Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Perły przed wieprze. Z pamiętnika Marka Szarka

Marek Szarek

Na ilustracji kadr z filmu – Upiór w Operze z 1925 r.

2 czerwca, niedziela
Lato chlupnęło na Ursynów, jak gorąca zupa z kotła. Żar z nieba bucha, upał w pyski dmucha. Betonowe blokowiska zmieniają się w paleniska-popieliska. Psia Górka stoi bezludna, nieprzystępna i tajemnicza, jak Wisząca Skała w filmie Weir’a, omijam ją lękliwie – to nie jest miejsce na spacery dla zawałowca – za daleko, za stromo, za wysoko.

3 czerwca, poniedziałek
Byłem w mojej szkole na Azaliowej, rozmawiałem z Panią Dyrektor o powrocie do pracy.
– Brakuje nam pana, proszę zdrowieć i wracać do zawodu – zachęcała dyrektorka.
– Wrócę po wakacjach.

W podstawówce nie spotkałem nikogo ze znajomych, klasa 2b wyjechała na zieloną szkołę, zamiast nauczyciela pomocniczego z Jacusiem pojechała mama. Wciąż czekam na skierowanie do sanatorium – nie jestem bez szans, na liście oczekujących mam numer 1077. Kolejka przesuwa się co dzień o dwa oczka, czasem nagle przyśpiesza, wtedy skaczę do przodu! Nie wiem, czy oczekujący przede mną zrezygnowali, zapomnieli, czy umarli? W tym tempie za kilka lat się zakwalifikuje – po trupach do zdrowia.

5 czerwca, środa
Od wtorku, moja ulubiona Gazeta ukazuje się w nowej szacie graficznej. Przeglądam kolejne numery i zgaduje, że zmieniono nie tylko grafikę i makietę, ale także autorów i poziom pisma. Wyborcza coraz bardziej przypomina brukowiec. Przytoczę kilka nagłówków z ostatnich wydań, cyt: „Chciałbym się z tobą onanizować”. ”Nowy przekręt mieszkaniowy”. „Skazani, pijani, naćpani”, także śródtytuły – „Michał, złap mnie za jaja”, „80-letnia kobieta zjawiła się na widzeniu o kulach, a haszysz ukryła pod biustonoszem” i tym podobne. Teraz, Gazeta będzie się odróżniała od Superekspresu tylko ceną.

6 czerwca, czwartek
Siedzę sam w mieszkaniu na Ursynowie. Żona wyjechała nad morze. Córka wraca do domu późno – po pracy w Teatrze zostaje w Pałacu i zamyka się w loży Stalina, gdzie do północy pisze pracę magisterską.

Dzisiaj, Ania wróciła z Teatru, jakaś nieswoja, wystraszona. Opowiada, że kiedy wychynęła z loży, zobaczyła ulatujące nad sceną kłęby mgły przybierające ludzkie kształty, te niewyraźne, eteryczne pałuby wisiały nieruchomo nad deskami sceny, zastygłe w dramatycznych pozach, w gestach pełnych wyrzutu, zwrócone w stronę widowni, gdzie rozparta w fotelu siedziała wąsata postać w mundurze. Zjawisko zniknęło za kulisami, wessane przez ciemność. Niby w te opowieści nie wierzę, chichoczę, żartuję, przekonuję córkę, że musiała przysnąć, ale w tych przekomarzaniach, „półsłówkach, półrozmówkach naszych, cień górala kaukaskiego straszy”. Córka od rana przegląda internet, szuka archiwalnych fotografii: Świderskiego, Mellera, Mikołajskiej – analizuje, porównuje, duma. Zdjęć wąsacza nie szuka – zna.

7 czerwca, piątek
Skończyłem czytać „Trzeci Dziennik” Pilcha. W twórczości pisarza z Wisły zachodzi znamienna ewolucja. Pilch pisze coraz gorszą fikcje, coraz lepszą literaturę faktu. Ostatnie powieści – zakalcowate, a diarystyka – palce lizać.

8 czerwca, sobota
Ania twierdzi, że zjawy, które oglądała z loży Stalina, to nie był sen. Personel techniczny pracujący w Teatrze na nocnej zmianie potwierdza jej obserwacje. Pracownicy zażądali, żeby administracja „coś z tym zrobiła!” Dyrektor szuka medium!

Może ktoś z Państwa jest chętny?

Reklamy


Dodaj komentarz

Perły przed wieprze. Zapiski z wygnania

Marek Szarek

Panorama Warszawy Erica Dhalberga XVII w.

Z okna mieszkania na 7 piętrze oglądam panoramę Żoliborza.

Na północy, jak dwa wykrzykniki, jak dwa akty strzeliste strzelają w niebo bliźniacze wieże kościoła Popiełuszki. Dołem, zieloną strugą płynie ku Wiśle Aleja Wojska Polskiego. Pośrodku ulicy atakuje przechodniów Pomnik Czynu Zbrojnego Polonii Amerykańskiej. Na pomniku, szarżujący kawalerzysta wznosi szablę, koń zadziera kopyta, łopoczą chorągwie, strzelają karabiny, pękają hełmy, kłują bagnety, dźgają widły!

