Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. Bank rezerw poetyckich

Włodek Małkowski

Edward John Poynter – Erato, muza poezji

Odeszli wędkarze
z mostu nad Styksem
kiedy bank rezerw poetyckich
wprowadził płatnicze karty
na wniosek Ozyrysa
Ministerstwa Śmierci i Życia
oraz Recyklingu Kultury i Sztuki
wielbiąc kult pieniądza

Wiem to już od dziecka
kiedy po raz pierwszy
strasznie na mnie spojrzał

Lecz nie będę płacił
by za darmo pisać
jak dziecko w podskokach
na zielonych łąkach

*

Pozostaną po nas tylko mosty
a na nich niedopalone śmiecie
nad szachownicami szklistych rzek
o brzegach jak linie proste
którymi nic już nie płynie
no może gdzieś w zaciszu górskim
w półmroku świątyni fałszywych bogów
po środku szklanej klatki
jak wąż zwinięty z przerażenia
celebryta wielki
a na tabliczce napis:
oto człowiek – ostatni kłamca Babilonu

Reklamy


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. Polski agent

Włodek Małkowski

 

Właśnie zarzucono mi, że jestem polskim agentem. Jak mogłem tego nie wiedzieć?

*

Wczoraj przez dzień cały wałęsali się za mną agenci całego świata, ale nocą w końcu im wygarnąłem, by przestali sobie jaja ze mnie robić krążąc po kuchni wokół zlewozmywaka, bo to niedorzeczne, gdyż zlewozmywak jest pod ścianą, to sobie poszli obrażeni i mam spokój wreszcie.

K.G.B już mi odblokowało telefon. Zawsze mi blokują, gdy wypiję za dużo piwa, abym się z Putinem nie awanturował. Zrzucają to na Trampa, a on na tych z Izraela. Kończy się tym, że winny jest wódz Apaczów, gdyż działa mu na nerwy moja poezja białego człowieka. Ważne, że znów mam kontakt z bazą na Marsie!

*

Nie płacą mi, gdyż misja moja jest zbyt tajna bym się jej domyślił. Zostałem starannie wyselekcjonowany w Bałuckiej bramie, akurat w chwili, gdy byłem przekonany, że jestem na Rudzie w okolicach Dąbrowy na Śródmieściu. Wiem to z przekazu Londyńskiego z okolic Erewania, bo ponoć tylko tam jest, podobna jak na Bałutach, brama. Mniejsza o szczegóły, nic nie znaczące we wszechświecie. Ważne, że nieprzerwanie działam i informuję przez Ruskiego satelitę na wyrzutni w Nowym Meksyku poprzez szamana z Gwatemali, który dla niepoznaki w bęben rytmicznie alfabetem morsa wali. Sami widzicie ilu jest w to zaplątanych.

Dobrze! Nadaję: *8-+16..Milan-Lazio 2-0 ..ŚMIERĆ FRAJEROM

*

Szaraki! Szaraki! Wielkie mi coś. No są Szaraki i musimy się z tym pogodzić. Jadę sobie pewnego poranka rowerkiem z imprezki, a tu na drodze, blisko mojej posesji, lądują tym swoim pokracznym pojazdem. No to sięgnąłem po bejzbola, który zawsze na bagażniku mam i czekam. Wychodzi taki brzydki, chudy i szary, i idzie do mnie. Telepatycznie mi przekazał, że prosi o dwie fajki dla siebie i kolegi, bo też z imprezki wracają. Nawet ognia mu podałem. Zaciągnął się, dym wypuścił uszami, odwrócił i odszedł. Przekazałem mu telepatycznie, by mi tu nad posesją nie latali, bo kogut się denerwuje i potem kury nie chcą jajek znosić.

– Dobra, dobra! – odpowiedział – Wy to tacy nietolerancyjni jesteście! – usłyszałem w głowie jego odpowiedź.
– Poczekaj pokurczu, ja ci dam następnym razem fajkę…

Ruszyłem w stronę tego zdezelownego pojazdu, ale błyskawicznie odlecieli…

I to wszystko. Póki co kogut spokojny, kury się noszą, pies wesoło macha ogonem, tylko kot kradnie.

A więc można się dogadać nawet z szarakami, ale nie z ministerstwem rolnictwa.

A kotu to się uważniej przyjrzę!

*

Wczoraj to byłem u takiego jednego grafika, którego ojciec już ponad dwadzieścia lat buduje tratwę, by z Arturówka kanałami popłynąć aż do Hiszpanii. Problem w tym, że choć tratwa na ukończeniu, to już wszyscy umarli, z tych, co ją z nim budowali.

