Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. Charon

Włodek Małkowski

Arnold Böcklin – Wyspa umarłych III, 1883

nie wiem dlaczego ludzie umierają
ale stojąc na moście
w świetle księżyca zobaczyłem
zepchniętą na mieliznę łódź
w niej odtrąconego nieboszczyka
z plastykową kartą niczym ostrze noża
sterczącą z zastygłych w milczeniu ust

odchodził w kolejne przebudzenie

stary zwyczaj nakazuje
by z miejsc cennych w życiu
rzucić pieniążek do wody
za tych umarłych
których banki upadły nim dotarli do Charona
więc choćby ze względu na tolerancję religijną
mam prawo do niewyrażenia zgody
na obrót jedynie bezgotówkowy

***

Dysputa o wieszczeniu oraz o zagrożeniu płatnością bezgotówkową w aspekcie mitów o Styksie i Charonie na podstawie wiersza Włodka Małkowskiego „Charon”. Rozmowa z autorem wiersza.

Joanna Wajkonis: Proroczy wiersz

Włodek Małkowski: Seraf nie wręczył mi bardonu ani namaścił na proroka/ jam prostak z innych więc regionów/ pieśń ma wypływa niegłęboka/ w krwi leżałem w głębi rowu/ i płacz co nagle dobiegł do mnie/ dał prapoczątek memu słowu…” Dalej nie mogę cytować, bo za słabo już znam rosyjski, a i sklerozę miewam… Tak mi nagle przyszło do głowy, gdy o proroku rzekłaś, ale nie pamiętam kto jest autorem i już sobie nie przypomnę, bo skleroza jest postępująca.

Wiesław Cupała: Wiersz jest bardzo ładny, ale nie jest proroczy. Karty płatnicze też już są „passe”, wypiera je pieniądz cyfrowy.

Włodek Małkowski: Nie bądźmy drobiazgowi, mam tego świadomość, że passe… Potraktowałem to symbolicznie.

Wiesław Cupała: Zastanawiałem się nad tym, że taki cyfrowy pieniążek jest zupełnie niemożliwy do położenia na języku nieboszczyka. Przy płatności zbliżeniowej Charon mógłby mieć terminal płatniczy, wyjmować tę kartę i inkasować swojego obola. Pieniądz cyfrowy nie pozwala na takie działania.

Włodek Małkowski: Tak mogą być problemy, ale czy banki biorą to pod uwagę. W końcu bankowcy też umierają. Uświadomienie im tego faktu jest szansą dla wszystkich.

Wiesław Cupała: Wydaje mi się, że powinny być jednoobolowe numery, takie jak doładowania telefonu na kartę. Można by było kupić taki „numer ostateczny” w „Żabce” lub Zakładzie Pogrzebowym. Numer na jakimś trwalszym materiale (kiedyś były takie zdrapki do telefonów na kartę). Położyć na języku zmarłego. Charon by sobie ten numer wklepał w jakieś urządzenie. Musiałby stary Bóg mieć konto w jakimś banku. Pewnie pociągnęłoby to zwiększenie opłat przewozowych przez Styks…

Włodek Małkowski: Problem w tym, że obola mógł każdy podarować zmarłemu na drogę, nawet jeśli był nędzarzem za życia i nikogo nie interesowało czyją własnością był ten obol. A karta przypisana do nieszczęśnika, który być może na minusie. Przez co na rzece mogą powstać zatory płatnicze. W konsekwencji owych zatorów może dojść do podtopień lub epidemii koronaplastkusem.

Wiesław Cupała: Problemów jest dużo. Chyba będą potrzebne konsultacje u Ateny, Hermesa i Hefajstosa. Atena jest mądra, Hermes odpowiada za kupców i złodziei (więc niewątpliwie banki leżą w jego gestii) a Hefajstos produkuje Bogom wszystkie gadżety, to może też odpowiedni terminal (uwzględniający Twoje uwagi) dla Charona zrobić. Nie wiem co z Apollem, on niby zajmuje się sztuką, ale zarazy to też jego działka. Może siostra, Artemida by na niego wpłynęła, żeby zdjął koronę z głowy tego wirusa, bo strasznie się robal rządzi?

Włodek Małkowski: Wiesz, z tym wieszczeniem to jest tak, jak w wierszu Kawafisa o Neronie, który zapytał jak długo będzie żył. Otrzymawszy odpowiedź, by obawiał się wieku 77 poszedł do teatrów Greckich, bowiem miał lat 30. Tymczasem 77 letni Galba gromadził wojska na granicy. A więc wolę nie pytać, a sam kombinować.

Wiesław Cupała: Wyrocznie dla cesarzy są zupełnie inaczej sporządzane niż dla ludu. Cesarz dysponuje doradcami, którzy mogą mu takie wyrocznie-zagadki rozjaśniać. Dawanie takich rad człowiekowi ubogiemu byłoby czystą złośliwością. Olimpijczycy nie są złośliwi.

Włodek Małkowski: W takim razie nie będę zgłaszał pretensji do tronu.

Wiesław Cupała: Z tronami same kłopoty. Wyprodukowano ich niewiele i jest stanowczy nadmiar zgłaszających pretensje. Lepiej nie zgłaszaj swoich. Szkoda czasu.


