dni przed świętami dostałem życzenia, gdzie jak byk napisane było, abym wreszcie dorobił się kasy. No i wieczorem ściągając but, ściągnąłem tylko podeszwę. Jak oni to robią, że tak można? Buty niedrogie, ale 150 złotych piechotą nie chodzi. No, i jak widać, już przed świętami zacząłem się dorabiać.

W wigilię życzono mi maszyny, narzędzi i chęci do pracy. W południe pierwszego święta włączyłem pralkę, to znaczy próbowałem. Lampka świeci, proszek w środku, ciuchy także, tylko, że pralce się nie chce.

Wieczorem przeczytałem liczne życzenia, by mi się sprawy sercowe ułożyły, bym znalazł wreszcie… struchlałem, serce zamarło, a później niczym Titanik osunęło się w okolice żołądka. No, to już pewne jak w banku. Przechlapane.

Ktoś opty-mistyczny powie, że pozytywne myślenie wszystko zmienia. Kurcze, a co ja robię? Inaczej na tym świecie, by mnie już nie było.

A bogobojny, prawdziwy Polak i patriota powie, że jak się w święto robi pranie, no to Bóg ukarał. Kurza noga, ciekaw jestem w takim razie, kogo Bóg nasłał na moją pralkę? Zapewne anioła, bo z diabłem przecież od dawna nie współpracuje.

Będę miał temat do przemyślenia w nowym roku, bo w tym już chyba nie zdążę.

 

Reklamy


1 komentarz

Formy Zamętu. Striptiz

Maciej Chwistek

Siedzę sam przy piecu i grzeję wyziębione ciało. Pies leży u stóp. Wczoraj napisałem bardzo długi tekst. Uzewnętrzniłem się, wylałem całą żółć i gorycz. Zrobiłem striptiz, obnażyłem się całkowicie. Za oknem szalał wiatr, drzewa gięły się od podmuchów, trzeszczały krokwie. A żeby tego było mało, gdzieś jakieś 15 kilometrów od Zamętu, na poligonie ćwiczyli ostre strzelanie. Pierwszy raz od wielu lat. Dźwięk prawie niesłyszalny, ale przez to bardziej wnerwiający. Skończyłem pisać i zachwycony, że nie popełniłem żadnego błędu, a to nigdy się jeszcze nie zdarzyło, wpatrywałem się w monitor. I nagle słynny dźwięk zdychającego komputera. Klik… i stała się ciemność. Zakląłem. Cała chata pogrążyła się w nicości. Poczułem wściekłość. Ale po chwili zrozumiałem, że to los czuwa, bym nie obnażał swej duszy, bym nie pisał za długich tekścików.


1 komentarz

Formy Zamętu. Chcę do cieplejszych krajów

Maciej Chwistek

Sezon na stukanie się w czoło o rurę w piwnicy uważam za otwarty. Ile jeszcze razy do wiosny? Lubię jak w kuchni przyjemnie buzuje ogień, więc nawet kilka razy dziennie, Bum! Złośliwcy niech tego przedwcześnie nie wykorzystują. Jeszcze myślę. W takie dni lubię sobie powspominać i pomarzyć. O cieplejszych dniach i lepszych czasach. A życie kiedyś miałem… na płatkach róż.

Żarłem je namiętnie, długo i słodko, choć żadna róża ze mnie. Zrywałem pełne kosze płatków, ciasta nadziewałem, konfitury kręciłem, herbatki parzyłem i wino pędziłem. Pisałem wiersze!

„Różo! Zerwałem Cię w ogrodzie, choć nie wiem, jak tam trafiłem. Pięknaś Ty, barwą, kształtem i zapachem. Mojaś Ty, choć kwitnąca, a ja jesienny. Napełniasz sny, aż po tęczowy horyzont, w blasku słońca przyciągasz wzrok. Krople zalśniły na Twych płatkach, by spłynąć w usta gasząc pragnienie. Jesteś realna, bo żywa. Jesteś marzeniem, bo wszędzie Cię pełno. Jesteś częścią powietrza, którym oddycham. Pragnę przytulić Cię, unieść się wraz z Tobą.”

O róży śniłem nocą, a w dzień rzeźbiłem. I choć zjadłem niejednego płatka, cera pod zarostem, nie widać, że gładka.