Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Pod rozwagę. Splot okoliczności

Piotr Ikonowicz

Vincent van Gogh – Pokój van Gogha w Arles

Od bardzo dawna nie tylko ludziom pomagam, ale także ich „kolekcjonuję”. Fascynują mnie ich opowieści, dzieje, charaktery, powiedzonka.

Tomek spędził 10 lat na ulicy w oparach alkoholu. Poza piciem zajmował się sztuką. Tworzył grafiki.

Pewnego razu, gdy sprzedawał na sopockim Monciaku swe dzieła, jakiś facet zapytał go, o cenę jednej z prac. Odparł, jak zwykle pytaniem, a ile pan da? Człowiek stwierdził, że nie ma tyle przy sobie i poszedł z nim do bankomatu, wypłacił dwa tysiące i za to kupił grafikę Tomka. Kupiec znał się na sztuce i był uczciwy. Wiedział ile jest warta praca bezdomnego i tyle mu zapłacił. Wtedy Tomek, jak sam twierdzi: „Wymył się w hotelu, wyspał w łóżku, a śniadanie zjadł jak maharadża”.

Ale to nie koniec cudów w życiu bezdomnego artysty.

Przez przypadek Tomek trafił do więzienia. I choć to nie on był poszukiwany listem gończym, przesiedział za kratami kilka miesięcy. Kiedy wyszedł dostał odszkodowanie i to dzięki temu odszkodowaniu przestał mieszkać na ulicy. Zamieszkał w luksusowym apartamentowcu, gdzie wynajął pokój.

Od tego czasu robi zdjęcia, filmy, grafiki. Przestał pić i zaczął żyć. Potrafi po kilkanaście godzin czatować na dobry kadr do kolejnego zdjęcia. Od kiedy go poznałem ilekroć widzę ludzi bezdomnych, zastanawiam się, ile mogliby dokonać przy odpowiednim splocie okoliczności.

Reklamy


Dodaj komentarz

Pod rozwagę. Ofiary są niewinne

Piotr Ikonowicz

Emilio Longoni (1859-1932) – Refleksje głodnego

Wszystko jest w głowie. I sukces i porażka, i klęska i zwycięstwo. Trzeba tylko zacząć myśleć, planować zamiast rozpaczać. Dlatego kiedy przychodzą ludzie podłamani, a często nawet załamani przeciwnościami losu, naszym pierwszym zadaniem jest ich rozweselić, rozśmieszyć, natchnąć otuchą. Przekonać, że już nie są sami z nakazem eksmisji, zapłaty, licytacją jedynego dachu nad głową czy innym nieszczęściem. Niedawno przyszła do Kancelarii kobieta w średnim wieku, żeby podziękować.

– Za co? – pytam – Przecież nic dla pani nie zdążyłem zrobić?
– Przeciwnie – odpowiedziała – ja stąd wyszłam pokrzepiona. Bo odzyskałam chęć do życia, wiarę w ludzi.

Jednym z największych nieszczęść naszej epoki jest poczucie osamotnienia. Przekonanie, że wszyscy i wszystko jest przeciw nam. Czasem więc wystarczy trafić do takiego miejsca jak Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej, do skromnej sutereny na warszawskim Grochowie, gdzie siedzi kilka zwyczajnie życzliwych osób i wyłazi ze skóry, aby pomóc w potrzebie, aby zmieniła się cała perspektywa patrzenia na świat.

Człowiekowi tonącemu w długach wierzyciele, windykatorzy, komornicy wmawiają, że jest zły, bo nie płaci. Po niezliczonej ilości takich przykrych, dołujących rozmów człowiek siłą rzeczy traci wiarę w siebie, ba nawet szacunek do siebie. I nagle znajduje się wśród ludzi, którzy przez to już przechodzili i z tego wyszli. Którzy mają na tę sytuację inny pogląd i potrafią wyjaśnić załamanemu dłużnikowi, że to niekoniecznie jego wina, że nie tylko nie jest winien powstałej sytuacji, ale że jest ofiarą. Bo koszty leczenia, bo za niskie zarobki, bo za wysokie opłaty, bo wreszcie ludzi w podobnej sytuacji są miliony, a w takim razie winne są np. za wysokie czynsze i zbyt niskie zarobki, że winien jest system, a nie ofiara systemu.

