Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Perły przed wieprze. Zepsuty kalendarz

Marek Szarek

Andra di Bonaiuto – Władcy piekieł

Kalendarz w moim laptopie się zepsuł i stale pokazuje rok 1980. Codziennie na nowo muszę ustawiać datę i godzinę. Naciskam klawisz myszki i obserwuję, jak w okienku komputerowego zegara błyskawicznie przeskakują lata: 1980, 81, 82, 2015, 16, itd. Z rozpędu kursor zatrzymuje się gdzieś w okolicach roku 2020.

W realu czas, też szybko płynie i ciekaw jestem, na którym roku Pan Bóg zatrzyma mój zegar.

Życie pozagrobowe, w które wierzę umiarkowanie, wyobrażam sobie, jak sceny z filmu „Dzień Świstaka.” W piekle będzie to powtarzany w nieskończoność najgorszy dzień mojego życia, w niebie – najlepszy. Nie wiem, jak będzie w czyśćcu, ale najpewniej będę tam stale oglądał ten sam odcinek teleserialu pt. „Kiepscy” i przez wieczność słuchał melodyjki Jingle Bell.

Póki co, codzienne obserwuję polityczne piekiełko, w którym taplamy się, jak Polska długa i zawistna.

We wczorajszych wiadomościach redaktor X z Warszawy frasował się, że biskup Y z Łodzi został Metropolitą w Krakowie, a w dzisiejszej gazecie pewien dziennikarz martwi się, że prezydent Trump nie zaczyna dnia od lektury Wyborczej.

Ja też się frasuję, bo przedświąteczny ruch omija moją hurtownię, a jedyna biżuteria, która się sprzedaje to broszki a la Beata Szydło. Widocznie Polki wzbogaciły się na programie 500+ tak bardzo, że nie kupują już nic na Wólce Kosowskiej, tylko w eleganckich galeriach handlowych typu: „Złote Tarasy” i „Wiszące Ogrody”. Cały mój interes trzyma się na klientach z „Pribałtyki”, ale „nasiljenie” w tych krajach niewielkie, więc i zapotrzebowania na sztuczne perły umiarkowane. Kiedyś kupowali Ukraińcy, ale teraz bardziej, niż perły potrzebna im amunicja. Dumam czy nie przekwalifikować się na handel bronią i nie zostać jakimś współczesnym „Ojcem Courage”?

Internetowe fora i profile przekształciły się w zamknięte cele więzienne, w których nie ma miejsca dla niegrypsujących i gdzie rytualnie powtarza się te same ideologiczne formuły, a wszyscy odmieńcy traktowani są, jak żołnierze wyklęci.

Przestałem buszować po internecie i zabierać głos w dyskusjach, bo ludzie szybko się obrażają, blokują i wyklinają.

Siedzę w swojej nyży, dekoruję sklep chińskimi światełkami i czekam, aż Pani Premier zacznie do broszek nosić kolie z pereł.

Reklamy


Dodaj komentarz

Perły przed wieprze. Cytaty z klasyków

Marek Szarek

Rys. Jerzy Flisak – ilustracja ze zbiorów BWA Galerii Zamojskie

Lato przechyliło się na jesienną stronę i tonie, jak łódka z dziurą w burcie, przez którą wlewa się coraz więcej wody. Nadmorskie kurorty pustoszeją, zacichają. Wieczorami, na podleśnych promenadach buszują dziki, flądry śmielej żerują przy brzegach, bociany w pośpiechu łykają ostatnie żaby. Sezonowy handel kurczy się i zamiera, czas wracać do Warszawy – do szkoły!

W tej ciszy – tak ucho natężam ciekawie…

– Kto woła?

A to politycy wołają ze stolicy, bo nastał czas przedwyborczych godów! Ze zdumieniem obserwuję ich: zaloty, lanse, danse, mezalianse!

Jutro wybory, „jutro wielki bal w operze, więc wszelka dziwka majtki pierze i na kredyt kiecki bierze, konie pienią się i drżą, ryczą auta, tłumy prą – politykom łydki drżą!”

Ze zdumieniem patrzę na partyjnych liderów skojarzonych w narowiste trojki, sparzonych w hybrydyczne pary, tańczących ze sobą, jak dwa Michały – jeden duży, drugi mały. Ten od sasa, tamten do lasa! Kosiniak z Kukizem! Zandberg z Czarzastym! Wczorajsi wrogowie – dzisiejsi kochankowie spleceni w miłosnych uściskach, wirują w szalonym tańcu, jak Świdryga z Midrygą!