Popłynąłbym z nim, ale musiałbym się dołożyć, a mnie nie stać, by taki rejs po raz ostatni w życiu przeżyć. Płynąłem kiedyś kajakiem i wiem, że to nic trudnego. Zresztą nie o trudy tu chodzi. Kupiłbym skrzynkę piwa i dalibyśmy radę z Arturówka w okolice Madrytu i Cordoby.

*

Dziś rano jak porządny obywatel wstałem i ogoliłem się, aby czasem pan Stuhr się nie musiał z panią Jandą za mnie wstydzić, kiedy będę jechał tramwajem. Nawet pan Hołdys doszedłby dziś do wniosku, że jednak nie jestem takim chamem na jakiego wyglądam, kiedy jestem nieogolony.

Udałem się do sklepu wielkopowierzchniowego, aby zakupić co nieco. W trakcie zakupów zrozumiałem, że jestem bezczelnie zmuszany do zakupu większej ilości najtańszych trucizn tylko dlatego, że są podwójnie, a nawet potrójnie pakowane. Zadzwoniłem gdzie trzeba i okazało się, że jeśli jeszcze raz się coś takiego powtórzy, to zerwiemy stosunki dyplomatyczne z Portugalią.

Musiałem zakupy dokończyć na rynku, gdzie spotkałem takiego jednego z Puerto Rico, od którego nabyłem fajny browar prosząc, by mi dał jakąś papierową torebkę, aby panowie policjanci mnie nie zatrzymali zamiast ganiać zboczeńców i bandytów.

Opowiedziałem mu jak to kiedyś mnie zatrzymali za to, że łyk piwa uszczknąłem z puszki i kazali zapłacić 100, a kiedy rzekłem, że kuźwa nie mam takich pieniędzy, to za kuźwa dołożyli drugą stówę. A ten trzeci, chyba z Ukrainy, ostrzegł, że jak peta rzucę, to będzie trzecia stówa, bo tak ponoć już jest w Lublinie. Więc zażyczyłem mu: ch.. ci w dupę i na 500 się zakończyło.

I od tej pory ukrywam się po lasach i niepokoi mnie każdy przelatujący helikopter. Ale mój weterynarz mnie uspakaja twierdząc, że są dowody na to, że mam dwubiegunówkę, więc nic mi nie grozi. Ponoć dowodem na to jest relacja instruktorów narciarstwa potwierdzających, że mimo ogromnych wysiłków z ich strony i tak moje narty rozjeżdżały się na dwie strony. Jedna do prawdy, druga do kłamstwa.

Ten z Puerto Rico wysłuchawszy mojej opowieści dał mi za darmo tego browara i kazał spadać. Szacun mam do ludzi z Puerto Rico!

*

Oglądam kwalifikacje w skokach. No skaczą! Jeden jak się wywrócił to piękne brawa dostał od całej społeczności Japończyków i nie tylko. A jak wczoraj się na polskiej ulicy wywróciłem, to nikt mi brawa nie bił. Co za znieczulica.

Ale co wam będę jeszcze opowiadał, kiedy w promieniu 15 km nie mogę sobie wuzetki ani napoleonki kupić w przystępnej cenie dla biedaka. Tylko wódka i piwo. A ORMO laskę na to kładzie i głosuje na idiotów.

Oj pójdziecie wszyscy do piekła wraz z proboszczem, który szarlotkami się zajada! I nie pozbędziecie się mnie tak łatwo, bo piszę szyfrem zakodowanym w błędach ortograficznych!


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. Czekam na Ciebie

Włodek Małkowski

Płaskorzeźba na ścianie kamienicy przy ul. Włókienniczej w Łodzi przedstawiająca Kochanków z ulicy Kamiennej, poświęcona Agnieszce Osieckiej – autor rzeźby Wojciech Gryniewicz

czekam
na ciebie
pod katedrą

to tylko kroki
dwa
na czwarte
piętro
do mojego undergrandu

ten jeden
krok
to ty
ten drugi
krok
to ja

tam zobaczysz
niebo
pośród czterech
ścian

ten jeden błękit
to ty
ten drugi błękit
to ja

nieważne
co nad tobą
co pode mną

będziemy patrzeć
jak na ścianie
z tańca
naszych cieni
uwolnienie

ten jeden cień
to ty
ten drugi cień
to ja

i piekło
już do niczego
nam niepotrzebne

czekam
na ciebie
pod katedrą

to tylko kroki
dwa
do mojego undergrandu

ten jeden
to ty
ze mną

ten drugi
to ja
z tobą

czekam
na ciebie