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. Bajka o złym Koronowirusie

Włodek Małkowski

Bernard Buffet – Mon cirque

Udałem się na urodziny do znajomego Artysty, gdyż obiecał mi, że w końcu odda mi kasę. I pomyślałem sobie, że skoro tak, to trzeba butelkę dobrego wina kupić, aby nie było, że na jego urodziny tylko po kasę przychodzę.

Swoją drogą zastanawiające jest to, że to środowisko szepcze, że ponoć sobie nie radzę, choć każdy z nich mi wisi kasę, a ja nikomu. Może to dlatego, że żyję jak nędzarz. Oni mają zawsze ten swój „rowerowy” relatywizm, a ja godzę się na to, że nie mam dla siebie żadnej litości. Robię co mogę, aby być czystym, to i często głoduję…

Okazało się, że muszę stać w kolejce przed sklepem monopolowym, by kupić wino, gdyż ze względu na wirusa obsługują pojedynczo. Kupiłem i wesoło pomaszerowałem do przyjaciela, po drodze nabywszy ciastko makowe z czosnkiem.

Przed jego drzwiami zastałem 14 osób oczekujących na przyjęcie. Okazało się, że ledwo co załapał się na pracę w sanepidzie i nie chcąc się narażać przyjmuje pojedynczo. Dziesięć minut dla każdego. Moje układy zapewniły mi przeniesienie na siódme miejsce.

Kiedy przyszła moja kolej wszedłem, złożyłem życzenia, psa i kota pogłaskałem, o życie powszednie zapytałem, wypiłem szklaneczkę i wyszedłem. Ale wychodząc nakłoniłem go, by im głośniki wystawił na korytarz i kilka szklanek. Towarzystwo się powiększało, bo z innych pięter schodzili się ludzie, a dziewczęta tańczyły w oczekiwaniu na normalność…

No tak. Zapomniałem. Znowu kasy mi nie oddał. A więc jednak sobie nie radzę. Może potrzebna mi porządna baba, która by zrobiła porządek z tym całym towarzystwem.

Idę spać, ale jeszcze sobie sprawy polityczne przemyśliwuję. I tak: Angole spryciarze uciekli z Unii tuż przed zarazą… hmm… to może i nam czas uciekać, zanim się ta rudera zawali tak, aby potem spod gruzów się nie wygrzebywać?

Szkoda, że nie mogę z premierem o tym pogadać. Może on nie wie, bo zakołowany tym korononiusem, albo wie, tyle że nieśmiały jest i mu tak głupio przed ludem się wymądrzać, więc głupa pali, że nie dostrzega zagrożenia. Trzeba go ośmielić jakoś, bo może on czeka na propozycje od kogoś takiego jak ja, który nie ma żadnego stanowiska, więc nic nie ryzykuje jak mu dobrze doradzi.

Tak sobie przemyśliwuję przed udaniem się na spoczynek. Ale może lepiej się nie odzywać, bo mi jeszcze tekę ministra wcisną. A ja na starość nie mam ochoty użerać się z jakąś wariatką Jarugą czy jak jej tam. Tu to sobie mogę przynajmniej spokojnie udać się na spoczynek.

Dobranoc kochani i niech wam się przyśni bajka o złym korono wirusie i bohaterskim Z.U.S-ie.


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. Królestwo Niebieskie

Włodek Małkowski

Asahi Mio – Anioł opuszcza Wschód

A więc jednak powróciła mi pamięć snów. Wystarczyło się tylko pomodlić. Na szczęście pamiętałem jedną modlitwę, taką krótką do Anioła Stróża. Jeszcze babka mnie nauczyła. Krótka i prosta. Prośba o to, by mnie strzegł i do Królestwa Niebieskiego zaprowadził.

A co się będę rozwodził i prosił go o to, co być może mu nie w smak? Co mu meczami, pieniędzmi lub randkami będę głowę zawracał? Królestwo mi zupełnie wystarczy.

Znów sny pamiętam. Na razie tylko dwa. Ale pierwsze śliwki robaczywki, to nie będę tu opowiadał.

Możliwe, że te sny tracimy przez wszelkiej maści połączenia mobilne. A więc idąc do sklepu zapytałem takich dwóch instalujących maszt o to, czy wiedzą co czynią? Jeden z nich strasznie na mnie nakrzyczał.

W sklepie, to już niczego nie zapomniałem z tego, co mi zbędne do szczęścia. Kupiłem sera z makiem i chleba wiejskiego. A co się będę rozkupywał?

Kiedy wracałem, ten, co krzyczał leżał pod słupem z rozbitą głową, gdyż okazało się, że zapomniał jak się ze słupa schodzi. Być może na skutek tej sieci komórkowej zapomniał.

Pouczyłem jego kolegę jak modlitwę do Anioła Stróża zmawiać. Słowo w słowo, tak jak mnie babka nauczyła. I odszedłem sobie poboczem drogi śpiewając do Anioła, by nas wszystkich strzegł przed skutkami 5 G i zaprowadził do Królestwa Niebieskiego.

I tyle, a co się będę rozwodził.