„Tak im w oczach opętanych świat się cały miga
Że nie wiedzą, kto Świdryga, a kto z nich Midryga
Tańcują na czworakach i tańcują płazem
Tak i nie tak – i na opak – razem i nie Razem!”

Patrzę na te kontredanse i oczy wytrzeszczam: tu Schetyna się wygina, a tam Prezes kręci się wokół własnej osi, tajemniczy i niewzruszony, jak ten żoliborski Sfinks Polski!

Ale nie dziwię się szaleństwom wielkiego świata, bo i w moim małym światku dziwy nad dziwami!

Po dłuższej nieobecności, wszedłem do internetu i na tablicy zaprzyjaźnionej Redaktorki przeczytałem komentarz pewnej pani, która tak o mnie napisała – cyt: „Żal mi autora felietonów, zostało mu karykaturalne grono fanów, a on sam, od czasu strajku nauczycieli, pogubił się zupełnie i miota się w sieci fejsa, jak pijany szczupak na patelni, a przecież, ten szarek, to zwykła płotka!”- koniec cytatu.

Kochani karykaturalni Fani – nie wierzcie tej pani! Czytajcie moje felietony i mówcie też, że Szarek – nie płotka, lecz leszcz!

PS. Żeby Was o tym przekonać, nawtykałem do felietoniku cytatów z klasyków, bez liku!


Dodaj komentarz

Perły przed wieprze. Wyższe cele

Marek Szarek

Kolaż Wisławy Szymborskiej w Muzeum Noblowskim

Miałem nie oglądać, nie komentować, tylko siedzieć grzecznie w kącie, (siedź w kącie znajdą cię), czytać poezję liryczną i kontemplować. Ale nie wytrzymałem i telewizor włączyłem. Ach, jak tam przyjemnie, gdy szumi, szumi woda, a my płyniemy w dal. W telewizorze żołnierze maszerują, drzewa salutują. Konsumpcja indywidualna rośnie, złoty krzepnie, Europa truchleje, gospodarka wzrasta, dzietność też, tylko w mojej hurtowni spadki! Nie wiem co o tym myśleć, albo moi klienci nie oglądają Wiadomości, albo ja się do biznesu nie nadaję!

Zawsze podejrzewałem, że jestem stworzony do wyższych celów, niż handel sztucznymi perłami! W telewizji dużo mówią o jakichś start-upach i samochodach na prąd w produkcji których Polska będzie potęgą. Może pora rzucić w końcu te perły przed wieprze, zatrudnić się w branży paliwowo-energetycznej i wystartować w satrapy?

W swoim czasie jeździłem z prezesem Orlenu na nartach w Słowacji, gdzie piliśmy beherowkę i herbatkę z prądem, więc może znalazłoby się dla mnie jakieś stanowisko w firmie?

Wprawdzie w szkole orłem z chemii nie byłem, więc wolałbym objąć posadę zgodną z moimi zainteresowaniami.

Widziałbym się w Ministerstwie Edukacji, gdzie mógłbym opracować nową listę lektur. Aby nie przemęczać licealistów zredukowałbym obowiązkowy kanon z 6 do 3-ech książek rocznie. Wprowadziłbym: „Kazania Księdza Skargi”, „Objawienia Tajemnic Fatimskich” i „Dekameron”, żeby pochop do prokreacji wśród młodzieży nie osłabł.

Mógłbym też przypomnieć się ministrowi zdrowia, który onegdaj przyjeżdżał na Ursynów leczyć migdałki u naszych dzieci. Prace w „zdrowiu” zacząłbym od likwidacji kolejek i czarnych marszów.

Tak, więc pomysły i znajomości mam! Muszę tylko przypomnieć się komu trzeba i postawić na dobrego konia, a będę, jak poseł Czarnecki, który żadnej pracy, ani partii się nie boi.

 

Żadnych politycznych
Nie zna on przesądów
Każda Partia dobra
Byle dojść do rządów!
Z jednymi rachuje
Od drugich korzysta
Dalej se posłuje
Ino sobie śwista
Machnie w parlamencie
Trzy interpelacje
Potem na Grand Placu
Smacznie ji kolację
Gdy w kraju minister
Wije się jak glista
On tańczy na lodzie
Jak mu kto zaśwista!

Pozwoliłem sobie sparafrazować słowa poety.

Z drugiej strony, czasy są niepewne i może nie powinienem się wychylać? Dać spokój europosłowi Czarneckiemu. Nie udzielać się na Fb. Zmniejszyć grono znajomych. Zostawić lajkujących – resztę wyrzucić! Siedzieć w kącie i studiować Tajemnice Fatimskie.