Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Poezja i inne nieszczęścia. Hymn Marywilskiej

Błażej Sędzikowski

Helena Martyniuk – Mistrz i Małgorzata

Płonie ogień przy Jamniku*
hej wędrowcze podejdź tu (hej wędrowcze do nas idź)
miejsce dla alkoholików
miejsce dla zmęczonych głów (którzy nie chcę więcej pić)

Najpierw brama, trąbka**, detox
deliryczne drżenie rąk
niech pamięci zwodna niemoc
nie wymaże tamtych mąk

Byś pamiętał skąd przyszedłeś
i dokąd zamierzasz iść
niechaj tamte łachy zgrzebne
będą ci przestrogą dziś

Płonie światło w drzwiach Jamnika
pod Chrystusem płonie znicz
hej człowieku wstań z chodnika
podnieś głowę z nami idź

Ciężko jest otwierać rany
przeszłość boli czasem, wiem
terapeuto ukochany
pomóż przetrwać ciężki dzień

Ciężko jest wspomnienia palić
rozdmuchiwać stary żar
lecz pamiętaj, że na szali
nowe życie, nowy start

Ci co przez terapii czyściec
przeszli, niosą światło w mrok
skąd to znacie, kto zabłyśnie?
tak, to jest dwunasty krok! ****

Światło rozpalone w mrokach
wabi w nocy głodne ćmy
światło to zapalił Kotan***
Kotan odszedł, światło lśni

Razem absolwenci świata
Marywilskiej, Kolskiej, Świecia… (Marywilskiej, Stanomina)
niech ta przyjaźń poprzez lata
ciemność nocy nam rozświeca (O tym wszystkim przypomina)

Razem razem absolwenci
nim ostatni zamknie drzwi
odświeżymy stare więzi
przypomnimy tamte dni

Razem w trzeźwość przyjaciele
uczmy tych co cierpią wciąż
w szczęściu wszystkiego wszystkich są cele
tak rośnie nasz aowski krąg

_____________

*Jamnik – Dom pacjentów terapii , w kształcie podłużny, z szyldem jamnikiem nad drzwiami i psem Tiną , też jamnikiem
** trąbka – alkomat
*** Kotan – Marek Kotański, twórca Monaru
**** Patrz – dwanaście kroków AA


Dodaj komentarz

Poezja i inne nieszczęścia. Imperator

Błażej Sędzikowski

Viktor Vasnetsov – God of savaoth

jest tak wielki, że nie ma wymiarów
sam nie mówi
ma od tego proroków
nie uczestniczy nawet w najważniejszych
zebraniach własnej partii
posuwa się nawet do tego,
że być może dla żartu
chętnie proklamuje własne nieistnienie
W czasie gdy ludzie wyrzynają się na Ziemi
w jego imieniu
On siedzi za żelazną kurtyną nieba
i słucha Bacha
Chętnie bawi się z dziećmi
śmieją się wtedy z niego okrutnie
co za śmieszny stary pan
i ciągną go za brodę
czasem biega za psem
i wącha go pod ogonem
by sprawdzić czy jego zapach jest
wciąż tak kuszący jak w pierwszym dniu stworzenia
bardzo się martwi
jeśli jest Inaczej
nie rozumie ludzi
i nie zna się na wielkiej polityce

człowiek jako taki jest dla niego zagadką
ale chyba raczej filozoficzną i abstrakcyjną
daleką od konkretu
ale bardzo przejmuje się parą kochanków
nie mających gdzie się schronić przed deszczem
zawróci wiatr, uciszy burzę
konary drzewa nagnie
by dać schronienie ich młodej miłości
wszak sam jest miłością
wiecznie młodą
panuje nad światem niepodzielnie
rok 84 to dla niego zabawa dla dzieci
istna gra w klasy
paranoicy doszli już do tego, że widzą go
pod każdym kamieniem
ale to nic przy fizycznej obecności w sercu
każdego wiernego
pan na morzach lądach i oceanach
stwórca gwiazd planet i dziewięciu niebios
umiera na krzyżu
za moje nędzne grzechy

Viktor Vasnetsov – Crucified Christ (1885 – 1896)


Dodaj komentarz

Poezja i inne nieszczęścia. Dla mnie, nie dla mnie

Błażej Sędzikowski

Graffitti by Banksy

dla A.R. Tygrysa

Nie dla mnie proste drogi
nie dla mnie łatwy chleb
ja mocno na ziemi mam nogi
i twardy cholera mam łeb

nie dla mnie rześkość poranka
i radość przy każdej z mych prac
dla mnie imprezy i wódka-kochanka
a rano potężny kac

nie dla mnie ciepła posadka
nie dla mnie kaflowy piec
dla mnie wstawanie, harówa i fajrant
i PK-es o szóstej lecz…

lecz o piętnastej…
za bramą hali otwiera się świat
i mogę pójść wszędzie, gdzie tylko bym chciał
królestwo jest wielkie, a królem ja
i Chrystus poeta – ten sam mimo lat

lecz o piętnastej
chłopaki czekają z ustawką na sprajt
gościnna jest meta, jest miłość i fight
jest wódka i feta, i świat jest bez krat
i Chrystus poeta – ten sam mimo lat

nie dla mnie spowiedź w kościele
ni pieśni pokornej głos
nie chciej ode mnie zbyt wiele
bo kwiatów nie daje mój kłos

nie dla mnie chodniki usłane
płatkami czerwonych róż
dla mnie dalekie nieznane
i ścieżek tysiąca jest kurz

nie dla mnie te łatwe pieniądze
nie dla mnie darmowy chleb
dla mnie daremność podążeń
i zmartwychwstanie przez grzech

Graffitti Art in Los Angeles fot. by Bruce Warrington