Spółki Miejskie


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. Zielona pompka

Włodek Małkowski

Oleg Tchoubakov – Na rowerze

Zadzwoniłem do kolegi, aby się upewnić, czy prawdą jest, że mam ten zaszczyt być do niego zaproszonym. Odrzekł, że to prawda w najczystszej postaci, ale bym przybył z pompką, bo jeden koleś na rowerze przyjechał i ma z odjazdem problemy.

Wychodząc zapukałem do sąsiada rowerzysty, prosząc by mi pożyczył pompkę i tłumacząc mu, że kolega ma z odjazdem problemy. Dał mi wielką srebrną pompkę, przepiękną, błyszczącą. Wrzuciłem ją do plecaka.

Następnie udałem się do sklepu zakupić jednego browara na drogę. Wypiłem go na przystanku, tam gdzie już pięć razy ci sami policjanci mnie spisali za demonstracyjne obnoszenie się ze swoją wolnością, bo smarkacz nie jestem i z browarem się po krzakach nie będę chował, ale tym razem zaniedbali swoje obowiązki o czym doniosę ich komendantowi. Właśnie wysłałem mu smsa, że piję a oni nie reagują.

Kiedy dotarłem na miejsce przedstawiono mnie towarzystwu jako jedynego w tym mieście poetę, który jest zdrowo jebnięty, ale co tam…

Wręczyłem rowerzyście przepiękną srebrną pompkę, aż podskoczył z radości, że ta pompka taka przepiękna, a potem wyskoczył przez okno do sklepu po dwie butelki wódki. Kiedy wrócił chłopaki puścili muzykę, a on pompował tak zgrabnie, że nie mogliśmy się nadziwić. Nawet fotkę sobie z nim zrobiłem. Może ją tu udostępnię, chyba że ten legendarny rowerzysta punkowy nie wyrazi na to zgody, aby go w towarzystwie tak zacnej jak ja osoby udostępniać. Rozumiem go, bo zawsze był skromny.

Było fajnie, on pompował, a my tańczyliśmy, rybki oglądaliśmy i paliliśmy papierosy. Potem ocknąłem się w domu bez kluczy i telefonu, z czym się nie pogodziłem, no bo jak mogłem wejść do mieszkania bez kluczy? Wyszedłem przed blok, a tam na słupku leżały klucze i telefon. A więc są jeszcze uczciwi ludzie. Brakowało co prawda 25 złotych na karcie, ale to pikuś, przecież uczciwy człowiek ma prawo dzwonić na cały świat, by się tym pochwalić. I uważam, że odpowiednie służby powinny ustalić jego tożsamość i przyznać mu od sieci komórkowej bezpłatny abonament. Tak, tak, kimkolwiek jesteś dobry człowieku dziękuje ci za to. Możliwe, że czytałeś moje wiersze w telefonie i się rozpłakałeś, a może się bardzo weseliłeś z faktu, że są bardziej stuknięci od Ciebie.

Niezwłocznie udałem się do sąsiada, aby mu zwrócić przepiękną pompkę. Ale on stwierdził, że to nie jego pompka, gdyż jego była zielona. Doszło między nami do gwałtownej wymiany poglądów na temat pompki.

Strasznie wzburzony udałem się do sklepu opowiedzieć takiej fikuśnej o tej pompce, ale nie zabrałem ze sobą pieniędzy, być może dlatego, że nie mam pieniędzy, (muszę to sprawdzić). Opowiadałem jej o pompce, aż do chwili, gdy dała mi za darmo dwa piwa, prosząc bym udał się w jakieś ciche miejsce, odpoczął i zapomniał o tej pieprzonej zielonej pompce.

To odpoczywam już dwa dni. Wielu ludzi ze mną w tym czasie rozmawiało, ale każdy z nich wrzeszczał, bym przestał gadać o tej zielonej pompce. W końcu zamknąłem się w sobie i z nikim się już nie zadaję. Wiem, że jest gdzieś gaj, a w nim pompki takie piękne, jak panienki i niekoniecznie zielone.