A oto klasyczny przykład przedstawiania ofiary systemu jako winowajczyni.

Pani Ania poszła do banku i nie dostała kredytu na mieszkanie, bo jej sytuacja finansowa nie była dość stabilna. Natomiast pani Ela taki kredyt uzyskała i wzięte na kredyt mieszkanie wynajęła pani Ani. Odtąd pani Ania co miesiąc przekazywała pani Eli równowartość miesięcznej pensji. I gdyby nie niestabilna sytuacja finansowa pani Ania spłaciłaby w całości kredyt hipoteczny pani Eli. Jednak lokatorka popadła w kłopoty i zaczęła zalegać z czynszem, a że nie miała dokąd się wyprowadzić, zrobiono program w telewizji o tym, jaka jest zła i że żyje na koszt pani Eli.


Dodaj komentarz

Pod rozwagę. Godność człowieka bezdomnego

Piotr Ikonowicz

Bogdan Nowakowski – Bezdomni

Pan Tadeusz został zatrzymany koło śmietnika na warszawskiej Woli. Co tam robił? Poszukiwał surowców wtórnych. Najpierw policjanci zażądali od niego, by się wylegitymował. Kiedy zapytał, jaka jest podstawa wylegitymowania, został obrzucony pierwszym stekiem wyzwisk. Wtedy pod presją podał swój dowód. Nie było w nim adresu zamieszkania. Kiedy policjanci się zorientowali, że jest bezdomny skuli go kajdankami.

Kiedy protestował usłyszał: „My możemy z tobą zrobić wszystko, ty śmieciu”.

Wepchnęli go brutalnie do radiowozu, choć nie stawiał oporu. Powiedzieli mu, że jest poszukiwany. Gdy dojechali przed posterunek, dyżurny oficer zapytał, „po co go przywieźliście?’ Zażądał badania alkomatem. Uczyniono to jednak dopiero po tym, jak urządził o to na komisariacie porządną awanturę.

Pan Tadeusz jest nie tylko bezdomnym, jest też działaczem społecznym. Walczy o praworządność. Zna swoje prawa. Odmówił przyjęcia mandatu w kwocie 500 zł. za zakłócanie spokoju, bowiem niczego takiego nie robił. Oskarżył policję o nieuzasadnione zatrzymanie.

Kiedy policjanci na komendzie się zorientowali, że mają do czynienia z człowiekiem, który nie tylko nie popełnił żadnego wykroczenia, ale w dodatku zna prawo, postanowili się go pozbyć. On jednak obstawał przy tym, aby odwieziono go w miejsce, w którym go zatrzymano. Kiedy mu odmówiono i próbowano go siłą zmusić do opuszczenia posterunku, położył się na podłodze, stawiając bierny opór. Wtedy funkcjonariusze podnieśli go i brutalnie z wysokości metra rzucili na kamienną posadzkę. A następnie siłą wypchnęli z posterunku. Poszkodowany napisał do Komendy Głównej Policji o zabezpieczenie nagrań monitoringu zarówno z miejsca zatrzymania, jak i z posterunku policji.

W sprawie podjął interwencję Rzecznik Praw Obywatelskich. Na rozprawie byliśmy my, wolontariusze Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej. Zeznając przed sądem pan Tadeusz wypowiedział znamienne zdanie: „to prawda, że jako bezdomny zajmuję w hierarchii społecznej bardzo niską pozycję. Nie czyni mnie to jednak człowiekiem bezwartościowym, pozbawionym zasad, moralności czy inteligencji. To funkcjonariusze policji, wystąpili w tym incydencie w charakterze patologii”.

Sąd zwrócił się do policji o udostępnienie zapisów z monitoringu. Rozprawę odroczono.