Ale skąd widły? Ach! To nie widły, to strzaskane drzewce sztandaru! Brakuje jeno, husarskich skrzydeł i orła w locie! Ale przecież są! Przy końcu Alei na Placu Inwalidów, stoi Kolumna Pamięci 1 Brygady Pancernej gen. Maczka. Szczyt kolumny wieńczą husarskie skrzydła, a u stóp pomnika ląduje orzeł w koronie!

Południową panoramę zasłoniła szerokim zadem żoliborska świątynia handlu – Arkadia. Ciągną ku niej żółto – czerwone gąsieniczki tramwajów. A dalej, hen za Wisłą majaczą bloki Tarchomina.

Wczoraj, poszedłem do Arkadii, kupić książkę na imieninowy prezent dla koleżanki. Chciałem nabyć „Zapiski z Wygnania” Sabiny Baral. Młody, niezorientowany sprzedawca Empiku wystukiwał na tablecie nazwisko autorki, dukając, jakby uczył się czytać – sa – bi – na – ba – ral.

Nie znalazł, nakład wyczerpany.

Żałuję, bo solenizantka jest fanką Krystyny Jandy, więc książka Sabi byłaby strzałem w 10-tkę. Ja nie kibicuję pani Krystynie. Ta wybitna aktorka, jak każdy obywatel ma prawo do swoich poglądów, ale jej agresywnie wyrażana niechęć wobec przeciwników politycznych budzi we mnie sprzeciw.

Pani Janda jest spełniona artystycznie i społecznie, to wybitna reprezentantka polskiej elity, kobieta piękna i bogata! Czemu jej nie lubię? Czy jestem zazdrosny? Czy to jest, ta bezinteresowna, polska zawiść z anegdoty, w której szewc z Przemyśla zapija się z zazdrości, że biskup w Warszawie został kardynałem? Czy to jest instynktowna nienawiść parweniusza do patrycjuszki? Kompleksy zubożałego mieszkańca ursynowskiego blokowiska, wobec bywalczyni salonów?

Przy okazji kolejnej wizyty u kardiologa, zapiszę się do psychoanalityka! Zrobię to, gdy wrócę na Ursynów, do pokoju na czwartym piętrze, bez windy, z widokiem na Psią Górkę. Dzisiaj siedzę w mieszkaniu syna i z góry patrzę na Żoliborz!


Dodaj komentarz

Perły przed wieprze. Wybory do PE

Marek Szarek

Urna wyborcza – Kolorowanka dla dzieci

Nie głosowałem na Koalicję Europejską! Pisząc te słowa poczułem się, jak parafianin spowiadający się księdzu ze wstydliwej choroby, jak półinteligent wylękły, jak pielgrzym jasnogórski ubrany w koszulkę z napisem – „Nie płakałem po papieżu!”

Z komentarzy znajomych internautów dowiedziałem się, że przez takich, jak ja – wyborców przeklętych – Druga Jedynie Słuszna Partia przegrała z Pierwszą, że zmarnowałem głos, bo nie poparłem towarzyszy Cimoszewicza i spółki, (ćwierkały jaskółki, że niedobre są spółki).

A żeby bardziej się pogrążyć wyznam, że w słusznie minionych czasach nie głosowałem też na tow. Gierka. Chociaż wtedy, do takich co odważyli się zbojkotować wybory, przyjeżdżali smutni panowie oferujący podwózkę do urn służbową wołgą.

Myślę, ze to nie przeze mnie Koalicja przegrała, jeno dlatego, że nie miała żadnego pozytywnego przesłania. Jej kampania wyborcza przemawiała językiem nienawiści wobec prominentów Pis-u, językiem pogardy do ich ciemnego elektoratu oraz językiem szantażu i lekceważenia wobec partii konkurencyjnych, aczkolwiek nie wrogich (Wiosna, Razem).

Propaganda Koalicji, to był festiwal negacji, skandali i sensacji. Ale wyborów nie wygrywa się za pomocą filmów o pedofilii, plotek śniadaniowych i afer działkowych. Wyborcom trzeba zaproponować program, trzeba przedstawić konkretne projekty sanacji: służby zdrowia, szkolnictwa, opieki społecznej, prawa pracy, budownictwa komunalnego, czy reform unijnych, bo to jednak były wybory europejskie! A nie obiecywać powrót do przeszłości, bo nie da się wejść dwa razy do tej samej wody, nawet jeśli to jest ciepła woda z kranu!

Koalicja przegrała, nie dlatego, że ja na nią nie zagłosowałem, lecz dlatego, że nie mieli dla mnie oferty. Nie mieli też nic do zaproponowania mieszkańcom Polski powiatowej, naszym rodakom z: Zamojszczyzny, Dołów Jasielsko-Sanockich, Podlasia i Pcimia. Koalicja ma w dupie tę gorszą Polskę, nazywa ją: krainą Baby Jagi, chłopów pańszczyźnianych, Azjatów i niewolników 500+!

Więc, gorsza Polska miała w dupie Koalicję.