Reklamy


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. Awangarda

Włodek Małkowski

awangarda
to jest po prostu
prymitywne gówno
w muzeum sztuki pasożytniczej
zwaną nowoczesną

nie do mnie te bajery
jestem chłopak prosty
może naiwny, ale jednak szczery
świadom czym triady są, upiory
ale i tak tę triadę wolę
bo co by o mnie nie rzec złego
to choćby niedźwiedź ja ustoję
a takich jak wy wilków całą zgraję
to pozabijam i pokraję

mając odwagę tak nienowocześnie
tym kim naprawdę jestem
pieprząc tą nowoczesną sztukę
od tak, klasycznie, lecz z przytupem
kopem awangardzie w dupę

jak pasożyt nie pcham się na afisz
wiedząc ilu biednych jest smarkaczy
którym tacy nowocześni
niegodni nawet wiązać butów

jestem przyzwoitym chamem
ale serce mam jak pan
więc awangardzie klasycznie
kopa w dupę, acz z przytupem
potem sam, wokół stołu
puszczam się w nowoczesny tan
i co trzeci krok
awangardzie kopa w dupę
acz z przytupem

ha ha ha ha ha ha
ale ubaw z wami mam

P.s.
a teraz cała sala tańczy z nami
i z przytupem co trzeci krok
awangardzie kopa w dupę


Dodaj komentarz

Wesołe miasteczko. Dupa, Jasiu, Coca Cola

Włodek Małkowski

Autor plakatu: Waldemar Świerzy

Srata tata, dupa, Jasiu, Coca Cola… Lepiej muzyki posłuchać niż te głupoty czytać. Głupoty to ja mogę sobie sam popisać, co często czynię, dla rozrywki i niepoznaki, by nie skumali żem niegłupi facet, bo jeszcze mnie gotowi otruć. Podsuną mi, na przykład, jakąś piękną, która życie mi zatruje niedzielnym rosołem.

Tak ponoć otruli starego szpiega. Od tysięcy lat trują szpiegów i nie tylko trują…

A na przykład taka Coca Cola też truje, ale wojna z tego powodu nam nie grozi i dyplomatów nie wydalają. To jej się nie dziwię, że truje i jeszcze na tym zarabia, skoro to truciciel znakomity. Jak my musimy być zatruci, by się na to godzić, głowę sobie zawracając starym szpiegiem, który być może też niejednego otruł na zlecenie Coca Coli albo Motoroli, Chela lub Jukola, a gdyby tak załatwili Coca Colę to dopiero byśmy chodzili nadąsani jak struci.

Jak dobrze, że mogę posłuchać muzyki i tak głupio pisać. Jakby to rzekł Gombrowicz ,,mówię tak głupio, ale tak mądrze słuchacie, że to, co mówię staje się mądre”. Jakoś tak bredził ten stary wariat. Fajnie, acz głupio, na poważnie, wyjątkowo głupio.

A więc wszyscy jesteśmy otruci. I nawet ci i ci, i kici, kici, jezuici, sataniści, nobliści i zboczeni kosmici, zatruty gitarzysta gra, a struty wokalista mordę pruje, a pan Sokratesie to nam przykład dał jak zrobić z siebie idiotę nie godząc się na dyplomatyczne wydalenie poza granice skażonej głupotą demokracji. I tak, w każdym wesołym miasteczku jest jaskinia Platona, diabelski młyn, a w komnacie krzywych zwierciadeł zawsze jakiś błazen komicznie kona udając kota w butach otrutego mlekiem z kartonu, nawet Mozart był zatruty do tego stopnia, że na jego pogrzebie padał oczyszczający deszcz, a więc w takich okolicznościach dochodzę do przekonania, że tylko kwarantanna dla całej planety może nas nawrócić na właściwy kurs z tej bagnistej galaktyki cuchnącej trupim jadem, gdzie płyną rzeki pełne kartonowego mleka wprost do Oceanu Coca Coli, gdzie na margarynowej wyspie pokraczne drzewa szczą ze śmiechu aluminiowym sokiem z dyszących samolotów, gdzie szpieg truje szpiega w upał i w deszcz, nie zważając na to, że i tak już otruty jest, truje, bo kazali mu truć, po to, by zatruci szli na wojnę zabijać zatrutych za wiadro zatrutej, cuchnącej ropy, ale potem, gdy już będzie spokojnie i tak napiją się Coca Coli i pójdą na wieczorny koncert o toksycznej miłości na rzecz trutych dzieciaków w kopalniach firmy z Par Nam Buko sponsorującej to pierwszomajowe towarzystwo, a tymczasem cichaczem szpieg z trucizną zaczai się na szpiega w okolicach Bieguna Południowego nocy ciemnej pod północną gwiazdą.