Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Poezja i inne nieszczęścia. Imperator

Błażej Sędzikowski

Viktor Vasnetsov – God of savaoth

jest tak wielki, że nie ma wymiarów
sam nie mówi
ma od tego proroków
nie uczestniczy nawet w najważniejszych
zebraniach własnej partii
posuwa się nawet do tego,
że być może dla żartu
chętnie proklamuje własne nieistnienie
W czasie gdy ludzie wyrzynają się na Ziemi
w jego imieniu
On siedzi za żelazną kurtyną nieba
i słucha Bacha
Chętnie bawi się z dziećmi
śmieją się wtedy z niego okrutnie
co za śmieszny stary pan
i ciągną go za brodę
czasem biega za psem
i wącha go pod ogonem
by sprawdzić czy jego zapach jest
wciąż tak kuszący jak w pierwszym dniu stworzenia
bardzo się martwi
jeśli jest Inaczej
nie rozumie ludzi
i nie zna się na wielkiej polityce

człowiek jako taki jest dla niego zagadką
ale chyba raczej filozoficzną i abstrakcyjną
daleką od konkretu
ale bardzo przejmuje się parą kochanków
nie mających gdzie się schronić przed deszczem
zawróci wiatr, uciszy burzę
konary drzewa nagnie
by dać schronienie ich młodej miłości
wszak sam jest miłością
wiecznie młodą
panuje nad światem niepodzielnie
rok 84 to dla niego zabawa dla dzieci
istna gra w klasy
paranoicy doszli już do tego, że widzą go
pod każdym kamieniem
ale to nic przy fizycznej obecności w sercu
każdego wiernego
pan na morzach lądach i oceanach
stwórca gwiazd planet i dziewięciu niebios
umiera na krzyżu
za moje nędzne grzechy

Viktor Vasnetsov – Crucified Christ (1885 – 1896)

Reklamy


Dodaj komentarz

Poezja i inne nieszczęścia. Dla mnie, nie dla mnie

Błażej Sędzikowski

Graffitti by Banksy

dla A.R. Tygrysa

Nie dla mnie proste drogi
nie dla mnie łatwy chleb
ja mocno na ziemi mam nogi
i twardy cholera mam łeb

nie dla mnie rześkość poranka
i radość przy każdej z mych prac
dla mnie imprezy i wódka-kochanka
a rano potężny kac

nie dla mnie ciepła posadka
nie dla mnie kaflowy piec
dla mnie wstawanie, harówa i fajrant
i PK-es o szóstej lecz…

lecz o piętnastej…
za bramą hali otwiera się świat
i mogę pójść wszędzie, gdzie tylko bym chciał
królestwo jest wielkie, a królem ja
i Chrystus poeta – ten sam mimo lat

lecz o piętnastej
chłopaki czekają z ustawką na sprajt
gościnna jest meta, jest miłość i fight
jest wódka i feta, i świat jest bez krat
i Chrystus poeta – ten sam mimo lat

nie dla mnie spowiedź w kościele
ni pieśni pokornej głos
nie chciej ode mnie zbyt wiele
bo kwiatów nie daje mój kłos

nie dla mnie chodniki usłane
płatkami czerwonych róż
dla mnie dalekie nieznane
i ścieżek tysiąca jest kurz

nie dla mnie te łatwe pieniądze
nie dla mnie darmowy chleb
dla mnie daremność podążeń
i zmartwychwstanie przez grzech

Graffitti Art in Los Angeles fot. by Bruce Warrington


Dodaj komentarz

Poezja i inne nieszczęścia. Co ty dzisiaj zrobiłaś

Błażej Sędzikowski

Fot. iStock – South agency

no bo co ty dzisiaj zrobiłaś?

Ja zdążyłem:
napisać stronę powieści
napisać dwa wiersze
posprzątać kuchnię
posprzątać łazienkę
posprzątać pokój
odkurzyć
i jeszcze z dziećmi na spacerze byłem
a ty co?
no co ty dzisiaj zrobiłaś?

– a ja już się prawie spakowałam